Kresowianie nie chcą półprawd.Chcą byśmy pamiętali

Iwona Zielińska
„ Wszystkim Kresowianom, którzy nie zdążyli opowiedzieć swojej historii”. Taka dedykacja przyświeca naszemu filmowi i książce, które tytuł mają wspólny: KRESY.

„ Wszystkim Kresowianom, którzy nie zdążyli opowiedzieć swojej historii”. Taka dedykacja przyświeca naszemu filmowi i książce, które tytuł mają wspólny: KRESY.

Dokładnie za miesiąc będziemy z niecierpliwością czekali na Państwa opinie i recenzje.
Film będzie dostępny w Internecie. Będą projekcje w bibliotekach, w szkołach. A jeśli ktoś zechce kupić książkę dostanie także film. Obydwa wydawnictwa są zupełnie wyjątkowe. Powstały w oparciu o opowieści tych, którzy trafili tutaj, na nowe polskie ziemie, po 1945 roku. Po tygodniach tułaczki w bydlęcych wagonach wysiadali na obcej ziemi z okruchami swoje dobytku. Przywozili ze sobą coś jeszcze. Wspomnienia. Często bardzo dramatyczne, wręcz wstrząsające. Niektóre z nich możecie przeczytać już dziś na naszej stronie https://plus.gazetalubuska.pl

Kresy: wspomnienia, które musisz poznać

Wysiedleńcy, wypędzeni zasiedlali poniemieckie domy i przejmowali ziemię. Ze strachem i niepewnością, która trwała kilkadziesiąt lat. W naszych Kresach, bogato ilustrowanych rodzinnymi, archiwalnymi zdjęciami ich ojczyste strony jawią się bardzo romantycznie, wręcz malarsko, sielankowo. Jednak we wspomnieniach, spisanych przez naszych dziennikarzy, nie dominuje sielanka. Jest też strach, krew, tułaczka, opisy bestialskich mordów. Przez kilkadziesiąt lat po wojnie nie mogli o tym głośno mówić. Jednak i teraz atmosfera dla upubliczniania wojennej historii połowy terytorium przedwojennej Polski, jaka została za Bugiem, nie jest specjalnie przychylna.

Tym razem nie zakaz i ukrywanie prawdy wchodzi w grę, a polityka, konieczność dobrych stosunków z Ukrainą. Wspólne interesy gospodarcze, problemy na naszym rynku pracy, współpraca między miastami partnerskim i polskimi, i ukraińskimi zdają się dominować nad autentycznym przekazem. Na tablicy przed Zieloną Górą są herby i nazwy miast partnerskich. Ukraiński Iwanofrankowsk „przyjaźni się” od dwóch lat z Zieloną Górą. Dla Kresowian z naszej książki i filmu to Stanisławów nazwany tak przez hrabiego Potockiego już kilkaset lat temu.

W rozmowach pytają: dlaczego do dziś nie powstało muzeum Kresów? Jest II Wojny Światowej, Powstania Warszawskiego, Żydów. A co z dziejami i pamięcią o dziesiątkach tysięcy Polaków, którzy tam zginęli, a kolejne dziesiątki tysięcy wysłano aż pod zachodnie granice Polski. Wytyczonej przez Stalina i naszych sojuszników. Także tych obecnych.

Zdecydowanej większości dzisiejszych Kresowian w ich wspomnieniach, upamiętnieniach, stawianiu krzyży i pomników ku pamięci nie chodzi o rewanżyzm, (choć trzeba dodać, że gdzieniegdzie pojawiają się i takie głosy). Mają potrzebę pamiętania. Nie chcą półprawd. Jest takie przesłanie poety Zbigniewa Herberta: Naród, który traci pamięć, traci sumienie. O to im chodzi. I o tym jest nasz film i książka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie