Pięć małych dzików zostało uwięzionych w studni na działce w Koziegłowach. Na pomoc ruszyli strażacy, ale akcja ratunkowa nie była taka prosta.

Do zdarzenia doszło w środę przed godziną 10. Studnia znajduje się na jednej z prywatnych posesji w Koziegłowach, na działce nieopodal ul. Gdyńskiej. Jest niezabezpieczona, działkę porastają zarośla. Małe dziki buszowały w nich i wpadły do dziury.

- O wypadku zaalarmował nas mieszkaniec. Na miejsce wysłaliśmy patrol – mówi Andrzej Cierzyński, komendant Straży Gminnej w Czerwonaku. - Na początku sądziliśmy, że do studzienki wpadły cztery dziki. Po ich wyciągnięciu okazało się, że było ich pięć.

Akcja ratunkowa nie była prosta.

- Studzienka jest wąska, strażak nie mógł do niej wejść, a do tego jest głęboka na około trzy metry – tłumaczy oficer dyżurny poznańskiej straży pożarnej.

Komendant Cierzyński zwraca uwagę na jeszcze jedną trudność.

- W pobliżu miejsca zdarzenia krążyła zdenerwowana locha, która mogła być niebezpieczna – mówi Cierzyński. - Na szczęście, w trakcie prowadzonych działań oddaliła się, nie stwarzała zagrożenia. Akcja powiodła się, młode są już z mamą. W pobliżu studzienki znajduje się teren zalesiony, małe dziki poszły w ślad za lochą.

Zobacz zdjęcia:
Zobacz galerię

Zobacz też:

"Strach dzieci wypuścić na podwórko". Na osiedlu zamieszkała wataha dzików - zobacz wideo:

źródło: TVN24/x-news.pl.