Lekarz o epidemii: jesteśmy jak na wojnie

Materiał informacyjny Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego
Marzenna Plucińska, kierownik Działu Chorób Wewnętrznych w Wielospecjalistycznym Szpitalu SP ZOZ w Nowej Soli, przewodnicząca Okręgowej Izby Lekarskiej w Zielonej Górze.
Marzenna Plucińska, kierownik Działu Chorób Wewnętrznych w Wielospecjalistycznym Szpitalu SP ZOZ w Nowej Soli, przewodnicząca Okręgowej Izby Lekarskiej w Zielonej Górze.
– Teraz jest taki moment, że naprawdę wszyscy wspólnie musimy się nad ochroną zdrowia pochylić i zjednoczyć. Potrzeba mam wizji, mądrych i dobrze przemyślanych decyzji oraz solidarności – wywiad z dr n. med. Marzenną Plucińską, kierownikiem Działu Chorób Wewnętrznych w Wielospecjalistycznym Szpitalu SP ZOZ w Nowej Soli.

Przewodzi Pani Lubuskiej Radzie Zdrowia, jest Pani Prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej – jest Pani właściwą osobą do tego, by poprosić o merytoryczną ocenę obecnej sytuacji w ochronie zdrowia.
Dr n.med. Marzenna Plucińska, Przewodnicząca Lubuskiej Rady Zdrowia:

Oprócz tego, że jestem Prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Zielonej Górze, to przede wszystkim jestem praktykiem, lekarzem ze stażem ponad 40-letnim. Śmiem twierdzić, że wiele się dowiedziałam na temat ochrony zdrowia przez te 40 lat. Od wielu lat powtarzam hasło Roberta Bannermana, że „zdrowie to sprawa zbyt poważna, by pozostawić je wyłącznie lekarzom”. I doczekałam się czasów, kiedy to hasło stało się niezwykle trafne, bo właśnie teraz, my lekarze oczekujemy wsłuchania się w nasz głos i nasze problemy.
Mamy pełną świadomość, że my – pracownicy ochrony zdrowia, jesteśmy na wojnie o życie i zdrowie pacjentów. Mało tego – siedzimy na polu minowym i te miny co chwilę wybuchają.

Wiele się mówi o potrzebie zwiększenia testów pacjentów. Czy taka jest recepta na walkę z epidemią?

Tak. Niezwykle ważne jest jak najszersze i jak najszybsze testowanie nie tyko osób z pełnymi objawami infekcji, COVID-19, ale również skąpoobjawowych, szukanie osób z kontaktu i poddawanie ich badaniom, bo to osoby bezobjawowe napędzają epidemię. Najważniejszą strategią wydaje się zwiększenie liczby punktów pobrań oraz uzyskiwanie szybkich wyników testów, aby osoby chore nie zarażały innych. To pilne testowanie dotyczy również pacjentów przyjmowanych do szpitala z innych przyczyn. Jako lekarz muszę wiedzieć czy mam do czynienia z chorym z COVID-19, którego po wstępnym zabezpieczeniu medycznym prześlę do oddziału zakaźnego lub do szpitala poziomu III, czy muszę go przyjąć na swój oddział i bezpiecznie leczyć z innymi hospitalizowanymi pacjentami. Sytuacja jednak się zmienia dynamicznie. W każdej chwili może się okazać, że nie będę miała gdzie położyć nie tylko tego covidowego pacjenta, ale tego niecovidowego, bo nagminnie ograniczają przyjęcia kolejne oddziały. Zdarzyły się już takie przypadki, że jednoczasowo zawieszone były oddziały wewnętrzne w Zielonej Górze, Nowej Soli, Głogowie i w Żarach, bo na COVID-19 chorują nie tylko pacjenci, ale również personel - współpracownicy zaś idą na kwarantannę.

Jakie zatem działania teraz są konieczne, by system się – mówiąc kolokwialnie – nie zawalił?

Trzeba zrobić wszystko, żeby tak skoordynować ochronę zdrowia, aby przeżyli pacjenci, którzy chorują na COVID-19, ale także i pozostali, którzy niestety mogą umrzeć np. na niewydolność serca, nerek, wątroby, chorobą nowotworową czy chociażby na grypę.

I tu się pojawia pytanie o szczepionki przeciw grypie. Warto?

Oczywiście warto. Jeżeli personel medyczny i pacjenci jeszcze dodatkowo rozchorują się na grypę sezonową – naprawdę będzie dramat. To jest olbrzymie zagrożenie dla działania całego systemu ochrony zdrowia. W związku z tym w tej chwili strategiczną sprawą jest ochrona personelu medycznego. Chodzi przecież o to, żeby miał kto leczyć.

Braki kadrowe się nasilają?

Od wielu lat o tym mówię, że w naszym województwie na 10 tys. mieszkańców jest najmniej lekarzy. A w Polsce jest najmniej w Europie. Przecież te braki kadrowe bolą nas od bardzo dawna. W czasie przed epidemią jakoś dawaliśmy radę, pracując w kilku miejscach. Obecnie jest to niebezpieczne ze względu na możliwość przenoszenia zakażenia. Dodatkowo, znaczna cześć personelu lekarskiego to emeryci powyżej 60 roku życia. Nieprawdziwy jest więc zarzut, że lekarze uchylają się od walki z pandemią. Wielu z nas podlega wykluczeniom określonym w ustawie, wielu zaś pełni strategiczne role w swoich macierzystych jednostkach ochrony zdrowia. Teraz najpilniejszą potrzebą jest koordynacja opieki zdrowotnej na szczeblu województwa. Niezbędny jest koordynator, który pomoże zespołom ratownictwa, lekarzom SOR i izb przyjęć w znalezieniu miejsca hospitalizacji zarówno dla pacjentów z COVID-19 jak i dla innych w ciężkim stanie.

Jak ocenia Pani rozwiązania zaproponowane w Stanowisku Sejmiku Województwa?

To stanowisko jest miodem na moje serce. My oczekujemy takiego wsparcia. Pierwszy punkt – „dodatki za wynagrodzenie dla kadry medycznej”. Cieszy mnie, że dotyczy to nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, pozostałej kadry medycznej i pracowników sanepidu.

Punkt drugi – zmiana prawa w zakresie zamówień publicznych. Wydaje się oczywista w obecnym czasie.

Trzeci punkt – jeżeli chodzi o inwestycje w ochronie zdrowia – są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu. A teraz musimy działać szybko! Co prawda łóżko nie leczy, bo niezbędni są do tego ludzie, ale musi być i łóżko. Bardzo cenną inicjatywą jest również wsparcie finansowe i wyposażenie laboratoriów związanych z diagnostyką zakażenia SARS-Cov-2.

Czwarty punkt – zapewnienie jak najlepszych standardów zabezpieczenia dla pracowników ochrony zdrowia poprzez ciągłą dostępność do środków ochrony osobistej jest priorytetem.

Piąty punkt – wobec nasilenia epidemii i ograniczenia przyjęć planowych, niezbędne jest utrzymanie rozwiązania pozwalającego na przekazywanie podmiotom leczniczym przez NFZ 1/12 kontraktu – niezależnie od wysokości wykonania ryczałtu. Takie rozwiązanie umożliwi utrzymanie płynności finansowej szpitali.

Odniesie się Pani do pomysłu o włączeniu studentów medycyny w walkę z epidemią?

Może rzeczywiście trzeba będzie myśleć o studentach, o stażystach oraz o szeroko pojętym wolontariacie. Są czynności, które nie muszą być wykonywane przez lekarzy czy pielęgniarki. Do pewnych zadań można delegować osoby przysposobione. Jeżeli chodzi o studentów to dodam, że pomysł marszałek Elżbiety Polak na stypendia dla studentów medycyny to strzał w dziesiątkę. Samo uruchomienie kierunku lekarskiego w województwie może nie wystarczyć, aby młodzi lekarze rozpoczęli u nas pracę. Trzeba próbować ich tu zatrzymać jeszcze innymi metodami. Stypendia były odważnym i strategicznym posunięciem, mimo że przeznaczono na nie wielkie pieniądze. Mam poczucie, że ta inwestycja się wkrótce zwróci. W tym miejscu też pozwolę sobie podziękować pani marszałek za to, że od wielu lat – nie tylko podczas pandemii COVID-19 – wspiera lubuską ochronę zdrowia oraz wsłuchuje się w to, co mamy do powiedzenia my – lekarze.

Teraz jest taki moment, że naprawdę wszyscy wspólnie musimy się nad tematem ochrony zdrowia pochylić i zjednoczyć, aby zrobić wszystko co można, a może i więcej. Potrzeba mam wizji, mądrych i dobrze przemyślanych decyzji oraz solidarności.

Dodaj ogłoszenie