Lubuskie pałace. W tym miejscu krzyżują się legendy o duchach, skarbach. Niektóra brzmią jak z bajki, ale są prawdziwe!

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Na razie rezydencja w Siedlisku w niewielkim stopniu przypomina tę sprzed wieków. Może będzie lepiej...
Na razie rezydencja w Siedlisku w niewielkim stopniu przypomina tę sprzed wieków. Może będzie lepiej... Dariusz Chajewski
Siedlisko było rezydencją potężnego rodu, ba, było nawet jakby stolicą niepodległego państewka. W tym miejscu krzyżują się legendy o duchach, skarbach, ale i prawdziwe historie, które brzmią jak bajki...

Zamek w Siedlisku, uznawany za jeden z najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejszy w Lubuskiem i na Dolnym Śląsku. No, może przegrałby rywalizację z tym w Książu. Najpierw stajemy u jego wrót, pukamy w ciężkie wrota. Po chwili otwierają się z charakterystycznym głuchym stukotem. W drzwiach staje opiekujący się rezydencją mężczyzna, bowiem jest ona własnością prywatną. Na dzień dobry oglądamy najlepiej zachowaną część budowli, budynek bramny i kaplicę. Tutaj, jeszcze ze dwadzieścia lat temu, działała... dyskoteka, a podchmieleni goście odłupywali zdobienia. Kawałek po kawałku. Obok, w kryptach, leżały szczątki dawnych właścicieli. Dalej dziedziniec i zrujnowane, ale uporządkowane fragmenty zespołu pałacowego.

Ukochane miejsce Makusynów

Pierwotnie warownia w Siedlisku, która strzegła przepraw na Odrze, była zapewne budowlą drewniano-ziemną. Na jej miejscu został wzniesiony w 1597 roku przez Jerzego Schönaicha nowy, murowany z cegły zamek. Prace budowlane przeprowadził Melchior Deckhart z Legnicy. Zamek składał się z budynku mieszkalnego, otoczonego murami obronnymi.

Kolejna rozbudowa została przeprowadzona po pożarze w 1601 roku. Wzniesiono wówczas, w latach 1611-19, nowe skrzydło od strony wschodniej. W 1615 roku została wybudowana na dziedzińcu kaplica, a jedenaście lat później całość ufortyfikowano poprzez wzniesienie dwóch bastionów z kurtyną, zamykających całe założenie od północy.

Następna przebudowa miała miejsce w XVII wieku, kiedy to dobudowano skrzydła południowe i zachodnie... W 1945 roku zamek został zniszczony przez pożar i częściowo odbudowany w latach 1966-71.

Jednak Siedlisko to nie tylko zamek. W skład zespołu wchodzi zamek, kaplica, budynek bramny, fortyfikacje, park. Zespół został rozbudowany w XVIII wieku i częściowo przebudowany. W 1945 roku już po zakończeniu działań wojennych budynki spalono. Część odbudowali, a przede wszystkim ruiny wysprzątali harcerze ze szczepu Makusynów.

[sc]Międzyrzecki Rejon Umocniony[/sc]Wyobraźnię poszukiwaczy skarbów rozpala Bursztynowa Komnata, która zaginęła pod koniec drugiej wojny. Jeden ze śladów prowadzi w okolice Bledzewa. Konkretnie do podziemi poniemieckich bunkrów.Bursztynowa Komnata miała być symbolem prusko-rosyjskiej przyjaźni. W 1716 r. Fryderyk Wilhelm podarował ją Piotrowi I Wielkiemu. Car miał powód do radości. Arcydzieło sztuki jubilerskiej składało się z bogato zdobionych bursztynowych paneli pokrywających ściany pokoju o wymiarach 10,5 na 11,5 m. Od 1743 r. wyposażenie gabinetu rozbudowano, dodając do niego m.in. kandelabry, lustra i meble, zaś w 1755 r. caryca Elżbieta przeniosła komnatę z Petersburga do Carskiego Sioła pod Petersburgiem. Podczas drugiej wojny Niemcy zrabowali komnatę i wywieźli ją do Kaliningradu, czyli ówczesnego Królewca. 9 kwietnia 1945 r. miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną, jednak Rosjanie nie natrafili na ślad bezcennego zabytku. Po zakończeniu wojny Bursztynowa Komnata była poszukiwana przez historyków sztuki, łowców skarbów, a nawet wywiady NRD i ZSRR. Pojawiło się wiele hipotez na temat jej ukrycia. Jeden ze śladów prowadzi do podziemi Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, gdzie jeszcze podczas wojny hitlerowcy przygotowali tzw. komory depozytowe na dzieła sztuki i cenne archiwalia. Niemcy wykorzystali do tego komory znajdujące się w dwóch różnych miejscach labiryntu podziemnych korytarzy łączących bunkry MRU.

Złoty pociąg "jechał" też przez Lubuskie. Gdzie się zatrzyma...

Wywieźli już wszystko

Inna specjalność zamku w Siedlisku to... legendy. Jedna mówi o duchu jednego z poprzednich właścicieli zamczyska, który był typowym rycerzem rozbójnikiem. Życie strawił na okrucieństwach i suto zakrapianych ucztach. Podobno do dziś, o północy, paraduje, przeklęty przez swoje ofiary, po zamczysku, złowieszczo podzwaniając łańcuchami.

Kolejna historia wiąże się z mauzoleum, w którym spoczywa matka XIX-wiecznego właściciela zamku. Miała na imię... Wanda. To daje podstawy do snucia rozmaitych przypuszczeń. Wanda, która chciała Niemca?

Jeszcze inna opowieść mówi o ostatnim, wojennym właścicielu, który najpierw wyruszał z fanfarami na front wschodni, a później umykał w niesławie przez Odrę.

Wreszcie ta bodajże najbardziej intrygująca legenda o... złocie Wrocławia. Nie do końca jest to legenda. Oto podziemia zamku znalazły się na liście niemieckich „skrytek” przeznaczonych do ukrycia wywiezionych ze stolicy Dolnego Śląska dzieł sztuki i kosztowności.

Inna historia jest już znacznie bardziej prawdziwa. Wyposażenie zamku zostało rozgrabione już po wojnie. W wielu okolicznych domach można zobaczyć meble pochodzące z zamkowych sal i fragmenty unikatowego księgozbioru. Chociaż nie... Te ostatnie już dawno zostały sprzedane rozmaitym łowcom skarbów.

Jak długo zamek będzie straszył ruiną? Słyszeliśmy już kilka dat renowacji. Był znany winiarz, był przedsiębiorca nowosolski... Dziś obiekt jest własnością prywatną. Inicjatorem jego kupna i odbudowy jest zielonogórski biznesmen, Włoch z pochodzenia. Jak przyznawał przed laty w rozmowach z „GL”, zauroczyło go to miejsce, kocha ziemię lubuską i Odrę. A w Siedlisku ma to, co najpiękniejsze. Na razie stara się to, co jeszcze można ratować, zabezpieczyć. A plan maksimum? Centrum konferencyjne, hotel, gastronomia, muzeum. A w muzeum, które znajdzie siedzibę w budynku bramnym, mają odbywać się aukcje sztuki...

Spór liścia dębu

Pochylmy się nad ludźmi, którzy to miejsce stworzyli - Schönaichami. Historyk Jerzy Piotr Majchrzak miał własną koncepcję początków rodu. Szczypta w niej legendy. Wszystko miało rozpocząć się w bitwie w Lesie Teuteburskim, gdzie starli się Germanowie z Rzymianami. Jeden z wojów został ranny pod dębem i otrzymał miano Schoenaicha. W Polsce zwano ich... Krasnodębskimi.

U nas związali się z okolicami Żar - Sieciejowem, Miłowicami, Trzebielem, Czaplami, a przede wszystkim z Lipinkami Łużyckimi.

Dwunastowieczna tradycja wiąże Schonaichów z Sieciejowem, który słynął z wiekowych dębów - „Schoenaiche” oznacza „krasne (piękne) dęby”. Stąd Sieciejów uznano za kołyskę rodu.

W źródłach znajdujemy Dyczkę z Sieciejowa, wasala żarskiego Ulryka II Packa, który w roku 1329 nadając przywilej szpitalowi na Żagańskim Przedmieściu, powołuje się między innymi na świadka o nazwisku „Dyczko (Dietrich) von Schoenaiche”. Natomiast około 1414 roku pisarzem żagańskiego Jana I był Mikołaj von Schoenaiche.

Naprawdę wielcy

Z kolei twórcą szprotawskiej linii tego rodu, z której wywodzą się późniejsi właściciele Siedliska, Bytomia Odrzańskiego, Małomic i Zaboru, był Georg I von Schönaich. Był to znamienity rycerz, towarzyszył polskim królewiczom - Olbrachtowi i Zygmuntowi - we wszystkich podróżach i wyprawach wojennych. Rodowe posiadłości powiększył o Grabik, Łaz, Sieniawę Żarską, Olbrachtów. Został starostą żarskim, a z rąk Zygmunta Starego otrzymał starostwo szprotawskie...

Jego synem był Fabian, jeden z najznamienitszych rycerzy epoki. Edukację zaczynał jako paź króla Zygmunta I Starego. Brał udział w wyprawach na Moskwę, później walczył na Węgrzech, we Francji i w Niemczech. Był nie tylko mistrzem miecza, ale także doskonałym administratorem i gospodarzem.

W roku 1548 otrzymał starostwo żagańskie. Cztery lata później intratne starostwo żarsko-trzebielskie, a przejściowo był nawet właścicielem księstwa żagańskiego, Mużakowa nad Nysą i Kożuchowa. W roku 1561 kupił Bytom Odrzański i Siedlisko. Mimo katolickiego wyznania zapewniał luteranom pełną swobodę wyznania. Wraz z pastorem Peterem Tietzem uczynił wiele dla podniesienia rangi Bytomia. Kiedy umarł, jego dobra przejął bratanek - Georg. Wykształcony na uniwersytecie w Wittenberdze luteranin.

Zbudował most i gimnazjum

Pod jego rządami Bytom Odrzański i Siedlisko przeżywały okres świetności. Właśnie wówczas zbudowano nowy zamek w Siedlisku. Aby zapewnić komunikację między Siedliskiem a Bytomiem Odrzańskim, zbudowano na Odrze w 1609 r. pierwszy most. Jego dziełami są także nowy ratusz, przytułek dla ubogich, kościół św. Hieronima, szpital, nowe domy i kilka młynów.

Jednak najistotniejszym dziełem Georga von Schönaich stało się gimnazjum akademickie, które nie działało długo, ale należało do najważniejszych szkół na Śląsku - pedagogium Schönaichianum - Carolatheum.

Rychło zdobyło sobie sławę i do Bytomia zaczęli ciągnąć uczniowie z Polski, Śląska, Czech, Niemiec, a nawet Węgier. Sławę zdobywali także absolwenci akademii - przyrodnik, pedagog i filozof Jan Jonston, historiograf Joachim Pastorius, polityk, prawnik, teolog Jonasz Szlichting, barokowy pisarz Marcin Opitz. Przy uczelni funkcjonowała także pierwsza w Bytomiu drukarnia, założona przez Johana Doerfera z Wirtenbergii.

Był też Nieszczęśliwy

Niestety, kres rozwojowi bytomskiej uczelni położyła wojna trzydziestoletnia. Od 1619 r. dobrami władał Johannes von Schönaich, zwany... Nieszczęśliwym. W wojnie stanął po stronie protestanckiej, co skończyło się gniewem Habsburgów, którzy skonfiskowali część jego majątku i przekazali jezuitom. Nie oznacza to kresu rodu, który pojawia się w naszych dziejach do 1945 roku. Ale to już całkiem inna historia...

Robili karierę mimo wyznania

Schönaichowie byli kalwinami, co komplikowało im funkcjonowanie katolickiej Austrii. W Siedlisku z ich inicjatywy stanęła pierwsza kaplica kalwińska w okolicy. Gorzej im się wiodło w dobie kontrreformacji. Pod względem kultu brak świątyń im specjalnie nie doskwierał - mogli zawsze wyjechać do swoich dóbr w podgubińskich Gębicach, które znajdowały się na Łużycach, czyli poza granicami austriackiego Śląska. Gdy trafili pod panowanie Prus, kłopoty się skończyły - ich władcy byli luteranami. Wówczas też książę Carolath-Beuthen Hans Carl zaczął robić karierę. Został nawet ambasadorem Prus w Polsce.

Schönaichowie władali swoim wolnym państwem stanowym. Były to terytoria wyłączone spod rządów lokalnego księcia, które podlegały bezpośrednio władcy. Czyli nie podlegali władzy sądowniczej i administracyjnej księcia głogowskiego, tylko bezpośrednio króla, a później cesarza.

Właściciele, jak udzielni władcy, stanowili i egzekwowali prawo na swoich włościach. Mimo że nie byli klasycznymi książętami lennymi, mieli zbliżone uprawnienia. Najważniejszą częścią włości były właśnie Bytom i Siedlisko, tworzyły majorat - dobra, których nie można dzielić między spadkobierców. Symbolem władzy i znaczenia był właśnie zamek w Siedlisku. Ale to już całkiem inna historia...

PRZECZYTAJ TEŻ:

WIDEO: Gdzie się wybrać podczas długiego weekendu? Zobacz kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich. Są jak Plitwickie Jeziora w Chorwacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie