Lepiej do rodzinnego

SYLWIA MALCHER-NOWAK (68) 324 88 70 [email protected]
Udostępnij:
Krewni dziewięcioletniej Alicji, która zmarła po zjedzeniu muchomora sromotnikowego, twierdzą, że zanim trafiła do szpitala, prosili o pomoc pogotowie i lekarza rodzinnego. Bezskutecznie.

O tragedii pisaliśmy w piątek w tekście "To nie była kania". Alicja i jej 76-letnia babcia zjadły w poniedziałek, około godz. 15.00 grzyby. Starszy o pięć lat brat dziewczynki nie jadł, bo nie lubi grzybów. I to go uratowało…
Okazało się, że wśród zebranych grzybów były muchomory sromotnikowe. U Alicji pierwsze objawy zatrucia pojawiły się krótko po obiedzie. Miała biegunkę, wymiotowała. Babcia poczuła się źle kilka godzin później.

Lepiej do rodzinnego

- We wtorek o godz. 11.00 zadzwoniłem na pogotowie prosząc o pomoc - opowiada wujek dziewczynki i syn starszej pani Zdzisław Kacperski. - Powiedziałem o wymiotach i biegunce, a także o tym, że obie jadły grzyby. Usłyszałem, że mamy się zgłosić do lekarza rodzinnego.
- Szwagier poszedł do lekarza, a mąż został w domu z mamą i córką - mówi mama Alicji. - Były już tak chore, że nie mogły się ruszać. Ja byłam w tym czasie w pracy.
- U lekarza byłem o godz. 11.45 - wspomina pan Zdzisław. - Opisałem mu objawy choroby, powiedziałem też o grzybach. Chciałem, żeby przyjechał do domu. On jednak tylko wypisał receptę na no-spę i reasec. Zapytałem, co robić jeśli będzie jeszcze gorzej. A on na to, że mam się nie martwić, że nic złego się nie stanie.
Leki nie pomogły. W nocy rodzina zawiozła dziewczynkę i babcię do szpitala. Dwie godziny później Alicja zmarła. Zdaniem lekarzy została przywieziona zbyt późno.

Coś tam pamięta

Zadzwoniliśmy do Janusza Tylewicza, lekarza, do którego zgłosił się pan Zdzisław. Najpierw w ogóle nie przypominał sobie, by we wtorek odwiedził go w gabinecie wujek dziewczynki. Po godzinie, gdy na naszą prośbę przejrzał dokumentację medyczną, powiedział: - Nie mam w papierach żadnego śladu tej wizyty. Ten pan nie rejestrował się ani osobiście, ani telefonicznie. Nie zamawiał też wizyty domowej. Przypominam sobie tylko, że wszedł i poprosił o coś na zatrzymanie biegunki, bóle brzucha i wymioty. Na pewno nie mówił nic o grzybach.
Dlaczego wypisał receptę bez badania pacjenta? - To leki, które można kupić w aptece bez recepty - wyjaśnia. - Pacjenci często przychodzą do mnie z taką prośbą, bo przepisane przez lekarza mniej kosztują.
I dodał, że dopiero po naszym telefonie wie, że dziewczynka, o której pisaliśmy w piątek, i jej babcia to jego pacjentki.

Kwestia godzin

Wszystko wskazuje na to, że rodzina zgłosi sprawę do prokuratury. - Mama leży w klinice w Poznaniu na toksykologii - mówi pan Kazimierz. - Czuje się już znacznie lepiej. Tam lekarze twierdzą, że była szansa na uratowanie Alicji. Że liczą się pierwsze 24 godziny po zjedzeniu trującego grzyba.
Innego zdania jest Kazimiera Barczyk, ordynator oddziału dziecięcego w Zielonej Górze.
- W przypadku tak małych dzieci pomoc musi przyjść najwyżej 5-7 godzin po zatruciu - wyjaśnia. - Potem szans uratowania dziecka nie ma.
W piątek, po tym jak zgłosiła się do nas rodzina dziewczynki, zadzwoniliśmy także na pogotowie w Zielonej Górze. - Szef jest na urlopie - usłyszeliśmy jedynie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie