Kulopłot, Dzikopysk i Czteroręki. Dzisiaj obchodzą swoje święto!

Agata Kaźmierczak 68 324 88 18 [email protected]
archiwum GL
Dziś Dzień Postaci z Bajek. Te najnowsze sporo tracą z bajkowości, gdy dziecko naciąga rodzica na maskotkę, koszulkę, plecak, grę komputerową ze swoim ulubieńcem.

Przez lata lista bohaterów była krótka. Bolek i Lolek, Miś Uszatek, Reksio, Pszczółka Maja, Myszka Miki, Kaczor Donald... Ale każda postać miała swój charakter. A dzisiejsze zwracają uwagę krzykliwością i nadprzyrodzonymi zdolnościami, np. szansą na wielokrotne odradzanie się. - Dzisiejsze bajki przepełnione są agresją. Kiedyś były łagodne i uczyły wrażliwości. Teraz to bitwa i wojna w wersji animowanej - mówi pani Aneta z Zielonej Góry, mama Karolinki.

Gdy rodzice nie chcą, by dziecko oglądało np. "Transformersów" czy "Generatora Reksa", wracają do starych bajek, bo te miały terapeutyczną moc. Uspokajały przed snem, uczyły przyjaznych sposobów kontaktowania się z otoczeniem.

- O bajkach można by mówić długo. W nich ukryta jest kultura i dziedzictwo danej rodziny czy regionu. Ponadto przekazują prawdy uniwersalne o naturze człowieka. Nie na darmo wielu terapeutów wskazuje bajki jako jedną z form leczenia, nie tylko dla dzieci - tłumaczy Marzanna Farnicka, psycholog i adiunkt na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Ale dziś bajki bywają niebezpieczne dla psychiki dziecka i dla portfela rodzica. Gdy na ekrany wchodzi nowa kreskówka, rusza kampania reklamowa i sprzedaż gadżetów z wizerunkami bohaterów. Maluchy znoszą do przedszkoli i szkół najnowsze zdobycze: figurki, piórniki, karty, plecaki, koszulki, maskotki. A rodzice głowią się, co zrobić, by pociechy przestały ich dręczyć kolejnymi prośbami. - Gdy córka pierwszy raz obejrzała przygody Myszki Miki, od razu chciała koszulkę z jej wizerunkiem - wspomina Magdalena Jagiełło z Zielonej Góry, mama Oliwii.

- To, że komercja rządzi światem bajek, dotyka mniej zamożnych rodziców, którzy ze względu na oszczędności, nie mogą kupić dziecku wymarzonego piórnika. Ale to też kwestia wychowania dziecka. Trzeba je uczyć wybierania między tym, co potrzebne, a tym, bez czego człowiek może żyć - uważa pani Aneta.

Rodzice zgodnie twierdzą, że najlepsze są bajki edukacyjne, np. te, które uczą angielskiego. Kacper, syn pani Katarzyny, uwielbia "Literowe chochliki". - Takie animacje rozwijają umiejętności językowe - podkreśla mama.

- Zwracajmy większą uwagę na bajki i dopiero potem włączajmy je dzieciom. Te opowieści odkrywają przed nimi świat społeczny, zanim do niego wejdą. A potem towarzyszą im przez całe życie - dodaje Farnicka.

Przecież wąsacz nawet nie deathnął

Szymon Kozica
68 324 88 63
[email protected]

Kiedy byłem dzieckiem, w bajkach bawiło mnie, gdy np. królik Bugs wyrżnął marchewką w głowę tego małego wąsacza w kapeluszu. Nie tak dawno próbowałem obejrzeć tę scenę razem z kilkuletnim synem. - Eee tam, nuda! Przecież ten wąsacz nawet nie deathnął! - usłyszałem. Nie deathnął to znaczy nie zginął. Mała rączka przechwyciła pilota i zmieniła kanał. Na ekran wybiegły: Kulopłot, Dzikopysk, Czteroręki, Szybcior, Inferno, Dzikie Pnącze... Każdy ginął i za chwilę pojawiał się na nowo. Nie wytrzymałem. Następnego dnia po kanale nie było już śladu. Żeby młody nie pomyślał, że też ma trzy życia. A w ulepszonej wersji nawet sześć...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie