Lubuskie: Jedziemy resztkami sił, płakać się chce - mówią przedsiębiorcy o przedłużeniu obostrzeń do końca miesiąca

Sandra Soczewa
Sandra Soczewa
Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski

Wideo

Zobacz galerię (37 zdjęć)
Przedłużenie obostrzeń do końca stycznia br. spowodowało, że wielu właścicieli restauracji, siłowni, hoteli załamało się. Kolejne dni, tygodnie, miesiące bez zysku przerażają... - Najgorsze jest to, że nie widzimy w tym wszystkim jakiegoś sensownego uzasadnienia - mówią i załamują ręce. - Jest źle, a dzieci wracają do szkół?!

Jarosław Nieradka, wiceprezes zarządu Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze: - Nastroje wśród branż najbardziej dotkniętych obostrzeniami, jak gastronomia czy hotelarstwo, są bliskie rozpaczy.**Szacuje się, że jedna trzecia tych firm nie przetrwa kolejnych okresów zamknięcia czy ograniczenia ich działalności.** My widzimy pandemię koronawirusa, ale nie dostrzegamy choroby gospodarki, która to choroba nie jest bezobjawowa. Nie widzimy na co dzień dramatów właścicieli, pracowników. W najlepszym przypadku firmy te osiągają teraz jakieś 10-20 procent tego, co uzyskiwały w normalnych czasach.

Lubuskie: Jedziemy resztkami sił, płakać się chce - mówią pr...

Każdy kolejny miesiąc obostrzeń to pogrzebanie połowy wzrostu gospodarczego

- Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, którego jesteśmy członkiem, prowadzi akcję: DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka – tak, lockdown – nie! Ani nas, ani państwa nie stać na dłuższe zamykanie gospodarki. Przedsiębiorcy – mimo tych wszystkich trudności – dadzą sobie radę, pozwólmy im tylko działać - mówi wiceprezes zarządu Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze Jarosław Nieradka.

- Mając doświadczenie 9 miesięcy i rysujące się perspektywy, nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się żyć i prowadzić działalność w pandemii. Z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa i ostrożności.

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak napisał do premiera Mateusza Morawieckiego listy, w którym przekonuje, że tak dalej się nie da. Że każdy kolejny miesiąc utrzymywania ograniczeń oznacza pogrzebanie połowy wzrostu gospodarczego osiągniętego w 2019 roku.

Prezydent Zielonej Góry czeka na sensowne uzasadnienia obostrzeń

Prezydent Janusz Kubicki uważa, że ludzie są zdezorientowani i nie rozumieją zasad, dotyczących obostrzeń. Kiedy w listopadzie ubiegłego roku ogłoszono mapę obostrzeń, Polacy inaczej odnosili się do tych zasad. Widzieli sens w ustalaniu stref i wprowadzaniu obostrzeń w zależności od tego, jak w danym powiecie wyglądała sytuacja epidemiczna. Teraz z jednej strony słyszą straszenie, że będzie trzecia fala i trzeba się do niej przygotować, a z drugiej – otwierane są szkoły. Nauczycieli się testuje, co nic nie daje. Zamiast najpierw ich zaszczepić, a potem otwierać placówki.

- Pamiętam swoje szczepienia w szkole, wystarczyła jedna lekcja, by cała klasa została zaszczepiona – mówi prezydent.

– Myślę, że przedsiębiorcy i my wszyscy inaczej byśmy podchodzili do tych obostrzeń, gdybyśmy poznali sensowne uzasadnienia wprowadzanych zakazów i ograniczeń. Tymczasem brakuje w nich logiki…

Czytaj także

Co mówią lubuscy przedsiębiorcy?

- W czasach, gdy organizacja turystyki jest niemożliwa, w sezonie zimowym nie sposób zorganizować jakikolwiek wypoczynek, a ruch pasażerski de facto zamarł, biurom podróży, delikatnie mówiąc, „nie jest lekko” . – Osobom chcącym wybrać się na urlop czy też wczasy pozostają kierunki egzotyczne, jak Kuba, Zanzibar, czy Dominikana. Bliżej: Turcja, Egipt, Hiszpania i Malta. Jednak zdecydowana większość wymaga wykonania testów na obecność koronawirusa i to do 72 godz. przed wylotem - mówi Filip Nogieć, współwłaściciel biura podróży Juventur w Gorzowie Wielkopolskim.

Wykonanie testu albo podróżnych skutecznie odstrasza na samym początku planowania wczasów, albo wymaga od nich wykupienia ubezpieczenia od kosztów rezygnacji z imprezy turystycznej. A to, w połączeniu z koniecznością wykonania testu, podraża koszt podróży.

Zobacz też:

- Branża turystyczna pokłada nadzieję w szczepieniach, które zdejmą z podróżnych obowiązek odbywania kwarantanny i dadzą możliwość swobodnego przemieszczania się. Mówi się też coraz częściej o wprowadzeniu tzw. paszportów zdrowotnych. Można więc założyć, że profity dla osób zaszczepionych będą znaczne – mówi przedsiębiorca z Gorzowa.

Jak wyjaśnia Filip Nogieć, jego biuro podróży (to rodzinny interes) nie miało możliwości skorzystania ze wszystkich oferowanych przez rząd form. – Skorzystaliśmy z wiosennej tarczy. Tarcze 3.0, 4.0, 5.0, już na nie obowiązywały. Korzystamy ze zwolnienia z ZUS-u i otrzymaliśmy wsparcie z miasta, za co bardzo miastu dziękujemy i jesteśmy niezmiernie zobowiązani – mówi przedsiębiorca.

Miesiące, które mogły nas uratować zostały przekreślone

Mariusz Grabowy z biura podróży Mega Tours w Zielonej Górze podkreśla, że branża turystyczna działa w określonych sezonach.
- Większość biur podróży znajdowała się w trudnej sytuacji już po zakończeniu wakacji, ponieważ nie nastąpiło wsparcie w trakcie okresu jesiennego, który standardowo był czasem, w którym podróżowały firmy, były organizowane konferencje oraz na sam koniec roku wyjazdy na jarmarki świąteczne do sąsiedniego krajów takich jak: Niemcy, Czechy, Austria... - mówi Mariusz Grabowy.

- W październiku i przez cały listopad biura przygotowywały i sprzedawały oferty na planowane ferie zimowe. Pobierały zaliczki i dokonywały rezerwacji wstępnych świadczeń w kurortach narciarskich w Polsce i Europie. Decyzja o likwidacji wypoczynku podczas ferii zimowych, a potem drugi lockdown, spowodowały ogromne uszczerbki dla branży. Zima zawsze jest momentem, kiedy biura bazując na zyskach z wakacji dostarczają sobie tylko kroplówkę, która pozwala im bezpiecznie przetrwać do wiosny i kolejnego sezonu.

Branża turystyczna w miejscowościach nastawionych na wypoczynek zimowy jest szczególnie mocno dotknięta tym problemem. Standardowo środki zarobione podczas lata są zużywane na inwestycje i przygotowanie obiektów do ruchu podczas ferii.
Teraz - zdaniem M. Grabowego - środki zostały w większości spożytkowane, ruchu nie będzie i jest to duży problem. Turystyka to nie są restauracje czy kluby fitness, do których klienci mogą wrócić z dnia na dzień !!! Turystyka to sezony - jeśli nie zarobisz w sezonie po prostu czekasz na kolejny. Jeszcze się nie narodził taki geniusz, który w marcu i kwietniu albo w październiku i listopadzie zarobi na dalsze funkcjonowanie. Tym bardziej kolejne zamknięcie i ograniczenie działalności w trakcie sezonu jest drastyczne dla branży. Kolejne tarcze rządu 5.0 i 6.0 nic dla obiektów hotelarskich nie wniosły.

Turystyka to system naczyń powiązanych hotele + pensjonaty + pralnie + gastronomia wszystko to w kurortach zimowych niestety musi być przygotowane na oczekiwanie aż do Wielkanocy albo do majówki na kolejny zastrzyk gotówki. To może być jednak zbyt długo dla wielu z nich.

- Obawiam się, że naprawdę nie będzie środków na przetrwanie kolejnych miesięcy - mówi Mariusz Grabowy.

W niezbyt dobrym nastroju jest też Filip Nogieć.

– Czarne myśli są ze mną cały czas. Jak się budzę i jak zasypiam – odpowiada Nogieć.

- Oszczędności wprowadził już tam, gdzie tylko się dało. Obecnie „nie ma z czego ciąć”, a przecież są codzienne zobowiązania, jest troska o byt i o dzieci. W marcu czekaliśmy na czerwiec, w czerwcu na sierpień, a później na listopad i grudzień, na sezon noworoczny i ferie. Teraz czekamy na kwiecień, ale to już się powoli oddala i obecnie celujemy w czerwiec. Współwłaściciel biura Juventur dodaje też, że na forach branżowych sporo się mówi o tym, że odwilż nadejdzie w drugiej połowie roku, że wrzesień będzie już o wiele lepszy…

Czytaj także

Hotele świecą pustkami, a rok temu...

Hotel Mieszko jest dobrze znany gorzowianom i mieszkańcom okolicznych miejscowości. Jest nie tylko punktem orientacyjnym, ale też miejscem, w którym wielu z nas bawiło się choć na jednym balu. I aż trudno uwierzyć, że ten wielki, znany budynek w centrum miasta, świeci obecnie pustkami.

- Porównując listopad 2020 do listopada 2019 to nasze straty przekraczają 75 proc. – mówi nam Iwona Sala, dyrektor Hotelu Mieszko w Gorzowie.

I dodaje: - A styczeń 2020 do stycznia 2021 jest już nieporównywalny. To czas, który obfitował u nas w imprezy gastronomiczne. Były bale, były studniówki, byli goście hotelowi…

Czytaj także

Obecnie w hotelu gości nie ma, bo ci mogą być wyłącznie z określonych grup zawodowych, jak np. medycy, czy kierowcy zawodowi. A zapotrzebowanie na służbowe noclegi jest.

– Wciąż mamy telefony od osób podróżujących służbowo, mieliśmy wielu stałych klientów. Teraz ich zakwaterowanie jest niemożliwe. Więc czekamy – mówi dyrektor Hotelu.

W obecnych, trudnych czasach, prawda jest też taka, że nawet, gdy byłaby możliwość udostępnienia np. jednego pokoju, to z punktu widzenia biznesowego jest to nieopłacalne. Powód? Chociażby ogrzewanie, które musiałoby być włączone.

– Oszczędzamy na mediach, przykręcamy ogrzewanie na tyle, na ile jest to możliwe. Działamy jeszcze resztkami sił… Jedyne wsparcie jakie otrzymaliśmy to pomoc od miasta w ramach lokalnej tarczy, a także wiosenna tarcza. Kolejne już nam się nie należały – mówi dyr. Sala.

Z powodu obostrzeń, niestety, kilka osób straciło pracę. Pracownicy etatowi pozostali, a osoby pracujące na zleceniach straciły zatrudnienie. Nie obeszło się też bez roszad kadrowych. – Osoby pracujące w części restauracyjnej, dziś pracują np. na recepcji – mówi dyr. Iwona Sala i dodaje, że ma nadzieję, że w lutym Hotel Mieszko będzie mógł znów działać.

Czytaj także

Siłownie pozamykane, to musi się odbić na zdrowiu

- To bardzo trudny dla nas okres. Nie chcemy zostawiać samych sobie klientów. Bo oni oczekują od nas wsparcia. Dlatego nagrywamy treningi i przesyłamy im filmy - podkreśla Michał Malinowski z klubu Mrs. Sporty w Zielonej Górze. - Ale jak długo można tak wytrzymać? Będzie nam trudno wstać z kolan. Dużo wysiłku i energii będzie potrzeba, by wrócić do normalnej działalności. Wiele klubów jednak nie przetrzyma tego przedłużającego się zamknięcia.

- Kompletnie tego nie rozumiem. To jakiś absurd. Zamyka się siłownie, gdzie przecież można zachować odległość, ustalić, jakieś limity osób, które mogą ćwiczyć, prowadzić zapisy, dezynfekować sprzęt itd. – mówi jedna z pracownic innego klubu fitness.

– Przecież to dla zdrowia. Ludzie siedzą godzinami przed komputerami, skutki tego już odczuwają. I nie mają gdzie poćwiczyć, by pomóc swym kręgosłupom. Tymczasem kościoły wciąż są otwarte. Chodzą do nich starsi, schorowani ludzie. Śpiewają, podają sobie ręce na znak pokoju, ksiądz rękami wkłada im do ust opłatek podczas komunii. Jakie tam są zachowane zasady higieny?

Rafał Kasza, który prowadzi restaurację Czar PRL-u w Zielonej Górze zauważa, że przewidział sytuację. Kiedy w październiku 2020 organizował na zielonogórskim deptaku pogrzeb gastronomii, mówił o wiośnie jako lepszym czasie. Niektórzy pukali się w głowę... Restaurację zamknął, bo nie da się jej utrzymać z gotowania obiadów na wynos i dowóz. Koszty są zbyt duże w stosunku do zysków. A płacić różne opłaty trzeba. Dzierżawę czy choćby za koncesję alkoholową, choć alkoholu nikt teraz w restauracjach nie sprzedaje, bo jest to możliwe tylko w lokalu. Do tego trzeba było kupić wymaganą nowymi przepisami odpowiednią kasę fiskalną...

Czytaj także

Oszukujemy z ciocią w górach itd. I po co?

Zapytaliśmy także mieszkańców Zielonej Góry, co sądzą o przedłużeniu obostrzeń do końca stycznia br. Oto niektóre wypowiedzi:

- Dla mnie te różne obostrzenia, ale żeby nie było, stosuję się do nich, są nie w pełni zrozumiałe. Widzę w telewizji różne programy, relacje z uroczystości i jakoś tam pandemii nie ma? – pyta pani Ewelina. – Potem się dziwić, że ludzie nie chcą się dostosowywać i łamią przepisy?

- Uważam tak, można by szybciej wprowadzić poluzowania w gospodarce, gdyby faktycznie ludzie zacisnęli zęby i zaczęli przestrzegać obowiązujących zasad – uważa pani Grażyna.

– A co robią Polacy? Oczywiście oszukują tam, gdzie tylko mogą. Jeżdżą w góry do „cioci” i spędzają ferie jak dawniej. Restauratorzy udają, że jedzenie jest na wynos, a stoliki są tylko po to, by klienci mogli czekać na swoje dania. Święta, sylwester w wielu przypadkach odbywał się w dużym gronie, z dużą ilością alkoholu, przytulaniem, całowaniem, tańcami itd. Stąd też kolejne zakażenia i tak w kółko.

- Najbardziej wkurzają mnie nie same obostrzenia, ale to, że jedni ich przestrzegają i naprawdę dużo tracą. Inni kombinują i nadal prowadzą działalność, pokazując tym samym, że ci, którzy pozamykali swoje biznesy, są frajerami – zauważa pan Tomasz.

Czytaj także

Konfederacja Lewiatan apeluje do rządu

Konfederacja Lewiatan apeluje do rządu o niezwiększanie obciążeń podatkowych.
Epidemia COVID-19 i związane z nią ograniczenia w funkcjonowaniu gospodarki mają bardzo niekorzystny wpływ na sytuację finansową przedsiębiorstw. Wiele firm już zbankrutowało, inne funkcjonują wyłącznie dzięki wsparciu udzielonemu w ramach tarcz antykryzysowych, w tym środków wypłacanych przez Państwowy Fundusz Rozwoju. Udzielana pomoc ma działanie doraźne i nie gwarantuje, że po jej zakończeniu firmy będą rozwijały się tak jak przed kryzysem.

W dodatku, jak pokazują badania przeprowadzone przez Konfederację Lewiatan, 69% firm negatywnie ocenia wsparcie udzielone przedsiębiorcom w drugiej połowie 2020 r., wskazując, że jest ono niewystarczające i niewłaściwie skierowane.

Nowe podatki i opłaty w 2021 roku

  • podatek cukrowy,
  • podatek od sprzedaży detalicznej
  • opodatkowanie CIT-em spółek komandytowych
  • podatek od „małpek”
  • opłata przekształceniowa z tytułu przekazania środków z OFE do IKE
  • opłata mocowa
  • zmiany uszczelnieniowe w ustawach PIT, CIT oraz VAT

Niektóre branże, ze względu na ich specyfikę, jak targowa, wystawiennicza, hotelarska, gastronomiczna czy imprez masowych, nie powrócą na drogę rozwoju sprzed kryzysu z powodu zmiany zachowań konsumentów.

- Apelujemy do rządu, aby powstrzymał się od wprowadzania kolejnych lub zwiększania istniejących obciążeń w okresie trwającego kryzysu gospodarczego. Należy rozpocząć konsolidację finansów publicznych, poprzez działania zmierzające do racjonalizacji wydatków i poprawy efektywności państwa bez zwiększania i tak już licznych i wysokich obciążeń podatkowych – mówi Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Pogorszenie sytuacji firm przekłada się na spadek wpływów podatkowych oraz wysokości innych danin wpłacanych przez przedsiębiorców do budżetu państwa. Rząd w celu realizacji krótkoterminowych potrzeb finansowych państwa zwiększa deficyt oraz obciąża przedsiębiorców i konsumentów nowymi podatkami i opłatami (...).

Pojawiające się w przestrzeni publicznej propozycje kolejnych obciążeń dla przedsiębiorców, m.in. drastycznych podwyżek stawek akcyzowych szkodzą gospodarce oraz obywatelom.

Szczególny sprzeciw wywołuje sposób, w jaki tego rodzaju zmiany są inicjowane i wprowadzane do porządku prawnego: ad hoc, na podstawie jednostronnej argumentacji, bez odpowiednich konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami oraz bez rzetelnej analizy wielorakich skutków takiej zmiany, a także bez zachowania odpowiedniego okresu na przygotowanie się do jej wdrożenia (zbyt krótkie vacatio legis).

Konfederacja Lewiatan
Zobacz też:

Zielona Góra. Pozamykane restauracje, miejsca kultury. Biura...

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
do POWAŻNEGO urlopowicza

Wskaż łaskawie urlopowiczu tą POWAGĘ w tej POWAŻNEJ sytuacji

u
urlopowicz

W Niemczech jest to samo i nikt tam nie mówi o absurdzie. Każdy rozumie powagę sytuacji. Przyjdzie wiosna i wszyscy się odbiją. Gofry po 25 zł i git majonez. Piwo po15 zł ,nocleg za 1000 zł i gra gitara.

Dodaj ogłoszenie