sportowy24
    Konrad Michalak z Żagania uparcie dąży do realizacji marzeń

    Konrad Michalak z Żagania uparcie dąży do realizacji marzeń

    Zdjęcie autora materiału
    Jakub Kłyszejko

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Konrad Michalak

    Konrad Michalak ma 20 lat. Pochodzi z Żagania. ©Materiały zawodnika

    Konrad Michalak rundę wiosenną spędzi na wypożyczeniu w Zagłębiu Sosnowiec.
    Konrad Michalak

    Konrad Michalak ma 20 lat. Pochodzi z Żagania. ©Materiały zawodnika

    Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z futbolem?

    Zacząłem grać w piłkę już w przedszkolu, kiedy ustawiliśmy bramki z plecaków czy kamieni i graliśmy w każdym możliwym miejscu. Natomiast moim pierwszym profesjonalnym klubem byli Czarni Żagań.

    Kto zaszczepił w tobie tę pasję do piłki nożnej?

    Myślę, że śp. dziadek. Zawsze oglądał mecze i w pewnym stopniu zaraził mnie miłością do futbolu. Od najmłodszych lat lubiłem wszystkie sporty i chętnie uczestniczyłem w zawodach szkolnych, ale futbol był zawsze na pierwszym miejscu.

    Mały Konrad od najmłodszych lat tylko biegał za piłką?

    Chyba tak. Cały czas zbierałem na osiedlu “ekipę” kolegów i od rana do wieczora przebywaliśmy na boisku. Robiliśmy sobie tylko przerwę na obiad.

    Kiedy i w jaki sposób trafiłeś do UKP Lechii Zielona Góra? Było to może spowodowane zmianą szkoły?

    Do UKP trafiłem dzięki koledze, z którym grałem w Czarnych. Dowiedzieliśmy się o możliwości testów i pojechaliśmy. Kiedy zaczynałem naukę w gimnazjum, poszedłem do internatu, a wcześniej tylko dojeżdżałem na mecze.

    Rodzice zawsze Cię wspierali, czy chcieli, abyś może postawił na coś innego, niż sport?

    Tak. Bardzo dużo zawdzięczam mamie, która odgrywa ogromną rolę w moim życiu. Zawsze kiedy nie pracowała, woziła mnie na treningi do Zielonej Góry. Kupowała mi sprzęt i cały czas wspiera w realizacji celów. Do dzisiaj czuję ich pomoc, za co jestem bardzo wdzięczny.

    Dużo zawdzięczasz swoim zielonogórskim trenerom?

    Chciałbym bardzo podziękować trenerowi Michałowi Grzelczykowi. Kiedy jeszcze mieszkałem w Żaganiu, potrafił przyjeżdżać na swój koszt i zawozić nas na mecz do Zielonej Góry. Wiele się od niego nauczyłem.

    Kiedy przyszła propozycja z Legii, co sobie pomyślałeś?

    Nie zastanawiałem się nawet przez moment. Pomyślałem sobie, że jest to szansa, którą należy wykorzystać. Pojechałem, dałem z siebie wszystko i udało mi się zostać w Warszawie.

    Wielu młodych piłkarzy marzy o czymś takim…

    Ostatnio trener Grzelczyk zaprosił mnie i dwóch kolegów, którzy też grają w piłkę profesjonalnie. Mieliśmy spotkania z juniorami UKP. Mówiliśmy im, że tylko ciężką i mozolną pracą, można dojść w życiu do czegokolwiek. Dalej kieruję się tą zasadą i mam nadzieję, że najmłodsi wezmą ją do serca. Jeżeli bardzo czegoś chcemy, to wszystko jest możliwe.

    Kibicowałeś wcześniej temu klubowi?

    Tak się składa, że w internacie, mało kto lubił Legię. Bodajże tylko ja i kolega z pokoju. Pamiętam sytuację, że razem siedzieliśmy na sali, oglądaliśmy mecz i marzyliśmy, że fajnie byłoby kiedyś tam zagrać.

    Swoją ciężką pracą wspinasz się po piłkarskiej drabince. Debiut w ekstraklasie chyba był bardzo ważnym wydarzeniem?

    Doświadczyłem na własnej skórze, że można zrobić coś, o czym kiedyś się marzyło. Chcę dalej iść do przodu,ciężko pracować i pokazać na co mnie stać.

    Co przed wejściem na boisko, powiedział Ci trener Jacek Magiera?

    Dokładnie nie pamiętam,ale życzył mi powodzenia i mówił, żebym był spokojny i grał to, co potrafię i wtedy na pewno będzie dobrze.

    Same treningi z najlepszymi piłkarzami w Polsce, muszą wiele dawać?

    Na pewno. Człowiek cały czas się rozwija, mając na co dzień piłkarzy, którzy grają w reprezentacji i są najlepsi w Polsce. Codziennie staram sięod nich uczyć, a najważniejsze, że oni chcą pomagać, bo przecież jesteśmy jedną drużyną.

    Z kim masz najlepszy kontakt?

    Najlepiej dogaduję się z młodszymi zawodnikami, chociażby z moim przyjacielem Mateuszem Wieteską. Na starszych kolegów również zawsze mogę liczyć. Lubimy się z Kubą Rzeźniczakiem, Vadisem Odidją-Ofoe, czy Michałem Pazdanem.

    Świetnie pokazaliście się w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Występy na arenie międzynarodowej dodały Ci dużo pewności?

    Przekonaliśmy się, że nie ma przepaści pomiędzy nami, a zawodnikami z czołowych europejskich klubów. Wiadomo, że były to rozgrywki juniorskie, wiec wszystko jest na trochę innym poziomie, ale było to dla nas wspaniałe doświadczenie.

    Jaki jest twój cel na 2017 rok?

    Chciałbym otrzymać od trenera jak najwięcej minut w ekstraklasie. Życzyłbym sobie, aby kontuzje trzymały się ode mnie daleko.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Jest praca w świebodzińskiej firmie SECO/WARWICK

    Jest praca w świebodzińskiej firmie SECO/WARWICK

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018