Leon Pinecki to był chłop na schwał!

    Leon Pinecki to był chłop na schwał!

    Dariusz Brożek 0 95 742 16 83 dbrozek@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Nie możemy dopuścić, żeby postać i dokonania Leona Pineckiego zostały zapomniane. Dlatego utworzyliśmy poświęconą mu izbę pamięci - mówi sołtys Stołunia

    - Nie możemy dopuścić, żeby postać i dokonania Leona Pineckiego zostały zapomniane. Dlatego utworzyliśmy poświęconą mu izbę pamięci - mówi sołtys Stołunia Maria Czernianin. ©fot. Dariusz Brożek

    Mieszkańcy Stołunia pod Pszczewem wspominają pochodzącego z tej wsi mistrza świata w zapasach. W remizie zgromadzili sporo pamiątek po swym krajanie.
    - Nie możemy dopuścić, żeby postać i dokonania Leona Pineckiego zostały zapomniane. Dlatego utworzyliśmy poświęconą mu izbę pamięci - mówi sołtys Stołunia

    - Nie możemy dopuścić, żeby postać i dokonania Leona Pineckiego zostały zapomniane. Dlatego utworzyliśmy poświęconą mu izbę pamięci - mówi sołtys Stołunia Maria Czernianin. ©fot. Dariusz Brożek

    Leon Pinecki był jednym z najwybitniejszych zapaśników okresu międzywojennego. - Pochodził z naszej wsi - mówią z dumą mieszkańcy niewielkiego Stołunia w gm. Pszczew.

    W latach 20 minionego wieku zapaśnik był trzykrotnym mistrzem świata i pięciokrotnym mistrzem Europy. Miał ponad dwa metry wzrostu, ważył 130 kg, a jego ramiona miały rozpiętość 245 cm., dlatego prasa nadała mu przydomki ,,Polskiego Mastodonta'' lub ,,Olbrzyma z Wielkopolski''.

    - Podkreślał swe polskie pochodzenie, choć w okresie międzywojennym nasza wieś była w Niemczech. Do polskiej granicy mieliśmy jednak tylko kilka kilometrów - zaznacza emerytowana nauczycielka Maria Czernianin, która od 13 lat sołtysuje w Stołuniu.

    Zaczął w karczmie

    Sportową karierę L. Pinecki rozpoczął w miejscowej karczmie. Pokonał tam zapaśnika, który przyjechał do Stołunia z trupą wędrownych cyrkowców. - Pierwsze walki wygrał właśnie w tej sali. Po zwycięskich pojedynkach brał po pięć dzieciaków na każdą rękę i niósł je do sklepu, gdzie kupował im łakocie - opowiada Edward Piotrowski, którego gospodarstwo sąsiaduje z byłą karczmą, w której ostatnio utworzono kaplicę.

    W Stołuniu krążą legendy o sile zapaśnika i jego apetycie. Rwał łańcuchy i łamał podkowy, a zjeść i wypić potrafił za pięciu. - Po walce pałaszował jajecznicę z 40 jaj, do tego półtorej kilograma kiełbasy i mógł wypić półtora litra wódki - opowiada M. Czernianin, która od lat gromadzi pamiątki po najsławniejszym mieszkańcu Stołunia.

    Bo ślubował matce

    W latach 30. zapaśnik musiał zmienić nazwisko na Leo Pinetzki. Nie chciał jednak walczyć w niemieckich barwach, dlatego zrezygnował ze sportowej kariery. Kupił hotel w Lagow, czyli w obecnym Łagowie Lubuskim. Wciąż podkreślał swe polskie pochodzenie, a to nie było w smak hitlerowskim władzom.

    Dobrze poznał policyjne areszty w Schweibus (obecnie Świebiodzin) i w Zielenzig (Sulęcin). W czasie wojny został wywieziony do karnego obozu pod Poczdamem. Wrócił po wojnie i... musiał się tłumaczyć przed bezpieką, że jest Polakiem i nie kolaborował z faszystowskim reżimem!

    - Ślubował umierającej matce, że nigdy się nie wyprze polskich korzeni. I słowa dotrzymał - zaznacza M. Czernianin.

    Teraz sławi wieś

    Artykuły z amerykańskich gazet, jego karykatury i obrazy można zobaczyć w stołuńskiej remizie, gdzie przed tygodniem otwarto izbę pamięci L. Pineckeigo. A przed strażnicą ustawiono jego pomnik, wyrzeźbiony przez artystę z Przytocznej Jerzego Kopcia.

    - Od razu widać, że chłop był na schwał - mówi Edyta Bielejewska z Wrocławia, która przyjechała pożegnać lato nad otaczającymi wieś jeziorami. I w lasach, gdzie wysypały ostatnio prawdziwki i podgrzybki.

    Miejscowym pogromcom czerwonego kura nie przeszkadza, że izbę urządzono w ich nowej strażnicy. Wręcz odwrotnie. - Pomagaliśmy w przygotowaniu wystawy. A teraz robimy za przewodników, bo zagląda tutaj wielu turystów. I bardzo dobrze, bo Pinecki rozsławia naszą wieś w całym kraju - zaznacza prezes OSP Roman Napieraj.

    Leon Stanisław Pinecki


    (fot. (Obraz autorstwa Urszuli Religi))

    Urodził się w 1892 r. w Stołuniu. Jego ojciec Jan był murarzem i pochodził z pobliskiego Kuligowa. Matka Katarzyna Jęszówna była rodowitą stołunianką. W 1930 r. przeniósł się do Łagowa, gdzie kupił hotel ,,Am See'' (obecny ośrodek Defka). Zmarł tam 26 lipca 1949 r. Został pochowany w Łagowie, gdzie jedną z ulic nazwano jego imieniem.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Małe Mądrale odc.4

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018