Krzysztof Szymański walczy z tabloidami

Krzysztof Kołodziejczyk 0 68 324 88 70 [email protected]
W jednym z tabloidów teksty o związku Maxa Kolonki z Weroniką Rosami były opatrzone tytułami „Max wystawił ją na sprzedaż” czy „Kupczył jej wdziękami”, a autor artykułu używał zwrotów takich jak „potraktował ją jak produkt”.
W jednym z tabloidów teksty o związku Maxa Kolonki z Weroniką Rosami były opatrzone tytułami „Max wystawił ją na sprzedaż” czy „Kupczył jej wdziękami”, a autor artykułu używał zwrotów takich jak „potraktował ją jak produkt”.
Udostępnij:
Nie ma adwokata bardziej zorientowanego w plotkach niż zielonogórzanin Krzysztof Szymański.

W sądowej wojnie z plotkarskimi gazetami i portalami broni samego Mariusza Maxa Kolonkę a w procesie z Michałem Wiśniewskim Katarzynę Kanclerz

Mariusz Max Kolonko, znany dziennikarz telewizyjny, twarz reklamowa jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. Na wojennej ścieżce z plotkami od 2007 roku. Jego przeciwnicy to: uwielbiany zwłaszcza za ostatnią stronę tabloid "Fakt" oraz portal internetowy "o2", na którym ukazuje się, nie mający nic wspólnego z psami, serwis plotkarski "Pudelek".

Kolonko żąda od "Faktu" przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia za serię nieprzychylnych artykułów, które gazeta opublikowała o nim jeszcze w 2006 roku. Zdaniem M.M. Kolonki teksty naruszają jego dobra osobiste. Artykuły dotyczą okresu, kiedy dziennikarz spotykał się z aktorką i modelką Weroniką Rosati. Gazeta obchodziła się z dziennikarzem mało delikatnie.

Teksty, których jest bohaterem opatruje np. tytułami "Max wystawił ją na sprzedaż" czy "Kupczył jej wdziękami", a autor artykułu używa zwrotów takich jak "potraktował ją jak produkt".

Skrytykowany za artystyczne portfolio?

O co chodzi? - Max przygotował stronę internetową, na której zamieścił zdjęcia swojej ówczesnej partnerki życiowej Weroniki Rosati.

Fotografie były wykonane przez znanego amerykańskiego reżysera Mike'a Figgisa . To była świetna, artystyczna robota. Coś w rodzaju portfolio. Tymczasem w "Fakcie" ukazał się tekst, w którym można było przeczytać, że Max "sprzedaje ciało Rosati".

- Wymowa tego jest jasna - kupczy ciałem narzeczonej, jest mężczyzną bez honoru, bo wykorzystuje swoja kobietę. To ewidentne pomówienie i nadużycie. Max traci przez to wiarygodność jako dziennikarz. Czytelnik takiego tekstu odbiera go jako człowieka cynicznego, bez zasad moralnych.- twierdzi zielonogórski adwokat Krzysztof Szymański.

W kolejnym artykule "Fakt" pisał o rzekomych problemach Kolonki w znalezieniu pracy i wykorzystywaniu Rosati w dalszej karierze. Tabloid użył wobec niego określenia "łajdak".

- Takie oceny są dowolną, nieprawdziwą insynuacją i godzą w dobre imię, cześć i godność mojego klienta , - napisał Szymański w pozwie przeciwko "Faktowi". Adwokat oskarża gazetę o niskie pobudki, zarzuca jej chęć " bezkrytycznego epatowania czytelników wiedzą o ciemnych stronach życia osobistego osób publicznie znanych poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.

Jesteś popularny, nie masz prywatności

W jednym z tabloidów teksty o związku Maxa Kolonki z Weroniką Rosami były opatrzone tytułami "Max wystawił ją na sprzedaż" czy "Kupczył jej wdziękami", a autor artykułu używał zwrotów takich jak "potraktował ją jak produkt".

"Fakt" nie zgadza się z zarzutami. W odpowiedzi na pozew prawnicy tabloidu napisali, że dziennikarze mieli prawo pisać o Kolonce, bo, ze względu na jego popularność, jego prawo do prywatności jest ograniczone.

Nie zgadzają się również z oskarżeniami o naruszenie dóbr osobistych. Powołują się w tym przypadku na prawo do swobody wypowiedzi zagwarantowane w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. "Fakt" kwestionuje również sama wysokość zadośćuczynienia.

Potyczka z "Faktem" to tylko część większej kampanii, jaką Kolonko wytoczył wszędobylskim plotkom. Dziennikarz sądzi się również z internetowym portalem "o2" , który poszczuł na niego swojego "Pudelka". "Internetowy psiak" publikował przedruki artykułów z "Faktu" - Sam fakt, że to przedruki z "Faktu" nie zwalnia jednak z odpowiedzialności za to, co się publikuje. - uważa Szymański, który w imieniu swojego klienta żąda przeprosin i 75 tys. zł zadośćuczynienia.

Popularny "tlen" nie ma zamiaru ani przepraszać ani płacić i zaprzecza wszystkim zarzutom w pozwie. Prawnicy portalu argumentują, że Kolonko nie może oczekiwać, że media będą go przedstawiały " wyłącznie pozytywnie".

Kanclerz, Ich Troje i słynny detektyw

Mecenas Szymański reprezentuje również Katarzynę Kanclerz, która wytoczyła sprawę karną liderowi "Ich Troje" Michałowi Wiśniewskiemu. Oskarża go o zniesławienie. Kanclerz, znana menadżerka muzyczna i łowca talentów, kierowała karierami takich wykonawców jak Hey, Kelly Familly, 18L, Mandaryną i właśnie "Ich Troje".

Drogi Kanlcerz i Wiśniewskiego się rozeszły w okolicznościach "powiedz, powiedz czemu". Wiśniewski miał pretensje do Kanclerz i oboje później nie wpadali do siebie na kawę. Lider "Ich Troje" na swoim blogu wyrażał się o Kanclerz raczej nie w superlatywach. Pisał o niej per "alkoholiczka", "diabeł", "hiena" - Takie wypowiedzi poniżają ją w opinii publicznej i narażają na utratę zaufania . Ich forma jest obraźliwa i niedopuszczalna - twierdzi Szymański.

Szymański jest zaprawiony w bojach o ochronę dóbr osobistych. Kilka lat temu wystąpił z pozwem przeciwko znanemu prywatnemu detektywowi Krzysztofowi Rutkowskiemu, później posłowi Samoobrony. Rutkowski. Detektyw w audycji radiowej oskarżył Szymańskiego, że sfingował na siebie zamach. Detektyw poszedł na ugodę i musiał przeprosić prawnika.

Nie będzie pielgrzymek z Warszawy

Kilkanaście dni temu, Szymański, który jest też przewodniczącym lubuskiego Sejmiku zapowiadał oskarżenie o zniesławienie wobec radnych PiS, którzy zarzucili mu "permanentne łamanie prawa". Do procesu jednak raczej nie dojdzie - Radny Robert Paluch mnie przeprosił - mówi adwokat.

Jak to jest się reprezentuje celebrities? - podpuszczamy mecenasa na plotki. - Na pewno jest to wyzwanie, ale towarzyszy też temu szczególne napięcie. To osoby pewne siebie, mają duże poczucie własnej wartości. Trzeba potrafić przekonać ich, co do słuszności własnej argumentacji. - mówi zachowawczo adwokat.

W adwokackim portfolio wygląda spektakularnie - próbujemy dalej - W jakimś sensie jest to dowodem pozycji adwokata, chociaż ci, o których ja powiedziałbym, że są wybitni zazwyczaj nie mają klientów ze znanymi nazwiskami. To, że niekiedy reprezentuje znane osoby wcale nie oznacza to, że zaczną się pielgrzymki z Warszawy zjeżdżać. Chociaż Możliwe, że czeka nas fala spraw o ochronę dobrego imienia?

Pytanie, jak daleko sięga ochrona dobrego imienia , a jak daleko prawo do informacji?- zastanawia się Szymański.

W obronie honoru

Sport
Były wiceprezes PZPN Zbigniew Boniek sądził się z byłym reprezentantem Polski, bramkarzem Janem Tomaszewskim. Boniek oskarżał go o zniesławienie. Chodziło o cykl wypowiedzi, w których Tomaszewski miał mu zarzucać łamanie prawa przy przyznawaniu licencji dla Widzewa Łódź.

Kultura
Nicole Kidman vs.The Daily Telegraph. Gazeta napisała, że aktorka pomimo wielomilionowego kontraktu z firmą Chanel używa innych perfum. Adwokat aktorki, stwierdził, że takie pogłoski podważają jej wiarygodność i mogą pociągnąć za sobą konsekwencję ze strony domu mody. Gazeta musiała przeprosić aktorkę i wypłacić zadośćuczynienie, którego wysokości nie ujawniono.

Reżyser Roman Polański i amerykański magazyn z "Vanity Fair". W lipcu 2002 roku gazeta opublikowała artykuł, że w 1969 roku w drodze na pogrzeb swej zamordowanej żony reżyser próbował w nowojorskiej restauracji uwieść kobietę. "Vanity Fair" musiał zapłacić Polańskiemu 50 tys. funtów.

Polityka
Zbigniew Wassermann, były już minister koordynator ds. służb specjalnych za rządów PiS wytoczył proces Wandzie Gąsior z Nowej Huty. Sprawa dotyczy nieprawidłowości i nieporozumień przy budowie domu dla Wassermanna przez zięcia kobiety. Wanda Gąsior wysłała pisma do dziennikarki telewizyjnej Elżbiety Jaworowicz, w których pisała o gnębieniu prywatnych przedsiębiorców przez nieuczciwych zleceniodawców. Jako przykład podawała budowę domu przez swojego zięcia dla Wassermanna.

Dyrektorka ds. marketingu PZU Iwona Ryniewicz. wytoczyła proces o ochronę dóbr osobistych, politykowi PiS Jackowi Kurskiemu. Proces związany był z tzw. aferą billboardową. Chodziło o wypowiedź Kurskiego na temat częściowego finansowania przez PZU kampanii Donalda Tuska jako kandydata PO na prezydenta. Kurski mówił, że docierają do niego informacje, że Ryniewicz wynosi dokumenty z PZU. Kurski zobowiązał się ją przeprosić.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mecenas S.
Polecam do przeczytania artykuł prasowy w którym jest mowa o panu S. Wystarczy wpisać w google: "Przestępcy specjalnej troski" tygodnik "Przegląd". Bez komentarza.
N
Nick
Rozumiem, że niektórzy z PO w województwie potrzebują adwokata, ale żeby takiego.
a
a co bylo
cos wiecej
l
lusia
patrzcie jak sie przechwala ten mecenasik.. juz zpomnial co bylo w 2000 r ??? przed jego biurem w ZG. poza tym nie jest przeciez zielonogorzanem a z wolsztyna .. no nie ?/
Dodaj ogłoszenie