MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Liście akantu

AGNIESZKA MOSKALUK 722 57 72 [email protected]
Roman Kaźmierczak o miłości do pięknych przedmiotów i Gorzowa opowiada godzinami
Roman Kaźmierczak o miłości do pięknych przedmiotów i Gorzowa opowiada godzinami Paweł Siarkiewicz
Znany gorzowski jubiler Roman Kaźmierczak ma duszę zbieracza. Fascynują go stare narzędzia, bo dostrzega z nich pracę dawnych rzemieślników. - To szczególne połączenie funkcjonalności i piękna - mówi.

Pracownia jubilerska R. Kaźmierczaka przy ul. Norwida przypomina małe muzeum techniki. Obok nowoczesnych urządzeń złotniczych stoi stara maszyna do poszerzania i zmniejszania obrączek. Do dziś używana, gdy klient przychodzi z nietypową, starą biżuterią. Na ścianach wiszą akwarele i szkice Gorzowa oraz zdjęcia miasta wykonane przez gospodarza. Pełno tu staroci, które wyszukał na giełdach kolekcjonerskich. - Zbieram je ze względu na ich piękną formę. Ona często inspiruje mnie w pracy. Szukam też wszystkiego, co związane z dawnym Gorzowem - mówi, pokazując kolejne metalowe cacka. Na stole pojawiają się karbidowe lampy używane niemal 100 lat temu przez landsberskich kolejarzy, kłódki i kłódeczki sprzed 200 lat, stare dzwonki do drzwi, odważniki, bogato zdobione podstawki pod żelazka z duszą.

Liście akantu

Największą chlubą Romana Kaźmierczaka jest kolekcja ponad 50 starych wag. Tylko kilka z nich - te najpiękniejsze - stoi na drewnianej półce w pracowni. Gospodarz lubi od czasu do czasu oderwać się od pracy i cieszyć nimi oko. - Znoszę tu coraz więcej fachowych książek i dokumentów. Na moje wagi brakuje już niestety miejsca - tłumaczy. Dlatego większość wyniósł do garażu. Są naprawdę piękne. Subtelnie zdobione motywami roślinnymi, lwami, syrenami, ptakami. Niektóre zadziwiają szlachetną prostotą. Są i ruskie klamoty bez krzty ozdoby. - W przedmiocie od razu widać duszę twórcy, stosunek do dzieła i jego przeznaczenia - dodaje jubiler. Na pierwszą wagę trafił przypadkiem. Znajoma nie miała co z nią zrobić i trzymała w piwnicy. Wziął ją, bo zrobiło mu się szkoda pracy dawnego mistrza. Kolejne zaczął wyszukiwać na giełdach kolekcjonerskich. Jedna z jego ulubionych wag to ta ozdobiona liśćmi akantu. - Znalazłem ją, gdy szukałem wzoru na kolczyki. Spodobała mi się.
Jubilerowi wciąż brakuje czasu na pasje. Mimo wszystko na spacer ulicami miasta zawsze znajdzie chwilkę. Najczęściej w niedzielę, z samego rana. Co tydzień powtarza ten sam rytuał. Bierze aparat - kiedyś analogowy, dziś cyfrowy, który nazywa prawdziwym skarbem. Idzie fotografować Gorzów, który kocha.

Wiara i praca

Jego bohaterami są osypujące się kamienice przy ul. Chrobrego, Dąbrowskiego i Drzymały. Mury przy Zabytkowej. Warta. Tereny dawnych zakładów przemysłowych: Zrembu, Ursusa. - Czasem aż żal serce ściska, kiedy porównuję aktualne zdjęcia z tymi sprzed miesięcy czy lat. Widać degradację starego Gorzowa, miejsca, których nie ma, zdobienia, których już nikt nie odtworzy - mówi. Zauważa też dobre oblicza miasta. Towarzyszył z obiektywem powstawaniu Parku 111 i innych nowoczesnych obiektów. - Aparat jest w stanie uchwycić istotę miejsca. Jego duszę. Proszę spojrzeć - mówi i pokazuje zdjęcie starej maszyny parowej przy ul. Fabrycznej, z ciężką bryłą katedry w tle. Fascynuje go to ujęcie. Powtarzał je wielokrotnie. Latem i zimą. Kiedyś chciał nawet uchwycić na zdjęciu kręcące się tam wrony. Oswajał je kilka tygodni, ale i tak w ostatniej chwili uciekły sprzed obiektywu. - To kwintesencja Gorzowa. Wiara i praca - mówi, uśmiechając się do fotografii.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska