Kto daje kasę

ALEKSANDRA SZYMAŃSKA 722 57 72 aszymanska@gazetalubuska.pl
W bibliotece wojewódzkiej przy ul. Sikorskiego powstaje Regionalna Galeria Grafiki Współczesnej. Pierwsze prace do kolekcji kupiła prezes szczecińskiego biura projektowego, bo biblioteka nie mogłaby sobie pozwolić na taki wydatek. Musi szukać sponsorów.

Firma Ewy Sikorskiej ze Szczecina pracowała nad projektem nowej siedziby biblioteki wojewódzkiej. - Skorzystałem z okazji, żeby namówić panią prezes do kupienia grafik Zbigniewa Olchowika - mówi dyrektor biblioteki Edward Jaworski. W ten sposób książnica stała się właścicielką 14 grafik gorzowskiego artysty. Sponsorka zapłaciła za nie ponad 2 tys. zł i podarowała je placówce.

Tylko obiecują

- Biblioteki nie byłoby stać na taki zakup - przyznaje dyrektor Jaworski. Tylko dzięki hojności osoby niezwiązanej z kulturą gorzowianie będą mogli oglądać zbiór karykatur pisarzy, muzyków, animatorów życia kulturalnego miasta. To ma być początek kolekcji, w której znajdą się też inne prace Z. Olchowika (cykl grafik, w których na gorzowskich ulicach artysta umieścił znane światowe budowle), a także dzieła Magdaleny Ćwiertni czy Ewy Strebejko. Wszystko zależy jednak od hojności sponsorów. - Z tą bywa różnie - twierdzi dyr. Jaworski. Na ogół kończy się na deklaracjach. Gdy przychodzi do konkretów i trzeba wyłożyć pieniądze, sponsorzy się wycofują. - Często słyszę: za jakiś czas, nie w tym miesiącu... - mówi dyrektor.

Coś dla innych

Tylko nieliczni chcą wydawać pieniądze na kulturę. - Do tego trzeba dorosnąć - twierdzi E. Sikorska. Jest przekonana, że na sponsorowanie artystów trudno się zdecydować młodym przedsiębiorcom. - Oni dopiero zaczynają walkę o przetrwanie w twardym świecie biznesu - wyjaśnia pani prezes.
O sobie mówi: kobieta po czterdziestce. Własną firmę prowadzi od 16 lat. Zaczynała w trudnych czasach przemian ustrojowych. Teraz nie musi się już martwić o to, czy starczy jej na chleb. - Mogę pomyśleć o innych, o tym, żeby coś dla nich zrobić, zostawić po sobie jakiś ślad - wyjaśnia E. Sikorska. Jej zdaniem taka postawa jest coraz bardziej powszechna wśród biznesmenów. - Naprawdę duże firmy i bogaci przedsiębiorcy, np. Jan Kulczyk, sponsorują różne imprezy kulturalne. Nie sądzę, żeby chodziło im tylko o reklamę, bo jaka z tego reklama - stwierdza E. Sikorska.

Dopiero się uczą

Gorzowowi daleko jednak do wielkiego świata. Sponsorzy albo, jak kto woli, mecenasi kultury, to u nas rzadkość. - Dopiero się przyzwyczajają do łożenia na kulturę - mówi dyr. Jaworski. Udało mu się jednak przekonać właściciela firmy Sanitar Jana Kordacza, żeby kupił rzeźbę dla biblioteki (przez kilka dni próbowaliśmy się z nim skontaktować, bez skutku). Teraz dyrektor finalizuje zakup podobizny Włodzimierza Korsaka (kosztuje około 5 tys. zł). Ale nie chce powiedzieć, kogo do tego namówił.
Pieniądze od biznesmenów zdobyło też gorzowskie muzeum. - Muzeum cały czas szuka sponsorów. Gorzowscy biznesmeni są corazn bardziej życzliwi - przyznaje dyrektorka placówki Gabriela Balcerzakowa. Ale poszukiwanie mecenasów nie jest łatwe.
O tym , jak trudno znaleźć chętnych do wydania pieniędzy, wie dobrze Jan Tomaszewicz, dyrektor Teatru Osterwy. W zamian za wspieranie teatru loga firm drukowane są w programach teatralnych. Czasem dyskretnie przemycane w spektaklach, np. w ,,Autoreverse'' dokładnie widać markę auta, którym jeżdżą bohaterowie sztuki. - Tak jest na całym świecie. Biznes i sztuka się przeplatają - tłumaczy dyr. Tomaszewicz.
W Gorzowie - na razie z wielkim trudem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.