Koło Gospodyń Wiejskich w Różankach zajęć ma tyle, że na lepienie pierogów brakuje już czasu

Aleksandra Szymańska
Aleksandra Szymańska
Koło Gospodyń Wiejskiej w Różankach powstało w styczniu 2019 r. Na początku było w nim 11 osób. Obecnie – 32 osoby, w tym panowie. KGW organizuje kursy, spotkania, ale też festyny dla mieszkańców całej gminy Kłodawa KGW Różanki
- Dlaczego tu jestem? W domu mąż i trzech synów. Brakuje mi kobiecego towarzystwa - śmieje się Barbara Wojciechowska. W godzinach pracy urzędniczka. Po pracy członki Koła Gospodyń Wiejskich w Różankach.

Czwartkowy wieczór. Dochodzi 19.00. Ciemno, zimno i jeszcze deszcz siąpi. Różanki, ledwie 11 minut od Gorzowa, wyglądają jakby już ułożyły się do snu. Tylko przecinająca wioskę droga krajowa 22 nie zasypia. Chyba nigdy.

Latami tą drogą z rodzinnych Strzelec Kraj. do urzędu w Gorzowie dojeżdżała Katarzyna Chmiel-Dera. Dzień w dzień mijała Różanki przyklejone do ruchliwej trasy, a że miała tu nawet poważny wypadek samochodowy, tym mniej chętnie patrzyła na wioskę.

Od 13 lat Różanki są jej domem. Kiedy trzeba, umie go bronić jak lwica. W zeszłym roku, ubrana w koszulkę z hasłem „Stop biogazowi w Różankach”, z ronda w samym środku wioski dowodziła blokadą drogi krajowej 22. Tej, która nie zasypia.

POLECAMY Z REGIONU

Różanki poszły wykrzyczeć swoje racje

Chmiel-Dera od trzech kadencji jest radną gminy Kłodawa (długo, długo była w radzie najmłodsza), nigdy jednak nie myślała, że wyjdzie z ludźmi na drogę.

Co dopiero ludzie, których zmobilizowała. A że były wśród nich i panie z Koła Gospodyń Wiejskich, to teraz zdarza się im wspominać. I cieszyć wygraną, bo blokada i znajomość przepisów (do urzędowej wojny radna z innymi założyła nawet Stowarzyszenie Razem dla Różanek), wykurzyły inwestora, który chciał stawiać nieszczęsną biogazownię.

Ponoć - tak teraz wspominają panie - nie tak trudno wyjść na drogę, choćby i krajową, żeby wykrzyczeć swoje racje (krzyczała nawet córeczka radnej, chociaż wtedy jeszcze ledwo mówiła). Musi być tylko ktoś, kto ludzi namówi, pokieruje nimi. Różankom trafiła się radna Katarzyna Chmiel-Dera.

Nic dziwnego, że kiedy ta sama radna rzuciła hasło: zakładamy Koło Gospodyń Wiejskich, to Basia (Barbara Lisowska, handlowiec, świeżo upieczona emerytka), powiedziała Joli (Jolanta Bożek, też już emerytka, przedtem wieloletnia opiekunka w domu pomocy w Gorzowie), że trzeba się zapisać. Jola znów drugiej Basi (Barbarze Wojciechowskiej, urzędniczce z gorzowskiego sądu) i tak dalej... Nie wiadomo kiedy, w Kole Gospodyń Wiejskich znalazły się 32 osoby, w tym... dwóch panów.

ZOBACZ WIDEO: Koło Gospodyń Wiejskich w Różankach rozkręca życie wioski

Gospodynie w modnym biurze za szkłem

Czwartek, dochodzi 19.00. Październikowy mrok w Różankach rozpraszają światła z drogi wojewódzkiej 22 i jasne lampy nowoczesnej świetlicy wiejskiej z biblioteką przy ul. Niepodległości.

Tutaj, w modnie przeszklonym biurze, przewodnicząca koła Kasia (Katarzyna Chmiel-Dera, urzędniczka, specjalistka od unijnych funduszy, radna, młoda mama) robi spotkanie organizacyjne przed sobotnią imprezą. Przy stole ścisłe grono. Oprócz Basi (Lisowskiej), Joli (Bożek) i Basi (Wojciechowskiej), jest Ela (Elżbieta Dera, pracująca emerytka z gorzowskiej spółki Inneko, prywatnie teściowa szefowej koła) i Basia (Barbara Mróz, rolniczka ze sporym gospodarstwem). Przybiega jeszcze Gosia (Małgorzata Chowańska, pielęgniarka z gorzowskiego szpitala).

Dziewczyny (w kole są dziewczyny - czy mają 20, czy 90 lat) siedzą nad planem Dnia Kobiet. Impreza, na którą KGW Różanki pozyskało fundusze z urzędu marszałkowskiego (nie wspominając o Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, głównym „sponsorze” kół gospodyń w kraju) miała być oczywiście w marcu. W marcu jednak przyszedł koronawirus.

W takim choćby Gorzowie pozamykał ludzi w mieszkaniach na anonimowych blokowiskach. W Różankach dziewczyny z koła oddychały świeżym powietrzem na swoich podwórkach, a rozmawiały przez Messengera - internetowy komunikator, na którym szefowa Kasia założyła grupę „dyskusyjną”.

Przez internet przewodnicząca nieśmiało rzuciło też hasło: szyjmy maseczki! Basia Mróz zgłosiła się pierwsza. Potem następne dziewczyny. Uszyły (mężowie też pomagali) ponad tysiąc sztuk. Obdarowały mieszkańców, szkołę, przedszkole - kogo się dało - i jeszcze został im zapas. W sam raz na drugą falę.

CZYTAJ TEŻ:
Koronawirus w Lubuskiem: Jak właścicielki małych firm radzą sobie w czasie epidemii?

W sobotę, kiedy akurat wypadał Dzień Kobiet z kołem gospodyń w Różankach, cała Polska „weszła” do strefy żółtej.
- Rozdamy maseczki, będziemy trzymały dystans, nie odwołujemy - dyskutowały dziewczyny na zebraniu organizacyjnym.
Przewodnicząca Kasia przed sobą miała listę wykonawców, atrakcji, sponsorów, bo jak Dzień Kobiet, to muszą być upominki. Jak upominki, to sponsorzy.

- Zrobię ciasto - zgłosiła się Basia (Lisowska). Gosia obiecała sałatkę. - Żadna robota... W czwartkowy wieczór koło gospodyń planowało, że poczęstunkiem dla uczestniczek Dnia Kobiet zajmie się w piątek po pracy. W sobotę do południa - domowymi obowiązkami, a potem - imprezą w świetlicy. - Jaki problem… - dziewczyny dziwiły się, że dziennikarka się dziwi.

Kuchnia portugalska, czyn społeczny, kurs biznesu

Pomysłów, zapału i... tematów do rozmów im nie brakuje. Przewodnicząca Kasia w żartach narzeka, że nie mogą się nagadać.
Czy to na wycieczce do Torunia, czy przy szykowaniu wieńca na dożynki, kursie gotowania na ognisku, czy na spotkaniu z kuchnią portugalską (pokaz specjalnie dla dziewczyn urządziła córka Gosi - Ewa - która na stałe mieszka w Portugalii).

- Tylko piosenek nie śpiewamy - śmieją się, bo Koło Gospodyń Wiejskich wielu kojarzy się jeszcze z „kurami domowymi”, które schodziły się na śpiewanie i gotowanie.

Koło z Różanek w eleganckiej, przeszklonej świetlicy wiejskiej organizuje dla wioski spotkanie o segregacji odpadów albo o dotacjach z Unii. Z agencji restrukturyzacji zdobywa pieniądze na sprzęt - czy to aparat, czy maszynę do szycia. Na 30 lat samorządności w Polsce robi festyn dla całej gminy, z występami, grillem, ale i konkursem o samorządzie.

CZYTAJ TEŻ:
Gorzowianki: Iga, Dagmara i Joanna połączyły pasję i talent z biznesem. I to jest sztuka!

Spotyka się z instruktorką fitness. Pomaga sołtysowi urządzić zabawę sylwestrową albo - w czynie społecznym - posprzątać cmentarz przed 1 listopada. Organizuje wieczór kolęd, ściąga specjalistki, żeby podpowiedziały kobietom, jak założyć własną firmę czy w ogóle odnaleźć się na rynku pracy.

A to wszystko przez rok i parę miesięcy, bo ledwie tyle ma Koło Gospodyń Wiejskich w Różankach. - Tylko na lepienie pierogów nie możemy się umówić. Nie ma kiedy… - śmieją się dziewczyny.

ZOBACZ WIDEO: Koło Gospodyń Wiejskich w Szczańcu ma szefa... mężczyznę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie