Konkubent bije

RENATA OCHWAT 722 57 72 [email protected]
Udostępnij:
Kilka razy w tygodniu policja jedzie do domowych awantur przy ul. Grottgera. Poszkodowany Andrzej skarży się, że te wizyty niczego nie dają.

Konflikt trwa dwa lata. - Moja była żona mieszka tu mimo wyroku eksmisji. Przychodzi do niej konkubent i grozi mi śmiercią. A policja nic nie robi - skarży się Andrzej.
Koszmar zaczął się, kiedy Klaudia, była żona Andrzeja poznała obecnego mężczyznę życia, Tomka. Dla niego się rozwiodła, zostawiła Andrzejowi dzieci. Ale nadal mieszka przy ul. Grottgera.

Konkubent bije

Do mieszkania na I piętrze starej kamienicy prowadzą zniszczone drzwi. - Połamał je konkubent mojej byłej żony. Wcześniej, na oczach syna, wiele razy rzucał się do bicia - mówi mężczyzna. Opowiada, że policja przyjeżdża na wezwanie, ale tylko upomina Tomka. Nie zatrzymuje go ani nawet nie każe oddalić się od domu. Z obawy o życie, po ostatniej awanturze, Andrzej przeniósł się z dziećmi kilka dni temu do Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Klaudia, szczupła tleniona blondynka, przyznaje, że rzeczywiście dochodzi do awantur. - Ale to Andrzej zawsze prowokuje - usiłuje bronić swego konkubenta. Sąsiedzi Andrzeja i Klaudii winą za awantury obarczają kobietę i jej konkubenta. - No kto to wiedział, żeby kochanek przychodził i rozwalał drzwi - dziwi się sąsiad z parteru.
Zdaniem psychologa z Ośrodka Interwencji Kryzysowej najlepiej byłoby, gdyby Klaudia jak najszybciej wyprowadziła się z tego mieszkania. - W tym przypadku tylko odseparowanie tej rodziny od siebie może coś zmienić - zaznacza psycholog Magdalena Żołno. Dodaje, że w Polsce brakuje systemu pomocy rodzinie, gdy jedynym wyjściem z sytuacji jest konieczność oddzielenia od siebie byłych małżonków.

Dzielnicowy pomoże

Rzecznik Komendy Miejskiej Policji Sławomir Konieczny tłumaczy, że działania policji w takich przypadkach są ograniczone. - Nie mamy w polskim prawie amerykańskiego wynalazku, czyli sądowego zakazu zbliżania się do danej osoby lub miejsca. A to byłoby najlepszym rozwiązaniem - uważa rzecznik.
Według S. Koniecznego policja nie zawsze musi zatrzymać osobę legitymowaną, może polecić opuścić dom i to wszystko. - Po ostatniej awanturze w zeszłym tygodniu postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć temu konfliktowi. W poniedziałek (dziś - dop. red.) spotka się z panem Andrzejem szef zespołu dzielnicowych i poszukamy jakiegoś wyjścia z sytuacji - mówi rzecznik. Dodaje, że policja ze swojej strony zrobi wszystko, aby jak najszybciej i w miarę bezboleśnie rozwiązać konflikt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie