Luks Jany: Nikt im nie płaci, a często dokładają jeszcze z własnej kieszeni

Michał Hałas 0 68 324 88 06 [email protected]
Chłopaki z Jan tuż przed pierwszym gwizdkiem. Zaraz staną do walki o kolejne trzy punkty.
Chłopaki z Jan tuż przed pierwszym gwizdkiem. Zaraz staną do walki o kolejne trzy punkty.
Żeby założyć i utrzymać drużynę nie trzeba być Abramowiczem z wielomilionowym budżetem. Wystarczy dyspozycyjna ekipa, boisko, zaangażowanie i kilka tysięcy złotych.

Drużyna Luks Jany (gmina Zielona Góra) funkcjonuje od 2003 r. Początkowo zespół brał udział w rozgrywkach juniorów. Od 2006 r. grają w seniorach. Po dwóch sezonach udało się awansować do klasy B. Obecnie po dziewięciu kolejkach Luks plasuje się na 11. pozycji.

Kadrowo jesteśmy przygotowani

- Na mecze przychodzi grupa 14-16 chłopców - mówi Andrzej Pajchrowski, były asystent trenera Bronisława Przygrodzkiego w drugoligowych czasach Lechii, a potem między innymi szkoleniowiec Promienia Żary. Dziś jest opiekunem ekipy z Jan.

- Są co tydzień gotowi do gry. Wynika to z miłości do futbolu. Zostawiają serce na boisku. Nikt nie płaci im tutaj pieniędzy, a często wykładają jeszcze z własnej kieszeni. Na przykład za wyjazdy. Ale to nie najważniejsze, bo liczy się radość z gry.
Zawodnicy dzielą obowiązki piłkarza z codziennymi zajęciami. Obrońca Piotr Korsak pracuje jako ratownik na drzonkowskim basenie. Na boisku jest filarem destrukcji. Wzorem swojego idola Roberto Carlosa, lubi czasem popisać się uderzeniem z dystansu.

- Z lewej strony dośrodkowywał nasz kapitan Michał Stefaniuk. Ja stałem na trzydziestym metrze. Piłka cudem ominęła wszystkich w obrębie pola karnego i znalazła się na wysokości mojej klatki piersiowej. Odsunąłem się i huknąłem w samo okno. Trener był zdumiony. Mówił, że dawno czegoś takiego nie widział. Taki gol wpada kilka razy w życiu.

Michał Klim jest stoperem Luksu. Na co dzień pracuje jako księgowy, ale znajduje jeszcze czas na szlifowanie umiejętności w piłkarskich szóstkach. W ataku rządzi Maciej Jędrych, uczeń LO III w Zielonej Górze.

Boisko zrobiliśmy sami

Założyciel klubu Marek Burdzy jest zwykle najstarszym zawodnikiem na boisku. Jak zaznacza, właśnie dlatego występuje na pozycji stopera. Jest ojcem, geologiem oraz grającym prezesem.

Jego powinności w klubie to zdobywanie pieniędzy z urzędu gminy. Sporządza listę koniecznych wydatków i zgłasza prośbę do władz, które są jedynym sponsorem młodego zespołu. Między innymi z jego inicjatywy powstało boisko w Janach. Przez pierwsze cztery lata drużyna rozgrywała mecze na cudzych murawach. Wreszcie wysłano petycję z prośbą o pomoc i dofinansowanie.

Często takie wnioski są odrzucane, tym razem Jany dostały teren i 6 tys. zł. Nie było jednak tak różowo.

- Musieliśmy sami zasiać trawę, wyrównać teren. Chłopaki naprawdę dużo z siebie dali - podkreśla obrońca Jakub Pejs.

Pieniądze to nie wszystko

Drużyna dostała w tym miesiącu od gminy 12 tys. zł na bieżące potrzeby.
- Gdybyśmy dostali więcej byłoby świetnie, ale i jakby było mniej, też byśmy sobie poradzili. Około 10 procent wydatków pokrywamy z własnej kieszeni - mówi Burdzy. - Robimy składki członkowskie po 2 zł.

Luks to nie tylko drużyna piłkarska. Stowarzyszenie ma również na celu dbanie o rozwój młodzieży w Janach i okolicy. Organizuje zawody sportowe dla dzieci oraz spotkania integracyjne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie