MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kwota z kapelusza

AGNIESZKA MOSKALUK
Skargę na niesprawiedliwe zasady finansowania rodzin zastępczych wysłało do Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka gorzowskie Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych.

- Ciąży na nas wielka odpowiedzialność, a żyjemy w ciągłej niepewności finansowej. Z biegiem lat dostajemy na dzieci coraz mniej pieniędzy, a ponadto nigdy nie wiemy, czy w danym miesiącu otrzymamy pełną kwotę, czy tylko jej część - stwierdza prezes stowarzyszenia Elżbieta Łukszo, która od lat opiekuje się trójką swoich wnuków.

Kwota z kapelusza

- Kiedyś były bardziej precyzyjne, jasne i sprawiedliwe sposoby naliczania dotacji na dzieci - mówi jedna z matek zastępczych (nie chce podawać nazwiska do publikacji). Do 1999 r. na każde dziecko rodzina dostawała 40 proc. średniej krajowej w budżetówce. - Od 2000 r. podstawą do naliczania dotacji jest tzw. stawka bazowa minus połowa dochodów dziecka (alimentów, rent rodzinnych). Nie mam pojęcia, co to takiego. Dla mnie to po prostu kwota wyjmowana przez pana ministra z kapelusza - dodaje E. Łukszo. Na spotkaniu, które odbyło się w ubiegłym tygodniu, rodzice zastępczy należący do stowarzyszenia postanowili powalczyć o zmianę zasad finansowania. Zależy im przede wszystkim na tym, by więcej pieniędzy dostawały te rodziny, w których są niepełnosprawne dzieci.

Mają najgorzej

Maria i Dariusz Miernik od dziewięciu lat opiekują się Judytą, która ma głęboki, obustronny niedosłuch i problemy kardiologiczne. - Córka uczy się w specjalnej szkole dla niesłyszących w Szczecinie. Na dojazdy i internat wydajemy miesięcznie ponad 500 zł. Do tego dochodzi kosztowny sprzęt, leki, rehabilitacja. Tymczasem miesięcznie dostajemy niewiele ponad 1 tys. zł - mówią. Tyle samo na ośmioletnią Karolinkę z porażeniem mózgowym i zanikiem mięśni dostaje Wanda Białonowicz. - To śmiechu warte. Lekarze mówią, że Karolcia w szpitalu by nie dożyła do takiego wieku, mimo że szpitalny osobodzień wynosi 1,5 tys. zł, a my na cały miesiąc dostajemy 1066 zł - mówi.

Część z całości

Rodziny skarżą się też na to, że Gorzowskie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i Polityki Społecznej nie wypłaca im prawie nigdy pełnej kwoty. - W 2003 r. dostawaliśmy 80 proc. sumy, a dopiero potem przyszło wyrównanie. W tym roku w styczniu otrzymaliśmy 100 proc. dotacji, ale w lutym 90 proc. - skarży się prezes Łukszo.
Wicedyrektor centrum Maria Rossa wyjaśnia: - My sami nigdy nie wiemy, ile pieniędzy dostaniemy na rodziny zastępcze, które są finansowane z budżetu państwa. Pieniądze przychodzą w transzach miesięcznych. Nigdy nie znamy ich wysokości.
Plany stowarzyszenia, by powalczyć o większe pieniądze, Maria Rossa popiera. - Mogą korzystać jeszcze np. z dotacji PFRON-u, ale mają rację, że chcą zainteresować swoją sprawą opinię publiczną - dodaje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska