Liga Mistrzów: Słaby mistrz przegrywa po raz kolejny

Redakcja
Oprócz kilku indywidualnych akcji James Florence nie wyróżnił się niczym szczególnym. Słabo prowadziłł grę Stelmetu BC
Oprócz kilku indywidualnych akcji James Florence nie wyróżnił się niczym szczególnym. Słabo prowadziłł grę Stelmetu BC Basketball Champions League
Udostępnij:
Zielonogórzanie w bardzo słabym stylu przegrali czwarte spotkanie w koszykarskiej Lidze Mistrzów. Ulegli w meczu wyjazdowym belgijskiemu zespołowi - Spirou Charleroi i z bilansem 2-4 zajmują dopiero szóste miejsce w grupie.

Początek meczu nie wskazywał, że Stelmet BC, może mieć w Belgii tak duże kłopoty. Nasz zespół wyszedł skoncentrowany i chciał pokazać, że spotkanie w Słupsku było tylko wypadkiem przy pracy. Dobrze zaczął Karol Gruszecki i Julian Vaughn, który ostatnio był bardzo mocno krytykowany. Center chciał pokazać, że w dalszym ciągu może być przydatny zespołowi. Tak było od początku starcia, gdzie Vaughn walczył, zbierał i zdobywał punkty spod kosza. Robił wszystko to, czego oczekuje się od wysokiego gracza.

Oba zespoły chciały zdobywać punkty przede wszystkim rzutami za trzy punkty. Trzeba przyznać, że wychodziło im to nieźle. Szczególnie gospodarzom, którzy trafili 4/4 w pierwszych dziesięciu minutach. Stelmet był nieznacznie gorszy, ale po pierwszej kwarcie prowadził 22:20. Druga odsłona zaczęła się dla nas jeszcze lepiej. Najpierw punkty Zajcewa, potem Zamojskiego i było już +7. Dwa oczka dorzucił Florence i wszystko zmierzało ku dobremu. Przez kilka minut utrzymywała się przewaga mistrzów Polski, którzy, jak mogło się wydawać, kontrolowali przebieg meczu. Nic z tych rzeczy. Lepszy fragment gry trwał tylko kilka minut. Do gry włączył się niesamowity dzisiejszego dnia D.J. Richardson, który seriami zaczął trafiać za trzy. Bardzo szybko wyprowadził swój zespół na prowadzenie, które później, gospodarze oddali już tylko na moment. Od tej chwili ich przewaga rosła, a kolejne celne rzuty dodawały im pewności siebie. Trafiali z bardzo trudnych pozycji, przez ręce naszych obrońców, którzy zbytnio im nie przeszkadzali.

Na początku trzeciej kwarty zielonogórzanie zbliżyli się do Charleroi na dwa punkty, lecz było to ich ostatnie słowo w meczu. Stelmet popełniał błędy, doskonale znane z poprzednich meczów. Próbował głównie rzutów za trzy i od momentu, kiedy one przestały wpadać, przewaga przeciwnika tylko się zwiększała. Po raz kolejny brakowało lidera, którzy wziąłby na swoje barki odpowiedzialność za wynik. W czwartej kwarcie, ani przez moment nie nacisnęliśmy mocno na rywala, który mógłby poczuć się niepewnie i choć przez chwilę martwić się o wynik. Belgowie grali skutecznie, mądrze w obronie i pod koniec meczu bardzo widowiskowo. Wszystko zaczęło im wychodzić, a do kosza wpadały wręcz niesamowite rzuty, z bardzo trudnych pozycji czy w ostatnich sekundach akcji. Ostatecznie mistrz Polski przegrał na parkiecie rywala aż 17 punktami.

Na pochwałę, w końcu zasłużył Julian Vaughn, który chciał pokazać, że nie można go jeszcze skreślać. Przyjście Vladimira Dragicevicia, z pewnością podziałało na niego pozytywnie. Czarnogórzec w swoim debiucie zdobył siedem punktów. Jego dwójkowe akcje z Łukaszem Koszarkiem, powinny jeszcze dać zielonogórskim kibicom sporo radości. Niewykluczone, że mecz w Charleroi był ostatnim dla Igora Zajcewa. Ukrainiec nie dał żadnego pretekstu trenerowi, że powinien otrzymywać więcej minut. Zagrał bardzo słabo, do czego zresztą zdążył już wszystkich przyzwyczaić.

Następny mecz w Lidze Mistrzów, koszykarze Stelmetu BC zagrają we własnej hali. Już 29 listopada do Zielonej Góry przyjedzie AEK Ateny, który z bilansem 4-2 zajmuje drugie miejsce w grupie. Jeżeli nasi chcą zachować jakiekolwiek szanse na wyjście z grupy, to muszą pokonać Greków. Inaczej sprawa awansu może zostać rozstrzygnięta już przed rundą rewanżową.

Spirou Charleroi - Stelmet BC Zielona Góra 86:69 (20:22, 27:19, 18:13, 21:15)

Spirou: Richardson 23, Bowman 18, Shepherd 13, Marnegrave 9, Harris 8, Iarochevitch 6, Libert 4, Schwartz 3, Kemp 2 oraz Fusek i Gaudoux po 0.

Stelmet BC: Vaughn i Zamojski po 13, Florence 10, Moore 9, Dragicević i Gruszecki po 7, Djurisić 4, Koszarek i Zajcew po 3 oraz Hrycaniuk 0.

Pozostałe spotkania w grupie E:

Dinamo Sassari - MHP Riesen Ludwigsburg 79:80
Besiktas Stambuł - Szolnoki Olaj 89:74
AEK Ateny - Partizan Belgrad 91:81

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie