Księżna Czartoryska: Na Ziemi Lubuskiej czuje się związek z Kresami

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
...urodziła się w 1935 roku w Żurawnie nad Dniestrem. Jej rodzicami byli książę Kazimierz Jerzy Czartoryski (właściciel wytwórni alabastru) i Helena Skrzyńska, herbu Zaremba. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, rodzina przeniosła się do Lwowa, a następnie innych miejscowości. Po wojnie Czartoryska zdobyła wykształcenie biologiczno-chemiczne i poświęciła się pracy naukowej. Została doktorem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii Zakładu Genetyki w Warszawie. Obecnie przewodniczy rodzinnemu Związkowi Czartoryskich, herbu Pogoń Litewska.
...urodziła się w 1935 roku w Żurawnie nad Dniestrem. Jej rodzicami byli książę Kazimierz Jerzy Czartoryski (właściciel wytwórni alabastru) i Helena Skrzyńska, herbu Zaremba. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, rodzina przeniosła się do Lwowa, a następnie innych miejscowości. Po wojnie Czartoryska zdobyła wykształcenie biologiczno-chemiczne i poświęciła się pracy naukowej. Została doktorem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii Zakładu Genetyki w Warszawie. Obecnie przewodniczy rodzinnemu Związkowi Czartoryskich, herbu Pogoń Litewska. Jacek Katos
Kilka dni temu w lubuskim Skwierzynie ustanowiono Sanktuarium Matki Bożej Klewańskiej, patronki rodzin kresowych. Miejsce nie jest przypadkowe, to tutaj przybyli przesiedleńcy z wołyńskiego Klewania, a z nimi, w ukryciu, cudami słynący maryjny wizerunek. Nie mogło zabraknąć na tym wydarzeniu księżnej Barbary Marii Czartoryskiej. Klewań to przez wieki gniazdo tego rodu...

Stoimy przed skwierzyńskim kościołem, od dziś sanktuarium kresowym. Wewnątrz obraz matki Bożej Klewańskiej ufundowany przed wiekami przez rodzinę Czartoryskich. Czy ogarnęło panią zruszenie?
Oczywiście, to wydarzenie jest bardzo wzruszające. Po pierwsze ze względu na niesamowitą podróż w czasie. To zarazem przypomnienie, że obraz Matki Bożej Klewańskiej został przez moich przodków ufundowany, do kościoła przez nich zbudowanego, przez nich omodlonego. To jeden powód wzruszenia.

Drugi to pamięć wysiedlenia, tak bliska memu sercu. Tak, to było wysiedlenie, a nie żadna repatriacja. Jestem przecież urodzona nad Dniestrem, czyli mimo różnic historia wysiedlenia była bardzo zbliżona do tego, co się działo z mieszkańcami Wołynia.

Trzecia sprawa, która budzi niezwykłe emocje, to fakt, że tradycja Klewania trwa tutaj, że potomkowie wysiedlonych, ich dzieci i wnuki, kultywują tradycję łączności kulturowej Kresów z tymi ziemiami. Wreszcie czwarty powód… To tych kilka słów pana generała podczas uroczystości o wojsku służącym pod sztandarem Matki Bożej. Nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś coś takiego usłyszę, że dożyję tej chwili…

A miała pani nadzieję, że taka chwila nastąpi?

Jest takie powiedzenie: nadzieja wbrew nadziei. Pamiętam, jak moja matka mówiła: „Ja nie dożyję, ale wy dożyjecie”.

I się spełniło, ale ja nadal takich słów nie mogę słuchać bez ściśniętego gardła, podobnie jak pieśni „Boże! Coś Polskę przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały…” śpiewanej przez żołnierzy polskiej armii.

Z refrenem „Ojczyźnie wolnej pobłogosław Panie”. Myśmy przez lata śpiewali „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”. Pewnie dlatego, że mój ojciec i jego bracia służyli w czasie wojny bolszewickiej, stryj, wyniesiony zresztą na ołtarze, brał udział w Powstaniu Warszawskim. Czyli ta tradycja patriotyczna była żywa w rodzinie, podobnie jak bolesne przeżywanie zniewolenia naszej Ojczyzny.

W Skwierzynie, wśród klewian, jest pani po raz pierwszy?

Byłam tutaj lat temu pięć. Wstyd się przyznać, trochę późno się wybrałam, bo i stanowczo za późno dowiedziałam się o Matce Bożej Klewańskiej. W tym tzw. peerelu człowiek był trochę zamknięty, odcięty od informacji. Ale jak tylko usłyszałam tę historię, zaraz tutaj z moim kuzynem przyjechaliśmy. Rozmawiałam z poprzednim księdzem proboszczem. Miło porozmawialiśmy, dostałam wizerunek Matki Bożej, który teraz stoi przy moim komputerze. Miałam też okazję porozmawiać z jedną z ostatnich żyjących osób pamiętających i napady UPA, i transport do Polski. Później nawiązałam już kontakt z ks. Kazimierzem Małżeńskim, z czego bardzo się cieszę.

Z Kresów na kresy

Pierwsze spotkanie z tym obrazem…

Oczywiście nie pamiętam Klewania przedwojennego, czyli nie było to jakieś odnowienie starej znajomości, zażyłości, ale raczej zapoznanie. Zaczęłam trochę czytać o niezwykłych dziejach tego obrazu od wieku XVII czy nawet XVI. I o tym niezwykłym związku z moją rodziną.

Teraz to będzie chyba miejsce obowiązkowych wizyt Czartoryskich?

Tak, uważam że Skwierzyna powinna stać się takim obowiązkiem, ale niestety większość naszej rodziny, nie wiadomo dlaczego, zgromadziła się w Warszawie, a z tej Warszawy to tutaj jednak jest kawałek. Poza tym… Jest kilka takich miejsc bardzo mocno związanych z naszym rodem, również na Kresach. Lwów mój kochany i moje kochane Żurawno nad Dniestrem, gdzie się urodziłam. Tam staram się być co roku, od kiedy można. W tym roku przeszkodziła mi w tej podróży obrzydliwa pandemia. Ponadto bardzo wiele jest takich miejsc: Puławy, Sieniawa. Ale rzeczywiście, to będzie ważne dla nas miejsce.

Żurawno, Klewań… troszkę trudno się połapać w tym genealogicznym labiryncie.

Przed 1945 to jedynie moja część rodziny mieszkała jeszcze na Kresach, reszta na terenie dzisiejszej Polski. Przed II wojną światową możemy mówić o czterech podstawowych gałęziach rodu. Potomkowie Konstantego to dwie wielkopolskie linie: z Rokosowa i Baszkowa i trzecia w Małopolsce to Pełkinie, ja też jestem z tej linii. Wreszcie Sieniawa, czyli potomkowie wielkiego Adama Jerzego Czartoryskiego.

Wideo: Wasze Kresy: Rydoduby zostały w pamięci, sercu i duszy

Jak to się stało, że głównym gniazdem rodowym stał się Klewań, a nie Czartorysk?

Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Nawet historycy się sprzeczają, o który Czartorysk chodzi. W dwóch miejscach mieszkańcy są przekonani, że to o ich Czartorysk chodzi. Tak, czy inaczej, przestał nim być już w wieku XV, a moi przodkowie pisali się jako książęta na Klewaniu, a nie na Czartorysku.

Jednak, ku oburzeniu opinii publicznej, Klewań został sprzedany…

Pamiętajmy, że za udział w powstaniu listopadowym ks. Adam Jerzy miał wyrok śmierci i orzeczoną konfiskatę majątku. Część rodziny szukała schronienia w Paryżu, część w Wiedniu, potem w Galicji.

Klewań znalazł się w granicach carskiej Rosji i zarządzanie tym majątkiem, ba, kontakt, był utrudniony. Stąd ta decyzja brata mego pradziadka, który był ostatnim właścicielem Klewania.

Rzeczywiście wywołała ona bardzo krytyczne komentarze, że wyprzedaje polski majątek. Jednak popatrzmy na to na zimno. I tak Klewań zostałby przejęty 60 lat później przez Sowiety, a za pieniądze z tej sprzedaży wsparto krakowski szpital św. Ludwika i centrum zdrowia dla dzieci w Rabce itd. Ja w każdym razie nie mam tego moim przodkom za złe...

Jakie są reakcje ludzi, gdy słyszą: „Nazywam się Czartoryska”.

Bardzo różne i wbrew pozorom za komuny było lepiej. Oczywiście miałam problem ze znalezieniem pracy, przyjęciem na studia itd., ale stosunek poszczególnych ludzi był jakby cieplejszy. Teraz jest albo całkowita obojętność, albo ciekawość, jak ta małpa z wielkim nazwiskiem wygląda.

Podobnie sprawdzano mnie w pracy i pamiętam to zdziwienie, że jestem normalna i nie zadzieram nosa. Teraz coraz rzadziej nazwisko coś komuś mówi. Ale bywa też niechęć i sądzę, że w tym tkwi także spadek komuny. Zbitka „arystokraci krwiopijcy”.

Reakcja zresztą zależy też od miejsca - np. w Krakowie, Puławach czy Jarosławiu nazwisko to coś mówi i stosunek bywa bardziej życzliwy.

W Skwierzynie wypada tylko rodzinie Czartoryskich podziękować za Klewań i Matkę Bożą Klewańską…

Ja też jestem za to wdzięczna moim przodkom. I myślę, że oni z radością uczestniczyli w dzisiejszych uroczystościach. Stamtąd, z góry...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dingo8

Żal, że źródło pozytywnych wartości - czyli polskie ziemiaństwo odeszło bezpowrotnie do niebytu ulegając komunistycznej przemocy. Zostały tylko jednostki i chlubna pamięć wbrew peerelowskiej propagandzie. Szacunek dla Pani Czartoryskiej i dla Jej postawy tak po chrześcijańsku wybaczajacej oprawcom. Dodam, że z tą sprzedażą majątku przez Adama Czartoryskiego było tak, że to carska Rosja na tym straciła a zyskali Polacy.

Dodaj ogłoszenie