MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Koczowały przed strażnicą

RENATA OCHWAT (95) 722 57 72 [email protected]
Jeszcze w piątek kobiety zapowiadały, że bez swoich mężczyzn nie ruszą się ze Słubic. - Mamy wprawę w koczowaniu - zapewniały.
Jeszcze w piątek kobiety zapowiadały, że bez swoich mężczyzn nie ruszą się ze Słubic. - Mamy wprawę w koczowaniu - zapewniały. Sławomir Sajkowski
W sobotę skończyło się trwające ponad dwie doby koczowanie pod murami strażnicy w Słubicach. Do podwarszawskiego ośrodka dla uchodźców Czeczenki odwiózł specjalny autokar.

Strajk zaczął się w czwartek rano. Kilkanaście Czeczenek, w tym jedna w ciąży, na wieść o zamknięciu w gorzowskim areszcie ich mężów i braci zdecydowało, że nie ruszą się sprzed murów budynku Lubuskiej Straży Granicznej w Słubicach. O sprawie napisaliśmy w ,,GL'' 10 kwietnia w artykule "Nie odejdziemy".

Koczowały przed strażnicą

Grupa 56 Czeczenów z Groz-nego nielegalnie przekroczyła granicę z środy na czwartek. Zostali zatrzymani pod Frankfurtem nad Odrą. Niemcy deportowali ich do Polski. Sąd aresztował 20 mężczyzn i dwie kobiety na trzy miesiące do wyjaśnienia sprawy. Pozostałe kobiety z przyczyn humanitarnych zostały na wolności. Sąd nie chciał rozłączać kobiet z dziećmi, z których najmłodsze miało zalewie miesiąc. Czeczenki zdecydowały, że bez mężów nie wyjadą ze Słubic. Dwie noce przekoczowały przed strażnicą. Kobietom pomagał Ośrodek Interwencji Kryzysowej i okoliczni mieszkańcy.

Uległy namowom

W czasie strajku różne instytucje usiłowały rozwiązać problem. Kobiet nie można było siłą wywieźć do ośrodka ani też aresztować. Czeczenki nie łamały prawa. - Namawiałam je, aby wróciły do ośrodka dla uciekinierów w Dębaku. Do wyjazdu przekonał je pracownik starosty i mediacja komendanta strażnicy w Słubicach - wyjaśnia dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej Teresa Rukawiesznikow. W sobotę kobiety zgodziły się wrócić do ośrodka w Dębaku. Mogą w nim przebywać do chwili rozpatrzenia wniosków o przyznanie statusu uchodźców. Takie dokumenty złożyły już w chwili przyjazdu do Polski i pierwszego pobytu w ośrodku. Mają tu prawo do noclegów, posiłków i kieszonkowego. - Proces rozpatrywania wniosków może trwać nawet do roku - zaznacza rzecznik Lubuskiej Straży Granicznej por. Mariusz Skrzyński. Mężczyzn i kobiety przebywających w areszcie czeka proces za nielegalne przekroczenie granicy. Grozi im nawet do trzech lat więzienia. Kobiety, które już są w Dębaku, zostaną również przesłuchane w tej sprawie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska