Liwno czyli klub przyjaciół (zdjęcia)

Redakcja
Liwno Zabór kontra Dąb Dobrosława Przybyszów. Wygrali goście, ale ulec liderowi po zaciętej walce to żaden wstyd.
Liwno Zabór kontra Dąb Dobrosława Przybyszów. Wygrali goście, ale ulec liderowi po zaciętej walce to żaden wstyd. fot. Ryszard Poprawski
W Zaborze koło Zielonej Góry przekonują, że tylko bawią się w futbol. Ale choć czasem brakuje sił i techniki widać, że tutaj właśnie jest prawdziwy sport

[galeria_glowna]
- Idziemy do przodu małymi kroczkami- mówią. Ale w niedzielę, czasie na meczu znika zabawa i zaczyna się prawdziwa walka. Nikt nie odstawia nogi.

- Panie sędzio jaki faul? - słychać z ławki rezerwowych. Prezes A-klasowego Liwna Marek Torchała nerwowo pali papierosa. - Kurczę, czasem z nerwów pójdzie przez 90 minut pół paczki - przyznaje. Sędzia pokazuje rywalowi żółtą kartkę - Tak jest, brawo - krzyczy kibic - Jeszcze jedna i niech jedzie do domu.

Nerwowo, ale przyjaźnie
Jest nerwowo, ale nikt nie przesadza. Owszem, jakiś pijany kibic przeszedł przez boisko (przed laty była tu ścieżka, to się przyzwyczaił - tłumaczą miejscowi), sędzia musi przerwać mecz i poczekać jak zawodnik gospodarzy odprowadzi go za linię. Gdzieś tam syknie puszka otwieranego browara, czasem, po jakichś niekorzystnych dla gospodarzy decyzjach arbitra, poleci w jego kierunku kilka krwistych tekstów. Atmosfera jest jednak przyjazna.

- To nieprawda, że klub utrzymuje się dzięki urzędowi gminy - mówi wójt Zaboru Andrzej Bukowiecki. - Jesteśmy takim sponsorem bezpieczeństwa. Jeśli wszyscy zawiodą, to zostaje to co dajemy. Teraz, kiedy Liwno dostało się do klasy A otrzymuje 16 tysięcy. W sumie to jedyny klub w gminie. Były różne dyscypliny i inicjatywy, ale futbol i Liwo zawsze istniało.

Obiekt jak marzenie

Boisko Liwna położone jest w centrum wsi, obok szkoły. Płyta jest nie najgorsza, budyneczek klubowy taki sobie, ale zaraz za bramką jest coś, co może piłkarzom z Zaboru zazdrościć wiele klubów i to nie tylko z klasy A. Sztuczne, oświetlone boisko wybudowane w ramach akcji Orlik 2012. - Takich obiektów ma być w województwie 28. Jesteśmy pierwsi. Baza jaką mamy wystarczy na całą gminę - cieszy się wójt. - To świetna sprawa możemy trenować także wieczorem - dodaje prezes.

Czy mając taką wspaniały obiekt Liwno może mieć nadzieję na coś więcej niż klasę A? Wójt i prezes twierdzą, że nie - Zostaniemy na etapie rekreacji, no chyba że pojawi się w Zaborze jakiś odwiert naftowy - żartuje wójt. - Nie, nie - odżegnuje się prezes. - Bawimy się w futbol. To nam wystarcza. Panowie gwałtownie zaprzeczają, ale po ich minach widać, że przy sprzyjających wiatrach nie odpuszczą.

Bardzo dobrze się znają

Liwno to 29 zarejestrowanych zawodników. Klub z klasy A musi mieć zespół młodzieżowy. Liwno go nie ma ale dogadało się z zespołem ze Starego Kisielina, który gra w lidze juniorów jako ich przedstawiciel. W klubie wiedzą, że to prowizorka i liczą, że się zmieni. - Mamy zamiar zorganizować turniej, podczas niego wyłapać zdolną młodzież i namówić ją do podjęcia treningów - mówi Torchała. - Bardzo dobrze współpracuje się nam z burmistrzem. Ale pomaga nam też firma Magma Marka Laszczyka i firma Zoja. To dla nas bardzo ważna sprawa.

Liwno to drużyna przyjaciół - Wszyscy jesteśmy jakoś powiązani - mówią - jedni z sobą pracują, inni od lat się przyjaźnią, a prawie wszyscy grają w zielonogórskich szóstkach. Kilku zawodników jest z Zielonej Góry, kilku miejscowych, są też tacy, którzy pożenili się w Zaborze, mają tu rodziny i mimo mieszkania w mieście mają stałe związki z wsią - Działam krótko, bo zaledwie od sierpnia - mówi Torchała. - Chłopcy mnie namówili. Nie ukrywam, że strasznie się zaangażowałem.

Dali z siebie wszystko

Naszą rozmowę przerywa gol strzelony liderowi Dębowi Dobrosławie Przybyszów. Prezes skacze ze szczęścia. - Jest, jest, jest! - krzyczy - Brawo chłopaki. Masa (to do strzelca) jesteś super! Te fajne układy w Liwnie widać gołym okiem. Chłopaki walczą bardzo ofiarnie, nie ma dla nich straconych piłek. Choć czasem brakuje sił i techniki można się przekonać, że tutaj właśnie jest prawdziwy sport. Lider w końcówce strzelił ekipie z Zaboru dwa gole i wygrał, ale nikt nie schodził z boiska smutny. Wygrał lepszy zespół, ale jak mówili piłkarze Liwna skoro dało się z siebie wszystko, to nawet porażka nie jest straszna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie