KOSTRZYN NAD ODRĄ. Zapomniane cmentarzysko wciąż zaskakuje. Badacze otworzyli prastarą urnę. Co w niej było?

Jakub Pikulik
Jakub Pikulik
Cmentarzysko odkryto przypadkowo w lesie na terenie powiatu gorzowskiego. Krzysztof Socha / stowarzyszenie Tempelburg
12 pochówków i ponad 100 metalowych przedmiotów znaleźli archeolodzy i pasjonaci historii na prastarym cmentarzysku niedaleko Kostrzyna. Była to kontynuacja zeszłorocznych badań. O istnieniu cmentarzyska nikt nie wiedział, odkryto je przypadkiem.

To historia, która cofnie nas o 12 tys. lat. To wtedy w okolicy malowniczych po dziś dzień rozlewisk Warty w okolicy Kostrzyna zaczęli się osiedlać ludzie. Miejsce było na tyle atrakcyjne, że mijały epoki, a ludzie wciąż tu żyli. 12 wieków później, wiosną 2017 r. przez powiat gorzowski przeszła silna wichura. Niektóre drzewa łamała, inne wyrywała z korzeniami. Krótko po wichurze po lesie spacerował poszukiwacz poroży. Jego uwagę przykuły metalowe przedmioty, wplecione w korzenie wyrwanego przez żywioł drzewa. Informacje o odkryciu trafiły do historyków. Znalezisko okazało się sensacyjne. Przypadkowa osoba odkryła pradawne cmentarzysko.

Trwa głosowanie...

Czy interesujesz się historią regionu w którym mieszkasz?

Polecamy wideo: Archeologiczna sensacja w powiecie gorzowskim. Prastare cmentarzysko w okolicy Kostrzyna nad Odrą odkrywa kolejne tajemnice

Historycy uzyskali potrzebne zgody i w drugiej połowie 2018 r. ruszyły badania. Kierował nimi Krzysztof Socha, archeolog w Muzeum Twierdzy Kostrzyn. Nie było dnia, żeby ziemia nie odkrywała kolejnych tajemnic. Znajdowano m. in. groty włóczni, umba (żelazne elementy tarcz), fibule (wykonane najczęściej z brązu spinki do szat), a nawet rytualnie zgięte miecze. Badania zakończono, ale poszukiwacze już wtedy wiedzieli, że w to miejsce wrócą. I tak się stało jesienią 2019 roku. Tym razem badania dofinansował Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków. – Prace trzeba było kontynuować ze względu na bardzo rozległy teren, który chcieliśmy przebadać. Była to słuszna decyzja. Okazało się, że ziemia wciąż skrywa wiele cennych znalezisk – mówi GL K. Socha.

Prace trzeba było kontynuować ze względu na bardzo rozległy teren, który chcieliśmy przebadać. Była to słuszna decyzja. Okazało się, że ziemia wciąż skrywa wiele cennych znalezisk

W sumie w 2019 roku udało się odnaleźć 12 pochówków. Dwa okazały się szczególnie cenne. Z ziemi wydobyto całe gliniane misy z zawartością. Co było w środku? Odpowiedź na to pytanie pozostawała tajemnicą. Dlatego Krzysztof Socha zabrał glinianą urnę... do weterynarza w Dębnie. – Nie dysponujemy sprzętem rentgenowskim, a chcieliśmy wiedzieć jaka jest zawartość mis, zanim zaczniemy je eksplorować. Wykrywacz metalu potwierdził nam, że są w nich metalowe przedmioty, jednak nie znaliśmy szczegółów. Prześwietlenie misy u weterynarza odpowiedziało na wiele pytań – mówi kostrzyński archeolog. Zdjęcie rentgenowskie pokazało, że wewnątrz misy jest grot włóczni, umbo i imacz, czyli elementy tarczy. To przedmioty wykorzystywane przez wojowników. Po ostrożnym otwarciu misy okazało się, że wewnątrz, poza fragmentami kości, jest jeszcze nóż, sprzączka oraz elementy okucia pasa wykonane z brązu.

Archeologiczna sensacja w powiecie gorzowskim. Odkryto cment...

Tegoroczne badania zweryfikowały też tezę, jakoby na cmentarzysku chowano jedynie wojowników. – Odkryliśmy również pochówki osób nie parających się wojaczką, w tym dzieci – mówi K. Socha. Niestety, wiele pochówków zostało na przestrzeli lat bezpowrotnie zniszczonych. Najpierw były tu pola uprawne, później prowadzono gospodarkę leśną. Pługi i inny sprzęt rozorały zdecydowaną większość zakopanych płytko w ziemi pochówków. Dlatego dwie, zachowane w całości misy, to były dla poszukiwaczy nie lada gratką. Z relacji okolicznych mieszkańców wynika, że fragmenty kości i inne, drobne przedmioty, już wcześniej tutaj znajdowano. Niektórzy twierdzą nawet, że „groty włóczni walały się w lesie pod nogami”. Nikt jednak nie powiadomił historyków.
Prawdopodobnie część cmentarzyska została bezpowrotnie zniszczona w czasie budowy pobliskiego nasypu kolejowego. Mimo wszystko badacze deklarują, że na cmentarzysko wrócą. To tylko pokazuje, jak rozległy zajmuje ono obszar. Badacze być może już w styczniu 2020 r. „prześwietlą” teren z wykorzystaniem metod nieinwazyjnych - magnetometrycznej i georadaru. To pozwoli dokładnie określić zasięg nekropolii. W tym momencie jej powierzchnia szacowana jest na około dwa hektary.

W okolicy muszą być pozostałości osady. Chcemy ją znaleźć w kolejnych latach

To jednak nie koniec tajemnic. Gdzie żyli ludzie, których tu chowano? – W okolicy muszą być pozostałości osady. Chcemy ją znaleźć w kolejnych latach – mówi Dariusz de Lorm ze stowarzyszenia Tempelburg. Członkowie tej organizacji byli jednymi z wielu ochotników, którzy pomagali w przeczesywaniu cmentarzyska. – Gdyby nie pomoc wolontariuszy, nie udałoby się przebadać tak dużego terenu – przyznaje K. Socha. – Cieszy mnie, że wiele pochówków odnaleźliśmy z wykorzystaniem wykrywaczy metali. Niektóre przedmioty były tak charakterystyczne, że udało się ustalić z których obszarów imperium rzymskiego pochodziły – mówi D. de Lorm.

Cofnijmy się jednak do początków tej historii. Skąd na cmentarzysku znalazły się krzemienne narzędzia sprzed 12 tys. lat? – To tylko pokazuje, że miejsce to upodobała sobie już ludność kultury zbieracko-łowieckiej, w czasach kultury hamburskiej lub federmesser. A więc zanim była tu nekropolia, to tereny te przemierzali i być może zamieszkiwali ludzie. Wystarczy spojrzeć na pejzaż, jaki rozpościera się z tego miejsca. W oddali mamy Wartę, która przed wiekami zapewne rozlewała się na pobliskie łąki. Miejsce, które badamy, znajduje się na podwyższeniu, rozpościera się stąd dogodny widok na wszystkie strony. Teraz teren porasta las, jednak kiedyś drzew tutaj nie było – zaznacza K. Socha.

Przed badaczami teraz bardzo ciężka praca. Znalezione przedmioty trzeba zabezpieczyć, zakonserwować, opisać i zinwentaryzować.

Zobacz też wideo: Powiat gorzowski. W lesie odkryto cmentarzysko sprzed niemal dwóch tysięcy lat. To prawdziwa archeologiczna sensacja.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sokar
3 stycznia, 05:40, Kostek:

Przypuszczam że 12 wieków

Raczej 12 tysięcy lat. 1200 lat temu nie używano krzemiennych narzędzi.

d
drAtanazyKula

Ciekawe, czy zbieracz poroży chodził z wykrywaczem metali i coś znalazł i musiał dorobić historię o rogach? Według mnie tak właśnie było. Poroży szuka się zazwyczaj na łąkach, leśnych polanach itp, a nie w środku lasu.

Niestety w tym kraju chodzenie z wyrywaczem to w tej chwili przestępstwo.

K
Kostek

Przypuszczam że 12 wieków

G
Gość

12 tys. lat czy 12 wieków?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3