Książka to najlepszy przyjaciel człowieka

Materiał informacyjny SWISS KRONO
„Książka to najlepszy przyjaciel człowieka, a biblioteka to świątynia jego myśli”- poznaj zalety czytania i... wyrusz z nami w czytelniczą podróż

Poszerza wyobraźnię i zakres naszego słownictwa. Poprawia pamięć, koncentrację i wspaniale wpływa na psychikę redukując hormon stresu. Czytanie. O korzyściach płynących z wertowania lektur opowiadają autorzy książek: Łukasz Henel, Joanna Turakiewicz-Pietras i Ewa Kołodziejczyk, a także pracownicy firmy SWISS KRONO

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, dlaczego warto czytać. Zatapianie się w lekturze to cała paleta zalet – czytanie relaksuje, rozwija fantazję, wzbogaca słownictwo i sprawność językową, pomaga precyzyjnie wyrażać swoje uczucia i – co niezwykle istotne – pozytywnie wpływa na nasz mózg zachowując go w dobrej kondycji na długie lata.

Intelektualna siłownia
Jeśli potraktować ludzki mózg jak komputer, to książkowa fabuła będzie dla niego imitacją rzeczywistości, w której nasz umysł ćwiczy się i zaprawia, by pewniej sprostać sytuacjom życia codziennego. Czytanie jest pewnego rodzaju intelektualną siłownią dla mózgu – dzięki niemu nasza pamięć pozostaje w dobrej kondycji poprzez wzmocnienie i kształtowanie synaps w ośrodkowym układzie nerwowym. Ta plastyczność synaptyczna zauważalna jest podczas zdobywania czy też poszerzania wiedzy – za każdym razem, kiedy czytamy, czyli zdobywamy dodatkową porcję wiadomości, transmisja synaptyczna wśród neuronów zwiększa się.

Nie koniec na tym! Czytanie książek nie tylko znakomicie wpływa na nasz mózg. Wedle badań przeprowadzonych kilka lat temu przez naukowców z Yale University w USA i opublikowanych na łamach akademickiego czasopisma „Social Science & Medicine”, regularne wertowanie książek może przedłużyć nasze życie nawet o dwa lata! W eksperymencie przeprowadzonym pod przewodnictwem profesor psychologii Beccy R. Levy z Uniwersytetu Yale wzięło udział 3 635 osób w wieku co najmniej 50 lat. Ochotników podzielono na trzy grupy: tych, którzy nie czytają książek, czytają je przez trzy i pół godziny tygodniowo oraz tych, którzy poświęcają czytaniu jeszcze więcej czasu. Co się okazało? Wedle badaczy, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że czytanie książek przedłuża życie – wystarczy pół godziny czytania każdego dnia, by w perspektywie 12 lat poprawić swoje szanse przeżycia o 17 proc. Natomiast lektura książki trwająca dłużej niż 30 minut dziennie, skutkuje wydłużeniem życia o blisko 23 proc. Ogólny wniosek jaki wysnuli badacze jest następujący: ci, którzy czytają książki, żyją o 23 miesiące dłużej od ludzi stroniących od lektur. Warto zaznaczyć, że naukowcy podkreślili również wagę czytania gazet, które przynosi podobne efekty, choć… nie są one tak spektakularne jak przy lekturze książek.

Maraton dla wyobraźni
Łukasz Henel jest autorem książek z gatunku horror i fantasy. Spod jego pióra wyszły takie opowiadania, jak „Demon”, „Podziemne miasto”, „Szkarłatny blask” czy „On”. Jednak nie tylko powieści grozy wpisują się w poczet jego książek – Henel jest również autorem znakomitych podręczników dla młodzieży: „Wśród mędrców starożytności” oraz „Lekcja filozofii”.

O czytaniu Henel mówi nieco przewrotnie:

– Czytanie książek faktycznie traci na znaczeniu. Świat się zmienia. Obecnie stawiamy na krótkie komunikaty, przeważają treści wizualne, które są po prostu łatwiejsze w odbiorze. Wyszukiwanie informacji stało się znacznie szybsze i łatwiejsze. Rozwój nowych technologii zmienia nasz sposób komunikacji i nie ma się co na to obrażać – zaznacza autor „Podziemnego miasta” i kontynuuje:

– Natomiast sama umiejętność czytania nadal jest niezwykle przydatna i sądzę, że to się nie zmieni. Czytanie wykształca w nas szereg kompetencji – umiejętność logicznego myślenia, wyciągania wniosków, analizy ludzkich motywacji, argumentowania czy empatii. A to są wartości w dzisiejszym świecie właściwie bezcenne. Można się tu odwołać do pewnej alegorii. Kiedyś ludzie znacznie więcej pracowali fizycznie. Obecnie znaczną część tej pracy wykonują maszyny. Mimo to moda na siłownię i fitness jest coraz większa. Bardzo nierozsądnie byłoby porzucić wszelkie formy fizycznej aktywności, do której jesteśmy po prostu stworzeni. Chcemy przecież mieć zgrabną sylwetkę, a przede wszystkim cieszyć się zdrowiem i długowiecznością. Z czytaniem jest podobnie. Biblioteka pełna woluminów to nic innego, jak siłownia dla umysłu. Wiadomo – jeden wybiera trening na maszynach, inny kettlebell, ktoś inny uprawia cardio. Tak samo możesz czytać Kinga, Mastertona, albo sięgnąć po dzieła Prousta. Jednak w każdym przypadku warto to robić, bo twój umysł zawsze na tym skorzysta – mówi Henel i dodaje:

– Czytania książek nie da się właściwie niczym zastąpić. To zupełnie inny rodzaj wysiłku, do tego prawdziwy maraton dla wyobraźni. Początki bywają ciężkie, ale na którymś kilometrze (stronie) czujesz, że naprawdę się wciągnąłeś, a twój umysł dziękuje ci za ten wysiłek prawdziwą kaskadą endorfin. Myślę, że odmówiłbyś, gdyby ktoś wtedy zaoferował ci pójście na łatwiznę, na przykład podwózkę samochodem (skorzystanie z Google). Myślę, że czytelnictwo – tak jak sport – uprawia się przede wszystkim dla korzyści i przyjemności.

Podróż do świata fantazji, a może w głąb historii?
Jeśli sądzicie, że „umysły ścisłe” nie czerpią przyjemności z czytania, to jesteście w błędzie. Beata Skurzyńska-Dudojć z wykształcenia jest matematykiem. W firmie SWISS KRONO pełni funkcję specjalistki ds. kontrolingu i analiz, jednak po pracy… zamienia się w prawdziwego, książkowego mola!

– Zawsze znajdę czas na książkę. Oczywiście, raz jest go więcej, raz nieco mniej, bo muszę dzielić czas pomiędzy inne pasje: ogród, sport czy wycieczki. Niemniej jednak książka jest zawsze w moim życiu obecna – mówi pani Beata i dodaje:

– Zatapianie się w lekturę to jak odkrywanie innego świata, poznawanie nowych ludzi, ich poglądów. Nie zamykam się w jednym gatunku czy rodzaju książki – sięgam zarówno po powieści fantasy, np. te pióra Andrzeja Sapkowskiego, jak i fantastyczno-naukowe autorstwa Stanisława Lema, który jest klasą samą w sobie. Cenię sobie również opowieści i baśnie Johna Ronalda Reuela Tolkiena.

Co nastrój, to inna lektura, ale zawsze powód po jej sięgnięcie jest jeden – relaks.

– Są dni, kiedy chętnie sięgam po kryminał czy powieść grozy Stephena Kinga – w jego książkach zawsze jest odrobina mistycyzmu. Są też takie chwile, kiedy chętnie wybieram romans, jak np. „Przeminęło z wiatrem” czy jakąś powieść miłosną autorstwa Janusza Wiśniewskiego – mówi pani Beata i dodaje:

– Aktualnie czytam porywającą powieść o początkach naszego państwa. „Harda”, bo taki jest jej tytuł, to książka autorstwa Elżbiety Cherezińskiej. Opowiada o Świętosławie, córce Mieszka I i Dobrawy, siostrze Bolesława Chrobrego, która została królową Szwecji, Danii, Norwegii i prawdopodobnie Anglii. Historia tej postaci jest mało udokumentowana, dlatego tak przyjemnie i z wielkim zainteresowaniem czyta się tę książkę.

Pani Beata chętnie sięga po literaturę faktu.

– Bardzo lubię poznawać arkana historii. Wielkie wrażenie wywarła na mnie książka „Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej”. Jej autorami są amerykańscy dziennikarze, Stanley Cloud oraz Lynne Olson. Książka przybliża losy pięciu polskich lotników, jednak by opowiedzieć ich historie, a co zatem idzie historię Polski, autorzy cofają się aż do czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Lektura jest świetna, doskonale przedstawia naszą historię podkreślając fakt, jak bardzo powinniśmy być z tej historii dumni – opowiada pani Beata i kontynuuje:

– Oczywiście jeśli mówimy o obcokrajowcach, którzy przybliżają nam, Polakom, rodzimą historię, to nie można pominąć publikacji Normana Daviesa, które również świetnie się czyta. Z książek polskich historyków zawsze ceniłam sobie publikacje Pawła Jasienicy.

Czy książka może stać się przyjacielem człowieka? Chyba tak, bo dobra lektura jest jak towarzysz poprawiający humor i przynoszący pokrzepienie niemal w każdym momencie.

– Książki są cudowne. Znaleźć w nich można pociechę, relaks, cenne wskazówki. Może właśnie przez to nigdy nie znikną z naszego świata, a przynajmniej z mojego – zapewnia pani Beata.

Szum drzew, poranna kawa i książka…
Do powyższego zestawu dodajmy jeszcze koc, bo pani Anetta Chodorska, główna specjalistka ds. cen transferowych i raportowania w firmie SWISS KRONO, uwielbia czytać wczesnym rankiem, na tarasie.

– Znajduję czas na książki, pewnie dlatego, że zawsze bardzo wcześnie wstaję. Taką moją ulubioną porą na lekturę jest poranek, kiedy wszyscy domownicy jeszcze smacznie śpią. A jeśli jest to poranek późną wiosną czy wczesnym latem, to wtedy koniecznie do książki i kawy dołączam kocyk – śmieje się pani Anetta i dodaje:

– Wtedy nie ma mnie dla nikogo na 2-3 godziny!

Jaki gatunek lektur upodobała sobie pani Anetta?

– Muszę zaznaczyć, że jestem człowiekiem, który albo dużo ogląda, albo dużo czyta. Aktualnie jestem w tej pierwszej fazie, ale już mam przygotowany zestaw książek, które czekają na lekturę. A czytać lubię przede wszystkim książki, które odrywają mnie od rzeczywistości i pozwalają zdystansować się do tego, co dzieje się wokół. To bardzo ważne zwłaszcza teraz, w dobie pandemii. Lubię rozmaite rodzaje lektur, od typowo kobiecych, po kryminały. Chętnie sięgam również po książki, których ekranizacje już widziałam. Tak było w przypadku czterech tomów „Genialnej przyjaciółki” autorstwa Eleny Ferrante, po które sięgnęłam po tym, jak zobaczyłam serial będący adaptacją powieści – mówi pani Anetta i kontynuuje:

– Chętnie sięgam po kryminały Remigiusza Mroza czy Wojciecha Chmielarza. Moim ostatnim odkryciem jest natomiast Jakub Szamałek i jego świetna trylogia pt. „Ukryta sieć”. Inspiracją bywają dla mnie również biografie, jak chociażby „Becoming” Michelle Obamy.

Jeśli kolejny wolumin, to tylko ten z księgarskiej półki – zapach wertowanych stronic nowej książki jest przecież bezcenny!

– Nie lubię elektronicznych narzędzi do czytania lektur. Dlatego dużo wydaję na książki, których w mojej domowej bibliotece jest naprawdę sporo. Czasami, gdy podczas spaceru widzę księgarnię, staram się ją omijać szerokim łukiem, bo wiem, że gdy przekroczę jej próg, kupię nie jedną, a co najmniej pięć książek – śmieje się pani Anetta.

Nie tylko Geralt z Rivii...
Rafał Rasztubowicz, szef działu eksportu w firmie SWISS KRONO, jest miłośnikiem książek, które czyta zawsze wtedy, gdy znajdzie odrobinę czasu.

– Kiedyś czytałem znacznie więcej, teraz udaje mi się przeczytać 10-20 stron dziennie. Staram się natomiast regularnie czytać moim dzieciom, co daje dodatkowe 10-15 stron dziennie.

Jakie książki wpisują się w kanon ulubionych woluminów pana Rafała?

– Bardzo lubię Andrzeja Sapkowskiego i sagę o „Wiedźminie”, jednak nie ze względu na jej charakter, bo fantasy nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale uważam, że w tym przypadku cała magiczna oprawa jest znakomitym tłem dla bohaterów i rozgrywających się w książce wydarzeń – mówi Rafał Rasztubowicz i kontynuuje:

– Uważam Sapkowskiego za najlepszego polskiego autora, a jego „Wiedźmina” za najlepszą powieść właśnie przez bogactwo postaci, które może nie są kryształowe, nie są pozbawione wad, ale dzięki temu są barwne i prawdziwe. Do wiedźmińskiej sagi chętnie wracam raz na 2 – 3 lata.

Oczywiście „Wiedźmin” nie jest jedyną lekturą goszczącą w czytelniczym życiu pana Rafała:

– Cykl książek Sapkowskiego jest moim numerem jeden, jednak to „Ojciec chrzestny” Mario Puzo jest lekturą, do której najczęściej wracałem – przeczytałem ją chyba 30 razy!

Z zagranicznych autorów Rafał Rasztubowicz poleca przede wszystkim publikację Josepha Hellera „Bóg wie”, natomiast z rodzimych pisarzy – Jacka Dukaja i jego powieść z gatunku historii alternatywnych, „Lód”.

– Jeśli zaś chodzi o czas dzieciństwa, to doskonale pamiętam powieść przygodową Astrid Lindgren pt. „Bracia Lwie Serce”. Gorąco polecam tę książkę młodszym czytelnikom, szczególnie tym, którzy mają (lub chcieliby mieć) rodzeństwo – mówi pan Rafał.

Radość wspólnego czytania
Joanna Turakiewicz-Pietras z wydawnictwa Novelka jest autorką „Zielonogórskiej Bajki Powitajki” – wyjątkowej książeczki, która towarzyszy maluchom już od dnia narodzin. Barwna publikacja jest bowiem dodatkiem do wyprawki, jaką otrzymują wszystkie dzieci, które przyszły na świat w zielonogórskim szpitalu.

Jak podkreśla autorka książki, czytanie dzieciom jest nieodzownym elementem zdrowego, zrównoważonego rozwoju:

– Czytanie i słuchanie opowieści jest dla umysłu tym, czym dla ciała spacer po lesie: dotlenia, usprawnia, rozwija, dostarcza bodźców i wyzwań. Zmusza do pracy, choć to bardzo przyjemna praca – mówi Joanna Turakiewicz-Pietras i kontynuuje:

– Czytanie pociechom trenuje ich wyobraźnię. Każde słowo, zdanie trzeba przecież przekuć na obraz – dziewczynki o ognistych włosach, czarnego jak smoła kotka uciekającego przed wielkim, kudłatym psem. Kiedy bohater drży ze strachu, skacze z radości albo zalewa łzami rozpaczy – uczymy się nazywania emocji, a nawet współodczuwania. Z kolei każda zagadka prowokuje do zastanowienia nad rozwiązaniem, przez co rozwija myślenie analityczne. A przy tym wszystkim młody mózg uczy się koncentracji, bo przecież chwila nieuwagi wystarczy, by przegapić coś istotnego – podkreśla Turakiewicz-Pietras.

– Czytanie jest bardziej spójne z tempem i rytmem myślenia. Dlatego dużo więcej zaczerpniesz z opowieści zbudowanej ze słów, niż z obrazów. Cudownie, kiedy czytanie zostanie z nami na dorosłość. Ale do tego nie wystarczy samo tylko czytanie dzieciom. Trzeba też czytać samemu sobie, żeby one to widziały i nauczyły się, że to również „dorosła” czynność, a nie tylko „dziecięca”. Jesli chodzi o literaturę dla moich dzieci, to dobieram ją starannie, bo wiem, jaki może mieć wpływ na kształtowanie życiowych postaw. Dlatego pozytywny bohater zawsze powinien być tym, kto ma dawać wzór. Żadnych bezwolnych księżniczek, czekających na księcia, który je uratuje. Zdecydowanie wolę bohaterskie jaszczurki!

Czytając lub słuchając czytanej opowieści, dziecko doświadcza wspaniałej, niemal magicznej siły słów, rozwija i wzbogaca wyobraźnię. Ale to nie wszystko...

Pomaganie przez czytanie
Autorka „Zielonogórskiej Bajki Powitajki” wspomniała o bohaterskiej jaszczurce. Przywołane zwierzątko nie znalazło się tu przypadkowo – za książkową kreację jaszczurki odpowiada Ewa Kołodziejczyk, autorka bajek dla dzieci, w których główną postacią jest dzielna Cziczi.

– Czytanie dzieciom niesie ze sobą mnóstwo korzyści – rozbudza wyobraźnię pociech, pobudza ich kreatywność, poszerza słownictwo. Niezwykle istotna jest również więź jaka tworzy się między rodzicem a dzieckiem podczas wspólnej lektury – mówi autorka serii książek o dzielnej jaszczurce, założycielka stowarzyszenia „Żar Serca” i dodaje:

– Przy mądrym wsparciu rodzica, książka może stać się świetnym przewodnikiem pomagającym dziecku odkrywać świat fantazji i kształtować jego kompetencje językowe.
Gdy w 2017 roku w księgarniach pojawiła się pierwsza książeczka o walecznej jaszczurce – „Cziczi Jaszczurka z Karaibów” – Ewa Kołodziejczyk postanowiła pójść za ciosem i założyć stowarzyszenie, którego misja opiera się na trzech filarach: promocji czytelnictwa poprzez wydawanie książek, organizację spotkań autorskich, premier i innych wydarzeń kulturowych, wsparciu niepełnosprawnych poprzez pomoc w opłacaniu kosztów rehabilitacji czy edukacji oraz działaniu na rzecz kobiet.

– Najważniejszą misją stowarzyszenia jest promocja czytelnictwa – podkreśla Ewa Kołodziejczyk i dodaje:

– Od 2017 roku miałam przyjemność uczestniczyć w ponad stu spotkaniach autorskich z dziećmi z całej Polski. Za każdym razem, gdy mogę wziąć udział w tego typu inicjatywach, czuję się szczęśliwa widząc zainteresowanie małych czytelników przygodami dzielnej Cziczi. Niektóre maluchy chcą nauczyć się czytać, by móc samodzielnie zgłębiać historie bohaterskiej jaszczurki. To prawdziwy miód na moje serce!

Ewa Kołodziejczyk ma głowę pełną pomysłów – aktualnie w ramach stowarzyszenia przygotowuje ogólnopolski konkurs plastyczno-literacki dla dzieci.

– Projekt jest świeży, ale z pewnością spotka się z odzewem. Wraz z firmą SWISS KRONO organizujemy konkurs kreatywności dedykowany pociechom z dwóch grup wiekowych: dla dzieci z klas 1-3 oraz 4-6. Młodsze dzieci będą mogły chwycić za kredki i zilustrować przygody Cziczi, natomiast starsi czytelnicy czujący poetycki zew, będą mogli skomponować wiersz o dzielnej jaszczurce – zdradza pani Ewa.

O konkursie organizowanym przez stowarzyszenie „Żar Serca” będziemy was informować w kolejnych wydaniach Naszego Miasta, a tymczasem… Pora na kawę i odrobinę relaksu – oczywiście z książką w dłoni!

Dodaj ogłoszenie