Krasnale i kakao

GRAŻYNA ZWOLIŃSKA (68) 324 88 44 [email protected]
Udostępnij:
Mieszkańcy Niedoradza w gminie Otyń dzielą się na tych, którzy nie poszli do głosowania, bo uważają, że i tak to nic nie zmieni, oraz na tych, którzy poszli, choć uważają, że i tak to nic nie zmieni.

Czyli samo polskie wyborcze gminne życie...

Krasnale i kakao

Późne środowe popołudnie. Ulica Markiewiczowej. Szaro. Deszcz znacznie większy, niż frekwencja w parlamentarnych wyborach. W słonecznie żółtej pelerynie jedzie na rowerze Dorota Miler (jedno "l" w nazwisku). W torbie dwa chleby, kakao, butelka wody mineralnej. Bo z kranu leci paskudztwo.
44 lata życia. Prawie 20 w nowosolskiej Odrze. Zwolnili dziewięć lat temu. Rok zasiłku. Trochę w krasnalach. Znów zasiłek i potem już nic. Czasem na czarno w krasnalach, bo gdzie. Mąż - 450 zł renty. 42,50 zł rodzinnego na córkę Patrycję. Cóż...
Do kabelków w Nowej Soli Dorota się nie załapała. Za stara. Jej koleżance, 35 lat, udało się z trudem. Załapał się za to na fermę jeden z synów Doroty. Zawsze coś.
Ona ma pecha. Za młoda na emeryturę, za stara dla pracodawców. Gdyby choć 500 zł dali, na opłaty by było. Kto ma dać?
Głosowała, mąż też. Kiedyś na Solidarność, czyli AWS. Teraz na Samoobronę. Mówili o miejscach pracy. Czy gdyby wygrali, coś z tego by było?

Brak uczciwego człowieka

Wciąż pada. A Marek Józef i Borkowska Ewa bez parasola. On bardzo rozmowny, ona nie politykuje. Są razem. Razem mieszkają. Razem nie głosowali.
On mówi, że od kiedy zaczęły się te partie, to mu się nie polepsza, a pogarsza. W końcu doszedł do wniosku, że nie ma przyszłości. Ci, co na stołkach, tylko się przesiadają. Niech mu ktoś pokaże uczciwego człowieka. Bezprawie i bezrobocie.
- Głosowaliśmy na Wałęsę i tak to się zaczęło - uważa Marek Józef, 500 zł renty. - Kiedyś trzeba będzie zacząć to wszystko od zera. Bo czy to normalne, że młody zrobi studia i musi za granicę? Ożeni się, ma dziecko i za granicę? To nienormalne!
- Tak samo myślę - mówi Ewa.

Sumami operuje

Monika ma parasol. Wielki. Chowa się pod nim i nie chce zdjęcia, choć młoda, wysoka, szczupła i blond. Nie poszła na wybory, bo uważa, że nic się nie zmieni. Ale na prezydenckie pójdzie. Już dwa razy była. Pierwszy raz wybrała Kwaśniewskiego. Drugi raz też.
Teraz nie zagłosuje ani na Tuska, ani na Kaczyńskiego. Nie da się sondażom. Na kogo więc? Na Leppera. Serce jej tak podpowiada. On chyba najbardziej prawdomówny. I sumami operuje, jak tłumaczy.
Ale zaraz Monika traci optymizm. Bo każdy obiecuje, nikt nie dotrzymuje słowa. Jak tylko się dopcha, zostawia wyborców. Młodych, jak ona, też. Najlepiej takim powiedzieć, żeby wyjechali. Paszport dostać łatwo. A jak ktoś chce tutaj zostać, to co? Czy cały Niedoradz ma wyjechać, żeby lepiej było?

Zyski na skórze

- Nie będę się fotografował, ale mogę powiedzieć, że mam dość władzy, która jest przekupna i tylko liczy na swoje fotele. W gminie Otyń też. Nie byłem wybierać, bo nie chcę, żeby ktoś na mojej skórze robił sobie zyski. Bo on nie idzie w moim interesie do Sejmu, ale w swoim. I po to szuka wyborców. Ja na to nigdy się nie zgodzę. Tyle lat chodziłem, ale się rozczarowałem.
Taki monolog wyrzuca z siebie Kazimierz Królik, wiek średni, wspominając przy okazji doktor Mariolę z wiejskiego ośrodka zdrowia. Doktorka wyjechała do Szwecji, chyba w poszukiwaniu lepszego jutra. Pewnie pracuje tam w budynku, z którego nie obłazi farba, jak z tego w Niedoradzu.
Królik ma własną teorię, dlaczego do wyborów poszło tak mało mieszkańców ulicy Markiewiczowej. Nie poszli, bo się wkurzyli, że nikt nie chce niczego zrobić z boczną drogą do rzeźni. Ludzie chodzą tamtędy po tańsze mięso i wędliny. Klną, że błoto i śladu asfaltu. A jeszcze im miała powiedzieć gminna władza, że droga jest niczyja. Niczyja, czyli niepotrzebna? To wszystko jest niepotrzebne!

Nigdy w życiu!

Na szybie sklepu spożywczego Atut kartka z napisem: "Zakaz spożywania alkoholu w obrębie sklepu". I wykrzyknik. Na kracie chroniącej szybę ktoś powiesił czarny parasol i zapomniał. Może zagadał się, przestało na chwilę padać i sobie poszedł, a może spożył w obrębie i odchodząc, nawet nie zauważył deszczu?
W sklepie mężczyzna z torbą na zakupy starą jak świat. Niezadowolony jakiś. Mleko, śmietana, olej, ten duży, i truskawkowy dżem. Wszystko żona na kartce zapisała.
- Jeden złodziej poszedł, a drugiego wybiorą. Nie będę głosować. Nigdy w życiu! Samoobronie też nie wierzę. I wszystkim innym. Głupiego rodzinnego nie mogą ludziom w terminie wypłacić! Głupie czterdzieści złotych! Miało być też dziewięćdziesiąt na książki dla dziecka. I nie ma! Dlaczego ludzie nie głosują? Bo są biedni i nikt im nie chce pomóc. I to wszystko jest ch...a warte! - zakończył.

Bardziej pasuje

Plakaty wyborcze mokną w deszczu. Z Jolanty Danielak z SLD schodzą kolory. Lepiej trzyma się Jerzy Marian Materna z PiS-u.
- Jego niech pani nie pyta, bo on jest "nie tego" - przestrzega Królik przed wesołym rowerzystą.
Co innego Jacek Majewski, lat 25, a już pracujący na etacie w Nowej Soli. Sześć dni w tygodniu. Też nie głosował, ale tylko dlatego, że nie było go w Niedoradzu. Gdyby był, głosowałby na PiS. Nie wie, czy rodzice poszli do urny. Bo w domu rozmawia się o domu. I o przyziemnych sprawach. Żadnej polityki.
Na prezydenta Jacek zagłosuje. Na Tuska. Na co liczy, głosując. Na nic. Ale skoro już musi być przywódca, to woli, żeby to był Tusk, bo bardziej mu pasuje na to stanowisko niż ktokolwiek inny.

Poprawić ten byt

Lityńska Mieczysława na wyborach była. Ale nie powie, na kogo zagłosowała. Uważa, że trzeba było iść i wybrać tych, co będą dobrze rządzili. Żeby poprawić ten byt w Polsce. Tylko, żeby oni potem zrobili to, co obiecali, a nie rzucali pustych słów. Gwarancji żadnej.
Budny Lucjan i Lucyna nie głosowali na PiS, PO, ani LPR. Kogo wybrali, powiedzieć nie chcą. Za to zgodnie oświadczają: Poszliśmy z patriotycznego obowiązku, ale jesteśmy świadomi, że nic się nie zmieni.

Dwanaścioro w domu

Droga E-65 przecina Niedoradz na dwie części. Zieleni się przy niej dom, w którym mieszka Władysław Zakrzewski, radny gminy Otyń, rolnik z wykształcenia. Kandydował do Sejmu z listy Ogólnopolskiej Koalicji Obywatelskiej, tej związanej na początku z Tymińskim. Ale potem OKO się odcięło.
Na Zakrzewskiego zagłosowało 29 osób. Całkiem nieźle, skoro na Józefa Zycha - 39, na Andrzeja Brachmańskiego - 11, na obecnego kandydata na premiera Kazimierza Marcinkiewicza - 23.
Złośliwi mówią, że zagłosowała głównie rodzina.
- Nie wstydzę się, że mam ją wielką. Było nas w domu dwanaścioro, ale przecież nie wszyscy mieszkają w Niedoradzu - odpowiada.
Zresztą nie wiadomo, czy ci co mieszkają, akurat na niego głosowali, bo chłopak siostrzenicy też tu na posła startował. To Paweł Dybaś z listy LPR. Zdobył 14 głosów.
Siostra Zakrzewskiego pewnie miała zgryz, jak głosować w takiej sytuacji. Zwłaszcza, że brat szedł do wyborów pod hasłem "Z wami i dla was". A mimo to zrywano mu plakaty. Zarówno w gminie Otyń, jak i w gminie Zielona Góra.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie