Koszmary bez końca

Janczo TodorowZaktualizowano 
- W styczniu 1943 roku wytatuowali mi numer na rękę – mówi Janina Jakimiuk.
- W styczniu 1943 roku wytatuowali mi numer na rękę – mówi Janina Jakimiuk. fot. Janczo Todorow
Janina Jakimiuk ma 82 lata, ale dokładnie pamięta daty, zdarzenia i obrazy. Ciągle śni jej się, że jest w obozie Auschwitz i nie może stamtąd uciec.

Minęło już ponad pół wieku od tamtych tragicznych wydarzeń, ale do dziś w jej pamięci żywe są wspomnienia o nadludzkim wysiłku, który musiała włożyć, żeby przetrwać, aby przeżyć. Cudem ocalała i dziś jest żywym świadectwem masowej zagłady, która miała cały jeden naród zetrzeć z powierzchni ziemi.

- Miałam zaledwie 16 lat, kiedy w 1942 roku zaczęły się masowe aresztowania Polaków. Nie należałam do żadnej organizacji podziemnej, bo mam się bała i nie pozwalała mi, ale mój krewny zaplątał się w jakieś konspiracje i przez to podpadłam. Był wrzesień, kiedy o świcie w drzwi zastukało Gestapo. Zabrali mnie i matkę, w domu został sam 10-letni brat. Nic nie rozumiałam po niemiecku, tylko jedno słowo docierało do mnie - sabotaż.

Po dwóch tygodniach pobytu w areszcie matkę zwolnili, a ja wraz z innymi kobietami trafiłam do obozu w Brzezińce - wspomina Janina.

Bili pejczami

Janina Jakimiuk pochodzi z Ćmielowa w świętokrzyskim. Z Ostrowca, gdzie przetrzymywało ją Gestapo wraz z innymi wywieziono do Kielc. - Tam wsadzili nas do więzienia, była noc, w półmroku grube mury i ciężka, wielka brama wyglądały strasznie, byłam najmłodsza ze wszystkich i bardzo przerażona. Gestapowcy bili mnie pejczami podczas przesłuchań. Nie wiedziałam co mnie czeka - wyciera łzy Janina.

Następnego dnia wraz z innymi kobietami załadowano ją do towarowego wagonu, pociąg jechał całą noc. Kiedy zatrzymał się, dowiedziała się od innych kobiet, że to Oświęcim. Ta nazwa wówczas nic jej nie mówiła. Przecież jeszcze nikt w Polsce nie wiedział o istnieniu obozu koncentracyjnego w tym miejscu. Janina trafiła do Brzezinki, gdzie trzymano kobiety. Kiedy za drutami zobaczyła obozowe więźniarki myślała, że to chłopcy, takie były drobne i chude.

Ciągnęli za nogi

Janinie też obcięto włosy, na początek dostała szarą sukienkę i szarą bluzę, na nogi założyła drewniaki. Dostała numer 22074. - Prycze były tragiczne, trzeba było przykrywać się łachmanami albo brudnymi zawszonymi kocami. Nie było wody ani do mycia, ani do picia.

Raz dziennie - wieczorem dawali nam po 20 dkg chleba, a w południe obrzydliwą zupę, w której warzyw było niewiele, i to nie obrane. Brakowało sił, a trzeba było pracować od rana do wieczora w polu. Raz wilczur Niemca, który nas pilnował, pogryzł więźniarkę. Kazał nam ją zabrać za nogi, a jej głowa uderzała o kamienie na drodze - opowiada.

Uniknęła śmierci

W listopadzie 1942 roku Janina zachorowała na tyfus. Położono ją w baraku dla chorych. Miała wielkie szczęście, że chorych wizytował lekarz Polak, który kazał ją przenieść do baraku zdrowych. Polecenie wykonano tej samej nocy. Następnego dnia wszystkie kobiety z baraku chorych wywieziono do krematorium. Janina cudem uniknęła śmierci.

Do dziś nie wie, jak przetrwała do jesieni 1944 roku, kiedy Niemcy zaczęli wywozić kobiety z obozu do pracy w Niemczech. Trafiła do fabryki w Dreźnie. Wiosną 1945 roku, wyprowadzono więźniarki bo zbliżał się front. Po drodze Janinie wraz z kilkoma kobietami udało się uciec. Przez trzy dni przedzierały się przez las, bez jedzenia i picia. Uratował ich Ukrainiec, który dał im cywilne ubrania i nakarmił. Potem zatrzymali je Niemcy. Nie miały dokumentów, więc trafiły do aresztu. Tam zastali je Rosjanie.

Obozowe sny

Janina wróciła w rodzinne strony, ale za namową wujka przyjechała do Żar. Tu zaczęła pracować z biurze Zjednoczenia Węgla Brunatnego, później pracowała w handlu. Zabrała do siebie matkę i brata. Urodziła dwóch synów, mąż od 27 lat nie żyje. W 1981 roku przeszła na emeryturę. Ma dwie wnuczki i wnuka. Po wojnie wiele razy była w Oświęcimiu.

Zawsze od nowa przeżywała tamte koszmarne lata. Pamięta wiersze, których nauczyła się w obozie, pamięta każdy szczegół i daty. - Wierzę, że istnieje siła wyższa, zawsze sobie mówiłam "Boże, daj siły przeżyć". Ale i teraz śni mi się, że jestem w obozie i nie mogę stamtąd uciec - mówi Janina i jej oczy napełniają się łzami.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3