Korzeniowski: Kilka medali w Rio nam uciekło, ale nie można powiedzieć, że przeszliśmy obok igrzysk

Hubert Zdankiewicz
Maria Andrejczyk nie zdobyła medalu, ale i tak była jednym z największych pozytywnych zaskoczeń igrzysk w Rio
Maria Andrejczyk nie zdobyła medalu, ale i tak była jednym z największych pozytywnych zaskoczeń igrzysk w Rio Matt Dunham
Dlaczego Paweł Fajdek skończył bez medalu, czy Karol Bielecki odczarował klątwę chorążego, kto najbardziej zaskoczył i dlaczego krytykujemy Radwańską, a nie Djokovicia - zakończone w niedzielę igrzyska w Rio de Janeiro podsumowuje czterokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski.

Jak można ocenić igrzyska w Rio? Apetyty były ogromne, ale nie wszystko poszło tak, jak się spodziewaliśmy.
Zgadzam się. Ja też uważam, że mieliśmy najlepszą od lat reprezentacje. Ludzi z sukcesami, tytułami mistrzów świata w dorobku, jak np. nasi siatkarze. Mieliśmy bezsprzecznego lidera światowego rzutu młotem Pawła Fajdka, naszych żeglarzy. Oni wszyscy jechali do Rio po medale. Nie udało się, ale to nie znaczy, że są teraz gorszymi sportowcami. Są tacy sami, po prostu czegoś nie zrobili na tych igrzyskach. Ale za to zrobili inni. To jest sport, a w nim nie da się wszystkiego przewidzieć. My patrząc na to z boku możemy mieć jakieś realne przesłanki, oczekiwania...

Zapominamy jednak czasem, że sportowcy to też tylko ludzie?
Dokładnie, a w życiu zdarzają się różne ludzkie dramaty, nieprzewidziane okoliczności. Ale to chyba dobrze, bo gdyby w sporcie wszystko było logiczne i przewidywalne, to by nam się nie chciało nawet tego oglądać. No może co najwyżej ceremonię wręczania medali. Trzeba też patrzeć na te igrzyska nie tylko przez pryzmat naszego dorobku medalowego, bo mieliśmy w Rio również kilka fantastycznych odkryć.

Kto najbardziej zaskoczył?
Myślę, że symbolem tych odkryć będzie Marysia Andrejczyk. Pozytywnie trzeba ocenić również Joasię Jóźwik. Obie to bardzo młode dziewczyny z potencjałem na długie lata. Na pewno Wojtek Nowicki, który nie był przed igrzyskami wymieniany w gronie kandydatów do medali. Potencjalnie oczywiście tak, ale uwaga koncentrowała się na Fajdku. Wojtek wcale nie musiał występować w roli dublera, grał na własny rachunek i na koniec nie ukrywał nawet rozczarowania, że zdobył „tylko” brązowy medal. Kolejna fajna niespodzianka to Oktawia Nowacka. Ona od początku sezonu leczyła kontuzję i chyba tylko przez swoje najbliższe otoczenie mogła być postrzegana, jako kandydatka do medalu. Mieliśmy wyczekany bardzo długo medal Moniki Michalik – to były przecież jej czwarte igrzyska. Medal zdobył Rafał Majka, on był oczywiście wymieniany przed igrzyskami w gronie kandydatów, ale tych kandydatów do medalu w kolarstwie było chyba z piętnastu. To na pewno trzeba policzyć na plus.

A co nam najbardziej nie wyszło?
Na pewno kilka szans medalowych nam uciekło. Czasem z powodu sędziów, jak w przypadku kolarstwa torowego, czasem z innych powodów. Nie można jednak mówić, że przeszliśmy obok tych igrzysk. Przecież taki Piotr Myszka nie skończył zawodów na szesnastym miejscu. Przypłynął czwarty, oczywiście chciałbym żeby zdobył medal, ale się nie udało. Trudno.

A co z Fajdkiem, można jakoś logicznie wytłumaczyć jego wpadkę? Bo trudno inaczej wytłumaczyć fakt, że najlepszy młociarz świata nie zakwalifikował się nawet do finału.
Szukając w tym logiki nietrudno dostrzec, że Paweł najprawdopodobniej nie udźwignął roli faworyta. On bardzo chciał odczarować utracony medal – sam to tak opisywał, że stracił medal w Londynie, więc ten w Rio będzie tylko odrobiony za poprzednie igrzyska, a tak w ogóle to on patrzy już na Tokio. Jest coś takiego, o czym często zapominamy, że medale zdobywa się na długo przed imprezą i każdy musi urodzić się do tego, żeby zostać mistrzem. Paweł poradził sobie z mistrzostwami świata, ale igrzyska olimpijskie to specjalne wydarzenie. Medal zdobywa się w zupełnie innych warunkach – przebywanie w wiosce, odbieranie sygnałów z całego świata. Jego medal został już dawno doliczony, przeliczony i odmieniony przez przypadki. W dodatku wcale nie przez znawców lekkiej atletyki. Na pewno było mu przez to dużo dużo trudniej. Oczywiście mamy też przykład Anity Włodarczyk, który pokazuje, że można być wielkim faworytem, coś sobie zaplanować i fenomenalnie to wykonać. Da się i chwała jej za to. Nieoczekiwane porażki to jednak też coś zupełnie normalnego, zerówki zaliczali najwięksi, czy to Siergiej Bubka w tyczce, czy karnych nie strzelał Cristiano Ronaldo i wcale nie dlatego, że jeden zapomniał nagle jak skakać o tyczce, a drugi nie wiedział, gdzie jest bramka. Paweł po prostu zalicza się do grona wielkich przegranych i tyle.

Zawiodła, i to po raz drugi, również Agnieszka Radwańska. Kibice zarzucają jej wręcz, że – kolokwialnie mówiąc – olała igrzyska.
Na pewno nie, takie komentarze są absolutnie nieuprawnione. Słyszałem o jej perypetiach z przylotem do Rio i być może popełniony został błąd przy planowaniu. Nie znam szczegółów, więc nie wiem ile było w tym wszystkim pecha, a ile zaniedbania. Nie wierzę jednak, że Agnieszce nie zależało na medalu i na pewno nie zasłużyła na falę hejtu, jaka na nią spadła.

No właśnie, skąd w ludziach tyle jadu?
Myślę, że problemem jest sposób, w jaki Radwańska komunikuje się ze społeczeństwem. Ona za mało tłumaczy to, co się wokół niej dzieje. Co siedzi jej w głowie. Widzimy ją potem dobrze grającą w kolejnym turnieju i pojawiają się komentarze, że teraz to się stara, bo tam lepiej płacą. Przecież to absurd – Agnieszka zarobiła już w karierze ponad dwadzieścia milionów dolarów i miała by startować w Rio dla 120 tys zł premii, bo tyle PKOl płaci złotym medalistom? Gdyby nie zależało jej na igrzyskach, to by po prostu zrezygnowała z występu, tak jak zrobiła to część jej koleżanek i kolegów. Poza tym skoro krytykujemy Radwańską, to co można powiedzieć o takim Novaku Djokoviciu? Przegrał z zawodnikiem [Janem Martinem del Potro - red.], który zdobył później srebrny medal – fakt. Ale to nadal był Djoković. Najlepszy tenisista świata. I co, Djoković też olał igrzyska?

No raczej nie.
No właśnie. My mamy takie poczucie, że jako kibice stajemy się trochę panami sportowców jadących na igrzyska. Że oni teraz muszą, bo my im zaufaliśmy, bo naród, bo płacimy abonament… Spokojnie, trochę dystansu. To, że oni przygotowywali się za publiczne pieniądze nie oznacza, że są publiczną własnością. Niestety ciągle istnieje takie przekonanie, że NASI wygrywają, a ONI przegrywają.

Tak jest nie tylko u nas. Przed laty, gdy Andy Murray wygrywał, to angielskie bulwarówki pisały o nim „nasz Andy”. Za to gdy przegrywał pisały „ten Szkot”.
No właśnie, ni mniej ni więcej. Wahają się te emocje w przypadku siatkarzy czy piłkarzy ręcznych. O tych drugich słyszałem już nawet głosy, że się kompromitują, że w sumie to nie wiadomo po co jechali do Rio. Fakt, że zaczęli słabo i niemal cudem weszli do ćwierćfinału. Ale potem...

No właśnie, czy można powiedzieć, że Karol Bielecki przełamał w końcu klątwę chorążego?
Mam wrażenie, że Karol nie tylko odczarował tę klątwę. Sam się bardzo wyraźnie przyczynił do tego, że nasz zespół znalazł się w strefie medalowej. Koledzy bardzo mu pomagali, ale w fazie pucharowej on sam robił rzeczy fenomenalne i w niczym nie zmieni mojej opinii wynik meczu o brązowy medal [rozmawialiśmy w sobotę – red.]. Oczywiście bardzo bym chciał, żeby nasi szczypiorniści zdobyli ten medal, bo to by oznaczało, że Karol odczarował tę klątwę na dobre i przed następnymi igrzyskami będziemy mieć kolejkę chętnych do niesienia flagi.

Największym polskim rozczarowaniem są chyba dopingowe wpadki braci Zielińskich.
Z całą pewnością. Pewnie za jakiś czas dowiemy się szczegółów tej sprawy. Już teraz można się jednak zastanawiać dlaczego oni tak prymitywnie bawili się w kotka i myszkę wyjeżdżając do Osetii i biorąc w dodatku tak znany i łatwy do wykrycia, steryd [nandrolon – red.]. To trąci takim... mocnym uproszczeniem intelektualnym. Oni być może sądzili, albo ktoś ich do tego przekonał, że im się uda. No nie wiem… Na pewno musieli sobie jednak zdawać sprawę z tego, że nie powinni tego robić.

A może zdawali sobie sprawę, że nie mają wyjścia, bo konkurencja też bierze, tylko subtelniej. Nie ma Pan wrażenia, że coraz więcej dyscyplin sportu zaczyna mieć poważny problem z dopingiem?
Odwrotnie, moim zdaniem to doping zaczyna mieć poważny problem z kontrolami. Bardzo podobało mi się to, co powiedział niedawno Mirek Żukowski z „Rzeczpospolitej”. Że w stosunku do mistrzów z lat 60. i 70. ubiegłego wieku możemy domniemywać winę. Dopiero potem nastąpił przełom seulski i spektakularna wpadka Bena Johnsona w finale biegu na setkę.

O tamtym biegu mówi się po latach, że był najbrudniejszy w historii, bo aż sześciu z ośmiu jego uczestników prędzej czy później wpadało na dopingu.
Okazywało się jednak później, że ci ludzie byli kryci przez swoje federacje, że ich wpadki tuszowano, zamiatano pod dywan. Pomagały im różne grupy interesów, firmy komercyjne i farmaceutyczne inwestujące w sport. Dopiero teraz zaczęła się realna walka z dopingiem, bo zaangażowały się w nią organa ścigania. Nie w każdym kraju z równą gorliwością, co w USA, bo bo zachowanie hiszpańskiego sądu w sprawie doktora Fuentesa jest chyba nie tylko dla mnie niejednoznaczne. Jest jednak wyraźny postęp. Podsumowując – to nie jest tak, że przed laty było w sporcie mniej dopingu. On był po prostu mniej wykrywalny.

Porozmawiajmy na koniec o czymś przyjemniejszym – kto był największą gwiazdą igrzysk w Rio?
Były dwie: Usain Bolt i Michael Phelps. Trudno znaleźć słowa, które mogą opisać to, co zrobili. Oni sprawili, że ludziom chce się marzyć, identyfikować. Lubimy odkrywać nowe postaci, zachwycać się ich zwycięstwami. Tak naprawdę jednak czekamy na tych, których już poznaliśmy. Podziwiamy ich również za to, że nie są robotami. Bolt ma już swoje lata, przyjechał w dodatku do Rio po niezbyt udanym sezonie i widać było, że nie jest najlepszej formie. A jednak znów był bezkonkurencyjny. Phelps miał z kolei po igrzyskach w Londynie swoje zawirowania alkoholowe i narkotykowe. Upadł, dosłownie i w przenośni, a jednak był w stanie się podnieść i wrócić na szczyt. To są po prostu piękne ludzkie historie.

Wideo

Materiał oryginalny: Korzeniowski: Kilka medali w Rio nam uciekło, ale nie można powiedzieć, że przeszliśmy obok igrzysk - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Trybson

Porównywanie Saisai Zheng z Del Potro... Panie daj pan spokój....

K
K

potrzeba chleba i igrzysk. Rozrywki dla ludu by zapomnieć o recesji, wojnie, korupcji etc. Bo jak nie wrócą z workiem medali, może dojść do rozruchów.

A
Arek

Zajęliśmy 33 pozycje w klasyfikacji medalowej, a to jest gorzej o ponad 10 pozycji niż było 4 i 8 lat temu! A taka Rosja zdziesiątkowana przez aferę dopingowa zajęła 4 pozycję w klasyfikacji medalowej.....

s
spokojny

Owszem, traci się wskutek błędów sędziowskich, ale te błędy się wyrównują, bo jak sędzia robi błąd na niekorzyść kogoś, to w tym samym momencie jest też błąd na korzyść kogoś, ale o tym jakoś się zapomina. To nie jest tłumaczenie.

Jest faktem, że jak na potencjał Polski, wielkość kraju, zasoby – wypadliśmy słabo.
Poniżej naszych osiągnięć na wielu minionych olimpiadach. To oznacza, że obniżył się poziom naszego sportu. Potrzebny jest szeroki program krajowy poszukiwania talentów i ich wspierania w rozwoju.

A jak najszybciej zdobywa sią dużą ilość medali? Trzeba mieć kilku dobrych biegaczy i kilku dobrych pływaków i można kosić. Tradycji pływackich nie mamy, potrwa trochę czasu zanim z nabudowanych basenów szkolnych wypłyną talenty. Ale można postawić na biegi. Tu nie mamy szans na krótkich dystansach, ale dobre tradycje na średnich.

Dorobek medalowy na olimpiadzie idzie w świat i może pozytywnie wpływać na wizerunek kraju.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3