Krwawa hrabina Bathory straszy dzieci (zdjęcia)

Zdzisław Haczek
Dziewczyna o serbołużyckim imieniu Lubina pojawia się na festiwalu nie tylko jako statuetka, wręczana zwycięzcy. Co roku plac przed festiwalowym centrum w Hali Miejskiej zapełniają sylwetki Lubiny. Chociebuscy uczniowie malują postacie w symboliczny sposób. fot. Zdzisław Haczek
Hrabina Bathory "działała" na przełomie XVI i XVII wieku. Wrogów torturowała, zabijała, a chcąc zachować młodą skórę, kąpała się we krwi łapanych po wsiach dziewic... Nie wiadomo, w czym miałby się wykąpać Juraj Jakubisko, żeby jego film naprawdę przerażał.

[galeria_glowna]

Krwawa hrabina Bathory straszy dzieci (zdjęcia)

Trwające 140 minut - krwawe - widowisko "przeraża" teatralnością gry aktorów, postaciami wyrysowanymi w formacie bajki dla dzieci, nieporadnością scen batalistycznych. Powstał film (przy wsparciu Czechów, Słowaków, Brytyjczyków i Węgrów) obliczony na masowego widza, gdzie... wszystko zdarzyć się może.

Na przykład znany czeski aktor Bolek Polivka gra zakonnika, który ze swoim młodszym kolegą w habicie, tworzą duet na wzór tego z "Imienia róży". Kiedy zmyślny mnich jeździ na czymś, co przypomina skrzyżowanie dzisiejszych rolek z wrotkami, widz się tylko śmieje. Kiedy wynalazek ulega modyfikacji i pozwala śmigać po śniegu - widz spada z krzesła...
Ale spokojnie: "Bathory" pokazano w ramach "Narodowych Hitów". 18. Festiwal Kina Wschodnioeuropejskiego trzyma poziom gdzie indziej: w sekcjach konkursowych. A tu Rosjanie pokazali m.in. "Muchę" Władimira Kotta.

Kierowca tira odkrywa, że ma nastoletnią córkę. Zbuntowaną adeptkę boksu, która - skrzywdzona - walczy z całym światem. Ten prosty, tragikomiczny film, nie odkrywa Ameryki. Wręcz jak w amerykańskim kinie familijnym - pokazuje tęsknotę za kimś bliskim. Ale ma swój rosyjski urok, budzi wielką sympatię. Podczas piątkowego pokazu "Muchy" w Hali Miejskiej było tak tłoczno, że niektórzy widzowie musieli zadowolić się miejscem na schodach. Podczas sobotniej powtórki - tym razem w starym kinie Weltspiegel - pomimo południowej pory, oklaskiwało reżysera i jego dzieło pół sali. Film już dostał jedną z festiwalowych nagród - dla najlepszego debiutu.
W tym samym Weltspiegiel odbyła się w piątek tradycyjna Długa Noc Krótkiego Filmu. I tradycyjnie widzowie dosłownie szturmowali kino. W tym konkursie wystartowały dwa filmy polskie: "Mój brat" Jana Wagnera (dwa lata temu wygrał ten konkurs swoim "Porno") i "Universal Spring" Anny Karasińskiej. Do obu zrobił świetne zdjęcia Michał Stajniak - gość festiwalu. O ile "Mój brat" to przede wszystkim piękne (czasem podwodne kadry), o tyle "pejzaż ludzki" w obrazie Karasińskiej może zawalczyć w werdykcie.

Reżyserka podgląda zwyczajne życie zwyczajnych ludzi, a robi to znakomicie. Wystarcza jej kilka ujęć, by sportretować kolejnego bohatera. Syn odbiera ze szpitala ubranie po zmarłej, jakaś para filmuje siebie, kiedy uprawia seks, starszy mężczyzna gubi się w markecie...

W sobotę o 19.00 w Hali Miejskiej rozpocznie się finałowa gala. Czy "Rysa" Michała Rosy wywalczy coś w konkursie głównym festiwalu? Czy coś zwojują etiudy studentów łódzkiej Filmówki? Podczas uroczystości pokazany zostanie niemiecki "November Child" Christiana Schwochowa. Potem goście przeniosą się do centrum kultury w Glad-House, gdzie wszystkich rozrusza zespół Polkaholix z Berlina.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie