Likwidacja gimnazjów jest nieunikniona?

Alicja Kucharska
Bogumiła Ligocka
Bogumiła Ligocka Alicja Kucharska
Rozmowa z Bogumiłą Ligocką, prezesem świebodzińskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego

Reforma oświaty budzi wiele emocji i kontrowersji. Jakie jest stanowisko ZNP?
Tylu przeciwników, ilu było w momencie tworzenia gimnazjów, tylu jest także teraz - w obliczu ich likwidacji. Przez te wszystkie lata udało się stworzyć system pracy i teraz, gdy przynosi on efekty, reforma oświaty może wprowadzić chaos. Proponowane zmiany wpłyną negatywnie na cały system edukacji i to co zostało wypracowane w ostatnich latach. Odbije się to na dzieciach, rodzicach i pracownikach oświaty. To zaprzepaszczenie najważniejszych idei edukacyjnych wypracowanych po 1989 roku.

Jakie konsekwencje może przynieść reforma zakładająca likwidację gimnazjów i powrót do 8-letnich szkół podstawowych, 4-letnich liceów i 5-letnich techników?

Likwidacja gimnazjów pociągnie za sobą wiele nieodwracalnych zmian, które dczują wszyscy zainteresowani. W 2019 roku w szkole średniej spotkają się dwa roczniki uczniów- absolwenci gimnazjów i pierwsi absolwenci nowej szkoły powszechnej. Zmiany wpłyną też na ogromną konkurencję przy naborze do liceum. Niewiadomą są również podstawy programowe, które przy takim układzie muszą powstać błyskawicznie. Nauczyciele są pełni obaw, jeśli chodzi o ich przyszłość zawodową. Zaniepokojeni są także pracownicy administracji i obsługi. Warto zaznaczyć, że reforma obciąży samorządy, bo to one będą musiały ponieść koszty związane m. in. z dostosowaniem budynków, sal lekcyjnych i całej infrastruktury do potrzeb reformy.

Często są opinie, że poprzedni system był dobry…

Tak, na tamten czas. Wszystko się rozwija, idzie do przodu i nie ma sensu wracać do starego. Zmiany są potrzebne, ale nie tak rewolucyjne i szybkie. Ten proces powinien przebiegać spokojnie i długotrwale. Nie musi być tak radykalny. Zabrakło zapowiadanych szerokich konsultacji. ZNP stoi na stanowisku, że jeśli już taka reforma, to powinno się ją wydłużyć w czasie, by dać szansę na jej odpowiednie przygotowanie i przeprowadzenie. Należy dać szansę nauczycielom na odpowiednie przygotowanie do wdrażającej reformy.

Jakie - inne - zmiany ma Pani na myśli?

Myślę, że warto by się było zastanowić nad rozwiązaniami, które nie wymagałyby likwidowania gimnazjów, na przykład wprowadzenia większej liczby i bardziej zróżnicowanych zajęć pozalekcyjnych, zatrudnienie dodatkowego pedagoga, psychologa, ograniczenie liczebności klas, doposażenie sal , zakup nowych książek do biblioteki szkolnej . Uważam, że zmiany są dobre,jeżeli są rozwojowe, dlatego należy rozmawiać z nauczycielami, rodzicami i samorządem.

W ubiegły poniedziałek, w wielu miastach Polski odbyły się pikiety organizowane przez ZNP. Czy to coś dało?

Pikietę można odbierać jako sprzeciw wobec planowanym zmianom. Częste były insynuacje, że pikietę przygotował ZNP wraz z KOD-em. Podkreślam, że ZNP był jedynym organizatorem pikiet. W pikiecie udział wzięli nie tylko nauczyciele i pracownicy oświaty, ale i inne osoby, które są przeciwnikami tak radykalnej reformy. ZNP chce porozumienia społecznego i zwiększenia nakładów na oświatę.Była to jedna z form protestu i… mogą być następne.

Jak taka zmiana może odbić się na placówkach oświatowych w powiecie świebodzińskim?

To trudne pytanie, bo jeszcze nie jest do końca pewne, co postanowią włodarze poszczególnych gmin. Niewykluczone, że w Świebodzinie będzie wprowadzona rejonizacja, co oznacza, że rodzic nie będzie miał pewności, do której szkoły pójdzie jego dziecko. Dodatkowo, w rozmowach rodzice podkreślają, że nie wyobrażają sobie, żeby w jednym budynku uczyły się 7-8 latkowie i młodzież w wieku gimnazjalnym. Mam jednak nadzieję, że budynki te nie będą zamykane, a posłużą do celów dydaktycznych, choćby w innym systemie. Nie wiadomo też, jak reforma odbije się na szkołach na terenach wiejskich, np. w Radoszynie, w którym jest dobrze prosperujące gimnazjum, ale jest oddalone od miejscowości ze szkołami podstawowymi: Niekarzyna, Ołoboku czy Międzylesia.

Ze strony MEN padają zapewnienia, że nauczyciele nie stracą pracy. Czy to możliwe?

Myślę, że nie, dlatego też są oni bardzo zaniepokojeni sytuacją. Podkreślę, że nie każdy nauczyciel pracujący w gimnazjum ma kwalifikacje do nauczania zintegrowanego. A zmiana kwalifikacji, kierunku wymaga czasu i nie przeprowadzi się tego w kilka miesięcy. Zmniejszając liczbę oddziałów, trzeba też liczyć się z redukcją zatrudnienia i może to dotyczyć nie tylko nauczycieli gimnazjum.

Częsty jest zarzut, że najpierw nauczyciele protestowali, gdy gimnazja tworzono, a teraz te same osoby protestują przeciw ich likwidacji.

Wówczas reforma nie zapowiadała niczego dobrego, chociażby ze względu na likwidowanie szkół wiejskich. Wszyscy bali się o pracę , wielu nauczycieli zostało zwolnionych, a część musiała się przekwalifikować. Po tylu latach, gdy udało się wszystko opanować, wprowadza się tak szybką rewolucję, która może skutkować tym samym. Reforma rzeczywiście jest potrzebna, ale spokojna, opierająca się na rozmowach, a niekoniecznie na likwidowaniu gimnazjów. Szkoda, że tylko ZNP dostrzega dorobek gimnazjów i ich uczniów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie