Kopalniany szyb łatwiej zlikwidować, niż go wydrążyć [ZDJĘCIA, WIDEO]

Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (34 zdjęcia)
Kopalnie KGHM są jak połączony ze sobą gigantyczny organizm żyjący na powierzchni blisko 500 km kw. Rośnie, a „ofiarą” tego rozwoju padł szyb R-VI. Dla górników miał on nieco sentymentalne znaczenie

Dla laika hasło „R-VI” brzmi trochę jak określenie typu baterii. Dla górników KGHM jest jasne, że to nazwa kopalnianego szybu. Szybu szczególnego, i to nie tylko dlatego, że właśnie kończy swój żywot.

– Ten szyb górnicy naszej kopalni darzą pewnym sentymentem, gdyż jest on pierwszym, który został wykonany już w trakcie eksploatacji, funkcjonowania Zakładów Górniczych Rudna – tłumaczy Mirosław Koman, główny inżynier górniczy ds. inwestycji i remontów ZG Rudna. – R-VI pomógł kopalni wyeksploatować, czyli wydobyć spod Polkowic najbogatsze złoże, którego miąższość, czyli grubość sięgała nawet szesnastu metrów. A także przeprowadzić operację podsadzenia pustek poeksploatacyjnych, czyli zabezpieczenia miasta przed skutkami górniczej działalności.

To był oddech dla kopalni

Górnicy ciepło wspominają ten szyb. Czas przeszły jest w pełni uzasadniony, gdyż w poniedziałek rozpoczęto wyburzanie ostatnich obiektów: budynku administracyjnego oraz łaźni. Na powierzchni zamiast dumnej wieży widzimy już tylko sterty gruzu, ale wkrótce i one znikną. A jeszcze niedawno komisja ekspertów Specjalistycznego Urzędu Górniczego stwierdziła, że R-VI znajdował się w doskonałej kondycji...

Paweł Markowski, dyrektor naczelny ZG Rudna, oczywiście docenia nieco symboliczne znaczenie szybu oraz jego dobry stan techniczny, ale mówi o rachunku ekonomicznym. Nie jest już po prostu kopalni potrzebny.
– W ciągu blisko pięćdziesięciu lat funkcjonowania kopalni wyczerpaliśmy, czy, jak mówimy, sczerpaliśmy ten fragment złoża i przenosimy się w inną jego część, na północny wschód – tłumaczy dyrektor. – Szyby budowane są w określonym celu, aby dostarczać ludzi, sprzęt, powietrze.... R-VI pełnił tę ostatnią funkcję. Jednak roczne utrzymanie szybu to wydatki rzędu sześciu, ośmiu milionów, a przesyłanie powietrza na tak znaczne odległości jest nieopłacalne, zwłaszcza że prace podjęły nowe szyby. Niedawno zbudowaliśmy jeden w kopalni Polkowice-Sieroszowice, teraz budujemy drugi dla kopalń w Rudnej i Polkowicach-Sieroszowicach. To nie jest zamknięcie cyklu czy rozdziału historii kopalni, ale proces naturalny. Kopalnia jest przecież jak żywy organizm...

Tak, KGHM to dziś gigantyczny, skomplikowany organizm. Trzy kopalnie, obszar blisko 500 kilometrów kwadratowych, dziesiątki tysięcy kilometrów wyrobisk. I jak każdy inny organizm musi oddychać, prowadzić gospodarkę wodną...

Wdech i... wydech

Na początku swojej kariery szyb R-VI pełnił funkcję wydechową, czyli odprowadzał z kopalni „zużyte” powietrze dostarczane do niej przez szyb wdechowy R-I. To te dwa szyby „otworzyły” górnikom drogę na północny wschód. Na swoje czasy był to prawdziwy górniczy mercedes. Przy jego budowie wykorzystano nowatorską metodę mrożenia szybu, dzięki której można było go drążyć, mimo niesprzyjających warunków wodnych. Operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Był to przełom jeszcze pod jednym względem. Podczas wykonywania wyrobisk poziomych, łączących szyb R-VI z szybem R-I, w kopalni pojawiły się także pierwsze maszyny klimatyzujące, czyli podziemne... lodówki. Nie, nie do schładzania napojów. Im głębiej, tym wyższa temperatura górotworu, co sprawia, że bez klimatyzacji trudno górnikom na dole funkcjonować.

Kopanie, czyli – jak powiedzieliby górnicy – głębienie szybu zakończono w 1974 roku na głębokości 800 m. Na jego szczycie umieszczono stację wentylatorową. Jak na owe czasy nowoczesną i ogromną: średnica wirnika każdego z trzech zamontowanych urządzeń wynosiła 3,9 metra, a do ich napędu służyły silniki o mocy 2,5 megawata. W 1980 roku szyb zaczęto dodatkowo wykorzystywać do podawania podsadzki hydraulicznej, służącej do wypełniania pustek poeksploatacyjnych. Do tego służył szyb pomocniczy oddalony od głównego o około trzydzieści metrów. Do 2015 roku pod ziemię trafiło ponad 25 mln m sześc. materiału podsadzkowego, czyli mieszaniny piasku z wodą. Trafiał on tutaj koleją, a pochodził m.in. z dna Odry.

„Czoło” kopalni stopniowo się oddalało. W latach 90. rola wentylacyjna szybu stopniowo malała, stał się peryferyjny. W 1996 roku zdemontowano stację wentylatorową, zmieniając jego funkcję na wdechową. Funkcje wydechowe przejęły kolejno budowane szyby R-X, R-V, R-VIII i R XI. Ostatecznie w 2011 roku zapadła decyzja o likwidacji szybu R-VI.
12 stycznia 2016 roku z użytkowania wyłączono wyciąg awaryjno-rewizyjny, a wkrótce potem rozpoczęto stopniowe zasypywanie...

– Eksploatacja naszego złoża w kopalni Rudna przesuwa się z rejonu krajowej „trójki” na północny wschód, w kierunku Grębocic i tak często wspominanego ostatnio obszaru górniczego Głogów Głęboki Przemysłowy – dodaje Mirosław Koman. – Czyli wyeksploatowaliśmy złoże zalegające płycej i schodzimy coraz głębiej, a teren starego szybu oddamy naturze.

Betonowe korki

Co dalej? Jak mówią górnicy, była tutaj łąka i będzie łąka. Trwają ostatnie prace rozbiórkowe, w października zostanie zasiana trawa. – W porównaniu do drążenia szybu jego likwidacja jest banalnie prosta – dodaje dyrektor Markowski. – Oczywiście musimy spełnić pewne warunki, jak choćby zapewnić szczelność. Nie mogą połączyć się poziomy wodonośne, woda nie może spływać do kopalni...

Najtrudniejsze przy likwidacji jest wyizolowanie tzw. podszybia od reszty przestrzeni kopalni, która przecież żyje, pracuje. Aby odłączyć „rurę” szybową od wyrobisk, należy wybudować tamy wygradzające. Następnie wylewana jest pierwsza warstwa korka betonowego o grubości ponad 46 metrów. Drugim strategicznym elementem jest dopiero to, co się wydarzy. Mianowicie po jakichś dwóch, trzech latach grunt osiądzie i trzeba będzie ubytek uzupełnić, zasypać lej depresyjny. I stąd, tak na wszelki wypadek, okolica dawnego szybu zostanie ogrodzona i będzie monitorowana. Łącznie do zasypania szybu górnicy zużyją ponad 40 tysięcy metrów sześciennych materiału, w znacznej części pochodzącego z likwidowanych obiektów powierzchniowych. Słowem, koniec R VI, który zniknął już z krajobrazu okolic Polkowic, nastąpi bardzo szybko.

I na zakończenie jeszcze jeden zysk. Górnicy mają możliwość eksploatacji złoża „uwięzionego” dotychczas w filarze szybowym. Takie filary są pozostawiane ze względów bezpieczeństwa. Tutaj zajmuje on obszar w promieniu około 500 m od rury szybowej i zabezpieczał ją przed ewentualnymi uszkodzeniami w wyniku prowadzonej wcześniej eksploatacji górniczej. Prace likwidacyjne zakończą się w listopadzie.

I po szybie nie pozostanie nawet ślad? Pozostanie – w pamięci górników i na starych fotografiach oraz w... ulokowanej w nim na głębokości 36 m specjalnej „kapsule czasu dla przyszłych pokoleń”. Czego o KGHM dowiedzą się przyszli archeolodzy? Znajdą pierwszą i ostatnią kronikę ZG Rudna, płytę z muzyką kopalnianej orkiestry dętej, mapę całego obszaru górniczego kopalni, książkę Tadeusza Zastawnika o historii KGHM, gazety, w których opisano historię szybu R-VI, wizerunek kopalni w formacie 3D odzwierciedlony w szkle, polskie monety, miedziane blaszki, lampkę górniczą, figurkę św. Barbary... Słowem, kopalnię miedzi w pigułce.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie