Latarki i kompostery

EUGENIUSZ KURZAWA 0 68 324 88 54 [email protected]
Udostępnij:
- Po 1995 r. to już nie ta sama kolej co niegdyś... - uważa Miłosz Telesiński. Jego hobby związane z PKP zamyka się więc razem z tą datą.

Kolej intrygowała go od najmłodszych lat. - Chciałem wejść w środowisko - mówi. I został kolejarzem. Jak twierdzi, nikt w rodzinie nie pracował w tym zawodzie.
Podjął pracę w 1987 r. Był operatorem wagonowym, pomocnikiem maszynisty, pracował w drużynie konduktorskiej, został kierownikiem pociągu. - Bardzo życzliwym dla pasażerów i przez nich lubianym - podkreśla. - Ale dla PKP byłem trudnym pracownikiem.
W 2000 r. przeszedł na rentę.
Jego pokoiki na poddaszu domku przy ul. Zbąszyńskiej są odbiciem dwóch pasji - jeden samochodowej, drugi kolejowej.

Latarki i kompostery

- Chcę uratować z dawnej kolei to, co jeszcze się da - wyjaśnia M. Telesiński. Skupia się na paru dziedzinach. - Interesują mnie latarki kolejowe, kompostery, datowniki, rozkłady jazdy oraz mapy - wymienia.
Na półkach równiutko stoją latarki karbidowe, naftowe, elektryczne. Jedna półka ugina się pod ciężarem rozkładów jazdy PKP. Niżej tzw. kompostery. To urządzenia z dawnych kas biletowych (kasjer wkładał do kompostera bilet i datował go). Jest kolekcja puszek na spłonki. - Dróżnicy ustawiali je na szynie i gdy pociąg najeżdżał, wybuchała, ostrzegając maszynistę w różnych sytuacjach - opowiada hobbysta.
Ma również inne pamiątki (trąbki, tabliczki, woreczki na pieniądze zarobione w kasach), ale w ilościach symbolicznych. Metalowa tablica umieszczana na zewnątrz wagonu mówi o interesującej inicjatywie M. Telesińskiego z 3 października 1987 r. - Dla miłośników kolei zorganizowałem wycieczkę na trasie Zbąszynek - Międzyrzecz - Międzychód - Skwierzyna - Zbąszynek - wspomina pan Miłosz, a potwierdzają to czarne litery z nazwami miast na białej tablicy. I czerwone: "pociąg specjalny".

Archiwum kolei

W czasach, gdy jeszcze pracował na kolei, jeździł po kraju, żeby - jak mówi - wypełniać białe plamy w historii kolejnictwa i ocalać od zapomnienia tradycję żelaznych linii. - Udawało się to dzięki życzliwości wielu ludzi z różnych stacji, jak i instytucji PKP - przekazuje.
M. Telesiński zgromadził wiele dokumentów. Stoją uporządkowane w dziesiątkach segregatorów, a także w komputerze. Dzięki nim wie, gdzie powstawały nowe linie kolejowe lub z pasją wgłębia się w historię powstania Zbąszynka. Wszak to było nieco ponad 80 lat temu. Miasto zbudowano planowo, metodycznie. Pan Miłosz pokazuje, jak się rozwijał węzeł zbąszynecki, demonstruje w komputerze stare zdjęcia, w tym Friedricha Veila, rzec można, ojca osady - ogrodu.
Wiedza, zgromadzone materiały powodują, że do M. Telesińskiego zgłaszają się czasem studenci piszący o kolejnictwie. Jego pokoik wygląda jak małe archiwum i kolejowa izba pamięci zarazem. - Jestem gotów podzielić się tą wiedzą - deklaruje pasjonat.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie