MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Lepsi obcy ludzie

ANNA BIAŁĘCKA [email protected] Tel. 833 56 65
Sąd rodzinny podjął decyzję o umieszczeniu 11-letniej Kasi w rodzinie zastępczej. Dziewczynką od trzech lat zajmuje się jej babcia.

Wniosek o odebranie dziecka babci Zdzisławie W. złożył biologiczny ojciec Kasi, który nie zajmował się jej wychowaniem. Po śmierci matki Kasi, babcia stała się dla niej rodziną zastępczą.
- Musiałem złożyć taki wniosek do sądu ze względu na to, że Zdzisława W. uniemożliwia mi normalne kontakty z córką - zapewnia Piotr Ł. - Wpaja dziecku nienawiść do mnie, nie pozwala na spotkania, stawia jakieś nieprawdopodobne zarzuty.
Zdaniem ojca, złożenie wniosku o umieszczenie córki w placówce opiekuńczej pozwoli mu na nawiązanie odpowiedniej więzi z dzieckiem, bo będzie mógł kontaktować się z nim bez ograniczeń.

Lepsi obcy ludzie

- Na pewno nie skieruję dziecka do placówki opiekuńczej - zapewnia sędzia Katarzyna Dąbrówny. - Rozwiązaniem może być umieszczenie Kasi w rodzinie zastępczej.
Kasia straciła matkę przed trzema laty. Ciało kobiety, po 40 dniach poszukiwań odnaleziono w Odrze w okolicy Nowej Soli. Prokurator umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że popełniła ona samobójstwo.
- Nigdy nie uwierzę w to, że Monika sama skoczyła do Odry - mówi Zdzisława W. - Sądzę, że komuś przeszkadzała.
Po śmierci Moniki C., babcia stworzyła dla wnuczki rodzinę zastępczą i zajęła się jej wychowaniem.

Spadek po mamie

- Byłam bardzo blisko z wnuczką, bo opiekowałam się nią od chwili urodzenia - wspomina Zdzisława W. - Córka z dzieckiem mieszkała ze mną przez wiele lat. Piotr Ł. nigdy nie związał się na stałe z Moniką, a uznał Kasię dopiero po czterech latach, gdy brała ślub z Marianem C.
Kasia odziedziczyła spadek po matce w wysokości 100 tys. zł. Jest to część wartości domu, który jej matka wybudowała wspólnie z mężem.
- Zająłem się sprawami spadkowymi córki, bo przecież ktoś musiał się tym zająć - zapewnia Piotr Ł. - Sugerowanie, że mam w tym jakiś interes jest pomówieniem. Sprawy pomówień znajdą się zresztą niebawem w sądzie.
Po śmierci Moniki C. ojciec Kasi wystąpił do sądu o ustanowienie kontaktów z dzieckiem, po kilku miesiącach wystąpił o rozszerzenie tych kontaktów.

Boję się taty

- Nie mam możliwości właściwego spędzania czasu z córką. Teraz nie może jej przez gardło przejść słowo "tata". Czy to jest normalne? - pyta retorycznie.
Kasia boi się ojca. Pamięta wiele złych momentów z dzieciństwa. - Kiedyś tata przyszedł do naszego domu i powybijał szyby w oknach - mówi dziecko. - A kiedy chciałam zadzwonić po policję, bo bardzo bałam się o mamę i Mariana, to powiedział, że jak to zrobię, to ręce połamie.
Zdzisława W. zapewnia, że nie utrudnia ojcu kontaktów z dzieckiem. Chce jednak, by spotkania odbywały się w domu, bo Kasia nie chce z nim wychodzić sama.
Sąd wydał kilka tygodni temu decyzję o umieszczenie Kasi w rodzinie zstępczej na czas zakończenia procesu o pozbawienie Zdzisławy W. opieki nad Kasią. - To było straszne, kiedy musiałam jej o tym powiedzieć - wspomina babcia. - Kasia wpadła w histerię.
Kobieta odwołała się do tego postanowienia do sadu okręgowego w Legnicy. Wczoraj sąd złagodził swoje wcześniejsze postanowienie i pozwolił by Kasia została z babcią do czasu rozpatrzenia zażalenia przez legnicki sąd.
- Nie zostanie ono wykonane do czasu rozpatrzenie skargi Zdzisławy W. przez sąd w Legnicy - powiedziała sędzia K. Dąbrówny. - Natomiast proces w sprawie rozwiązania rodziny zastępczej, w której przebywa obecnie dziecko i skierowania go do innej rodziny trwa nadal. Analizuję wszystko bardzo wnikliwie, gdyż chodzi mi o dobro dziecka, to dobro na dzień dzisiejszy a także w przyszłości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska