Komu nie wytrzymują nerwy?

Dorota Nyk 76 835 81 11 [email protected]
W piątek 51-latka namówili do zejścia z mostu pracownicy pogotowia. Przejazd był zablokowany przez 45 minut
W piątek 51-latka namówili do zejścia z mostu pracownicy pogotowia. Przejazd był zablokowany przez 45 minut Dorota Nyk
Desperaci, którzy wyładowują swoje frustracje wchodząc na różowy most na Odrze, stają się zmorą tego miasta. Most trzeba w takiej sytuacji zablokować, nie ma wyjazdu w stronę Poznania, w mieście robią się straszne korki. Tak jest kilka razy do roku...

Ostatni raz taka sytuacja zdarzyła się w świąteczny piątek. Około godz. 12.30 na jedno z przęseł mostu wszedł mężczyzna i groził, że skoczy. Siedział tam przez 45 minut.

- Utrudnił ruch na wszystkich ważniejszych ulicach w mieście. Wóz strażacki jest duży, ustawiliśmy go na dwóch pasach jezdni i przejazdu nie było - mówi oficer prasowy policji Bogdan Kaleta.

Piątkowy desperat to 51 - letni głogowianin bez stałego miejsca zamieszkania. Prosto z mostu zawieziono go do szpitala na badania, a potem do izby wytrzeźwień, bo był pijany. W sobotę karetka przetransportowała go do szpitala psychiatrycznego na badania - bo taka jest procedura. Po badaniach lekarz skierował go do domu, gdyż stwierdził, że jest poczytalny. Do Głogowa wrócił karetką pogotowia. Policjantom tłumaczył, że desperackiego aktu dokonał w powodów sercowych. Prawdopodobnie z tego mostu ściągano go już drugi raz.

- Skierowaliśmy do sądu wniosek o ukaranie tego pana grzywną w wysokości 2 tys. zł - mówi oficer prasowy policji Bogdan Kaleta. Grzywna byłaby solidna, nie wiadomo jednak, czy zniechęci tego typu delikwenta do wchodzenia na most. Bo przecież przeważnie są to ludzie bezdomni, bezrobotni, no i na dodatek pijani.

- Rzeczywiście tego typu sytuacje mamy w mieście kilka razy do roku. Statystyki nie prowadzimy, ale w tym roku ktoś wszedł na most trzeci lub nawet czwarty raz - przyznaje B. Kaleta.

Z kolei w sobotę kolejny 39 - letni desperat stał w oknie wieżowca przy ul. Głowackiego i groził, że skoczy z dziewiątego piętra. Akcja policji i straży pożarnej trwała od godz. 18.45 do 22.30. Oprócz służb głogowskich przyjechali także negocjatorzy z Lubina i Legnicy, a strażacy z Bolesławca przywieźli specjalna poduszkę łagodzącą upadek z wysokości. W końcu udało się namówić głogowianina do zejścia z parapetu. Tłumaczył, że powodem jego desperacji był konflikt z żoną. Najpierw trafił na badania lekarskie, a potem do izby wytrzeźwień, bo miał 1,5 promila alkoholu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie