MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kościoły i zabytki sztuki sakralnej: Skarby w kryptach gubińskiej fary

Redakcja
fot. Bartłomiej Kudowicz
Nie dość, że jest największym kościołem nie tylko w województwie, to jeszcze skrywa wiele tajemnic. Poszukiwania skarbu wciąż trwają.

Tym razem celem naszej wakacyjnej wędrówki jest Gubin, a dokładniej ruiny kościoła farnego. Jadąc z Zielonej Góry pokonujemy 62 km, po właśnie wyremontowanej drodze do Gubinka. Mijamy Krosno (z drogi - widać piękną panoramę miasta położonego nad Odrą), elektrownię wodną w Dychowie (zabytek wart odwiedzenia). Wjeżdżając do miasta uwagę zwracają opuszczone budynki wojskowych koszar, obecnie własność Aresztu Śledczego w Lubsku. Tu ma powstać zakład karny. Musimy przejechać przez miasto (godne uwagi: baszta ostrowska, kościół św. Trójcy, mury obronne) w okolice mostu granicznego. Tu obok ratusza znajdują się ruiny największej świątyni w regionie.

Kopuła powróciła na miejsce
Kościół został zniszczony w 1945 roku podczas natarcia wojsk radzieckich na Gubin. Spalono wówczas hełm wieży, dach oraz sklepienia. Do dziś budynek ten nie został odbudowany - kilkakrotnie zabezpieczany, traktowany jest jako trwała ruina. Ale zaraz, zaraz… wieża i hełm jest! Pytamy o to Jakuba Bartczaka z Fundacji Fara Gubińska Centrum Spotkań Polsko-Niemieckich. Jest jednym z tych, którzy zaangażowali się w przywrócenie kościołowi dawnego blasku.

.

- A wszystko zaczęło się od księdza Zbigniewa Samociaka, byłego gubińskiego proboszcza, dziś - parafii katedralnej w Gorzowie - mówi.

W Gubinie powstała fundacja, w Guben - Stowarzyszenie Wsparcia Odbudowy Fary w Gubinie, które założyli Gunter Quiel i Peter Dreissig.

- Udało się już wiele, zrobiliśmy inwentaryzację, odbudowaliśmy wieżę. A groziła ona zawaleniem na ratusz. Zabezpieczyliśmy mury - wylicza G. Quiel i przypomina sobie, jak nakładano kopułę na szczyt wieży: - 70-metrowy dźwig przyjechał z Berlina, obsługiwał go Niemiec. Na samej górze nałożenie kopuły nadzorował Polak. Między nimi stał tłumacz, Jakub Bartczak - Polak, absolwent Europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. To symbol, jak można wspólnie działać.

Podziemne korytarze

Po murach fary wspinali się na linach członkowie żagańskich Bobrów. Robili zdjęcia, opisywali stan kościoła. Dzięki specjalnemu dźwigowi z Niemiec do środka fary mogli zajrzeć też mieszkańcy i turyści. Po wywiezieniu stąd ton gruzu i ziemi oraz zabezpieczeniu murów można dziś wejść do środka (z kaskiem na głowie) i podziwiać zachowane trzy nawy i 14 wysokich, bo 20-metrowych, kolumn. A także zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Wcześniej trzeba to jednak uzgodnić z przedstawicielami fundacji, której siedziba znajduje się w sąsiadującym z kościołem - ratuszu. Przed świątynią niedawno umieszczono też tablicę informacyjną na temat zabytku.

Mieszkańcy mówią, że podziemne korytarze pod farą przebiegały pod ratuszem i Nysą, prowadząc do dzisiejszego Guben. Dowód? A choćby zapadająca się podłoga w ratuszowej galerii. Miejscowi miłośnicy historii Tadeusz Buczek i Jerzy Czabator nie potwierdzają tej hipotezy. Za prawdopodobne uznają natomiast podziemne przejście pod rzeką, które po wojnie zostało zasypane gruzami.

Gdzie jest ten skarb?

Tajemnice fary próbowali też odkryć specjaliści z Krakowa, którzy za pomocą mikrokamery zajrzeli do podziemi. Nie ma wątpliwości, że pod zabytkiem są krypty. Naukowcy zlokalizowali też podziemne fragmenty ścian bazyliki romańskiej. Pod posadzką ujawnili też istnienie dwóch wież romańskich. Pokrywa się to z wynikami badań przeprowadzonych tu w latach 70. przez pracowników Politechniki Wrocławskiej.

Natomiast nie potwierdziło się istnienie tunelu pod prezbiterium. Choć część mieszkańców mocno w to wierzy. Jak słyszymy w fundacji, kolejnym etapem będzie fizyczne odkrycie krypt. Być może wtedy znajdzie się skarb, o którym krążą już legendy? Marcin Gierstun z fundacji za bardzo na to nie liczy: - Niestety, przed laty wszystkie krypty zostały otwarte i splądrowane. Potem zakopane - mówi. - Chyba że za skarb uznamy każdy ślad przeszłości. Dla nas to przecież bardzo ważne.

Dziś w kościele nie rosną już drzewa i bluszcz. Świątynia z odbudowaną wieżą góruje nad miastem. Widoczna jest z obu stron rzeki. Zachwyca wiele osób, ostatnio także reżysera Roberta Glińskiego, który właśnie w Gubinie kręci film ,,Do widzenia Tomek" (z wykształcenia architekt bardzo zainteresowany jest farą).

DACH SZKLANY ALBO TRADYCYJNY
Dziś trwają dyskusje, czy świątynię odbudować w dawnej jej formie, pozostawić otwartą ruinę czy przykryć szklanym dachem? To przyszłość, a przeszłość?

Pierwsza wzmianka o kościele farnym - jak podkreślają nasi miejscowi przewodnicy - pochodzi z 1324 r.. Został on zbudowany w stylu romańskim, miał trzy nawy. Gubin należał wówczas do jednych z największych miast handlowych śląsko-łużyckich.

W XIV wieku mieszkańcy przeżyli chwile grozy - trzęsienie ziemi. Nie oszczędziło ono także kościoła. Uszkodzona świątynia zagrażała bezpieczeństwu mieszkańców, dlatego postanowiono ją rozebrać, a na jej miejscu postawić nowy kościół. I tak powstaje gotycka fara, mająca sześć kondygnacji i prostokątną wieżę. Budowa trwała kilkadziesiąt lat, zmieniały się koncepcje. W 1557 r. ukończono stawianie 61-metrowej wieży. Ostateczne zakończenie budowy i wyposażenia fary datuje się na rok 1844.

Nikt nie miał wątpliwości, że gubińska budowla to największy, najwyższy i zarazem najpiękniejszy kościół na Dolnych Łużycach. Miał 60 metrów długości, 30 - szerokości i mógł pomieścić co najmniej 1.600 wiernych.

Fara była nie tylko miejscem kultu religijnego, ale także… mieszkaniem. Dla dzwonnika i jego rodziny. Aż do 1920 r. mieszkali oni bowiem w wieży. A Gubin do wybuchu wojny liczył 45 tys. mieszkańców, po mieście jeździły tramwaje. W tym czasie w Zielonej Górze mieszkało zaledwie 26 tys. ludzi.

WARTO ZOBACZYĆ

(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

RATUSZ
Mówiło się o nim już w 1276 r. - miał plan prostokąta. Pod koniec gotyku dobudowano od strony wschodniej szczyt schodkowy. Dalej w latach 1671-72 przebudowano fasadę, wzniesiono trzy szczyty o charakterze późnorenesansowym. Na parterze zachowały się dwie sale o sklepieniach gwiaździstych i siatkowych. W czasie II wojny budynek został zniszczony, w latach 1976-86 odbudowano go, a ostatnio dzięki unijnym dotacjom gruntownie wyremontowano.

FORTYFIKACJE

(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

Średniowieczne miasto otoczone było trzema bramami: Klasztorną, Krośnieńską i Ostrowską, umocnionymi w połowie XVI w. barbakanami. Z fortyfikacji średniowiecznych zachował się tylko fragment muru zachodniego przy barbakanie Bramy Ostrowskiej, baszta cylindryczna oraz mur południowy z basztą cylindryczną. Z baszty Bramy Ostrowskiej można podziwiać widok miasta (klucze w sąsiedniej Izbie Muzealnej).

WYSPA TEATRALNA

(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

W 1873 r. położono kamień węgielny pod budowę nowego teatru, która trwała 15 miesięcy. 32 lata później postawiono przed nim pomnik gubenianki C.Schroter. To przyjaciółka Goethego, aktorka i śpiewaczka. 71 lat w teatrze (750 miejsc) na Wyspie kształtowano i pielęgnowano niemiecką sztukę. Walki o Guben w 1945 prawie nie uszkodziły teatru. Spalił się dopiero parę miesięcy po wojnie, prawdopodobnie został podpalony. Dziś wyspa połączona jest mostami z obu brzegami.

Leszek Kalinowski
0 68 324 88 74
[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska