Ma długie włosy, jest filigranowa, bardzo ładna. To wicemistrzyni świata w jujitsu

Tomasz Rusek 95 722 57 72 [email protected]
Aleksandra Dopierała ma 18 lat, mieszka na os. Słonecznym w Gorzowie, uczy się w prestiżowym II LO przy ul. Przemysłowej. Jujitsu to jej pasja i sposób na życie. - Marzy mi się, by wreszcie stało się dyscypliną olimpijską - mówi.
Aleksandra Dopierała ma 18 lat, mieszka na os. Słonecznym w Gorzowie, uczy się w prestiżowym II LO przy ul. Przemysłowej. Jujitsu to jej pasja i sposób na życie. - Marzy mi się, by wreszcie stało się dyscypliną olimpijską - mówi. fot. Kazimierz Ligocki
Udostępnij:
Podczas sesji zdjęciowej dla "Gazety Lubuskiej" chłopcy grający nieopodal w piłkę gapią się na 18-letnią Olę jak zaczarowani. - Długie nogi to mój atut - śmieje się ALEKSANDRA DOPIERAŁA z Gorzowa. I dodaje, że dzięki nim... świetnie kopie. Wiele przeciwniczek mówiło jej: gdybyś je trochę obcięła, wygrałybyśmy z tobą.

SPORT DLA KAŻDEGO

SPORT DLA KAŻDEGO

Jujitsu - sztuka miękkiego ustępowania, która powstała i rozwinęła się w Japonii, jako system bojowy samurajów (bushi). W swej technicznej podstawie obejmuje rzuty, uderzenia, dźwignie, kopnięcia, podcięcia, duszenia, naciski, kontrolowanie energii. - To sport dla każdego. Zapewnia ogólny rozwój fizyczny, rewelacyjnie poprawia kondycję, daje pewność siebie. Trenować mogą i dzieci i osoby starsze - zachęca Grzegorz Biegański z sekcji Jamniuk Gorzów, trener Aleksandry Dopierały.

- Ile ważysz?
- 55 kilogramów.

- Bez urazy, ale nie wyglądasz na fighterkę, która potrafi założyć dźwignię, wyprowadzić kopniaka w nos i jest w tym najlepsza w Polsce i druga na świecie.
- (śmiech) Wiem, wiem, wszyscy mi to mówią. Ale to mój atut, przeciwniczki nie spodziewają się trudnej przeprawy. No i długie nogi to moja kolejna zaleta. Wszystkim bardzo przeszkadzają moje kopnięcia. Turniejowe rywalki po przegranych walkach czasami w żartach mówią mi, że gdybym je trochę obcięła, to na pewno by ze mną wygrały.

- Mówisz o tym z uśmiechem, a wiem, że podczas walk nie ma pozorowanych uderzeń, tylko pierzecie się na ostro. Podobno sama niedawno miałaś solidnie obity nos...
- Zgadza się. Ale to ryzyko wpisane w sport. Poza tym w czasie walki nie czuję bólu. On przychodzi dopiero po wszystkim. Czuję za to swoje dobre kopnięcia, bo po każdym mam przez ułamek sekundy piekielną satysfakcję, że doszło.

- Jak zaczęła się twoja przygoda z jujitsu?
- Zupełnie przypadkiem. To znaczy zawsze podobały mi się sceny walk w filmach. Mama wiedziała, że myślę o zapisaniu się do jakiejś szkoły. W 2005 roku przechodziła obok plakatu, przeczytała ogłoszenie o naborze do szkoły jujitsu, zapisała mnie i tyle.

- Tylko wiesz, od zapisania do medali długa droga. Ja w swoim życiu byłem w szkole pływackiej, potem chodziłem na karate i jakoś wicemistrzem świata nie jestem.
- Jestem zodiakalnym Baranem. Jak coś zaczynam, to trwam w tym, chcę być najlepsza i nie odpuszczam. Do tego tak po prostu spodobały mi się te zajęcia. Dały mi i wciąż dają mnóstwo frajdy. Gdy jeszcze okazało się, że nieźle sobie radzę i obijam kolejne rywalki, wciągnęło mnie na dobre.

- To wymagający sport?
- Jeśli chce się trenować rekreacyjnie, to nie. Ale jeśli ktoś myśli o poważnych zawodach, trzeba się namęczyć. Trenuję tak naprawdę codziennie, tyle że w poniedziałki i środy nie mam zajęć w hali. Wtedy biegam, pływam, ogólnie dbam o kondycję. Specjalnej diety nie stosuję, ale dbam o siebie: nie jem po 18.00, nie zapycham się fast foodami. Chociaż przed tą rozmową byłam na pizzy. Hm... Uznajmy, że to nie fast food, OK?

- Jesteś groźna, zgadzam się bez szemrania... Na osiedlu wiedzą, czym zajmujesz się po szkole?
- Nie wiem, chyba tak.

- Zdarza się, że ktoś, choćby w żartach, chce sprawdzić twoje umiejętności?
- Chyba się boją... A tak na poważnie: nie miałam takiej sytuacji i mam nadzieję, że będę walczyła tylko na zawodach i treningach. Choć nie kryję, że kilka lat treningów dało mi taką fajną pewność siebie. I nie tylko na ulicy, ale też generalnie w życiu. Ale przyznam się, że śni mi się czasami jakiś uliczny atak. I zastanawiam się, czy dałabym radę facetowi... W sumie jesteście silniejsi, ale ja ma za sobą lata ćwiczeń i trochę umiejętności. Nie ciekawi mnie jednak, by to sprawdzić.

- Jeszcze jakieś zalety jujitsu i treningów?
- Dzięki temu, że nieźle mi wychodzą kopnięcia i uderzenia, zwiedziłam kawałek świata. Słowenia, Serbia, Grecja, Niemcy, Węgry, Austria... W ten weekend będę na Pucharze Słowenii. Trzymajcie za mnie kciuki! Marzę jeszcze o Francji. Bo zawody zawodami, ale przy okazji można zobaczyć coś niecoś. Jednak takie największe marzenie jest inne: chciałabym, żeby jujitsu stało się dyscypliną olimpijską. Mam nadzieję, że stanie się to jeszcze w czasie mojej zawodniczej kariery.

- No właśnie. Masz 18 lat. W Polsce w twojej kategorii wiekowej i wagowej nie masz już z kim walczyć, na Pucharze Europy byłaś trzecia, na mistrzostwach świata druga. Wygrywasz nawet z seniorkami. Twój szkoleniowiec mówił mi, że generalnie "łoisz, kogo chcesz i jak chcesz". Wytłumacz mi, czego ty się jeszcze możesz nauczyć na treningach?
- Fakt, są momenty, że chciałabym już zakończyć ćwiczenia, ale wtedy trener wymyśla coś nowego, innego, ucieka od rutyny. A jeśli chodzi o naukę - ćwiczę to, co umiem, szlifuję najdrobniejsze szczegóły i cały czas poznaję nowe techniki. Nie mam czasu spoczywać na laurach. I mam nadzieję, że przez najbliższe lata będę coraz lepsza. Marzy mi się, by w naprawdę dorosłym życiu ciągle być blisko jujitsu. Tym bardziej, że wspiera mnie w tym rodzina i mój chłopak Jarek. To dla mnie strasznie ważne, że kibicują mi i pomagają.

- Wszystko ładnie i pięknie, ale tak sobie myślę: walczycie na macie, targacie sobie te szlafroki, szarpiecie się, okładacie nogami i rękami... To chyba mało kobiecy sport.
- (śmiech) Można o tym dyskutować. Jednak zapewniam, że kobiece walki są czasami ciekawsze od męskich. Jest w nas więcej uporu, zacięcia, jesteśmy bardziej zadziorne, krzyczymy w czasie walki, nie odpuszczamy. To sport dla każdego. Oczywiście jeśli się go pokocha.

- Dziękuję.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jusia
Ola, oby tak dalej !!!
Będziemy trzymać kciuki
66400
fajna małolatka,i jeszcze zadziorna..
s
słoneczne pany
Panu Tomaszowi, autorowi tego wywiadu dziękujemy:
- Mówisz o tym z uśmiechem, a wiem, że podczas walk nie ma pozorowanych uderzeń, tylko pierzecie się na ostro. Podobno sama niedawno miałaś solidnie obity nos...

Szkoda słów.... GL dawno zeszła na psy.
[/quot

Zgadzam się! Cóż za okropny język! Podwórkowy! Potoczny! Okropieństwo! Proponuję autorowi, by następnym razem pytanie skonstruował tak:

- Przekazujesz ten komunikat z radosnym wyrazem twarzy, a mam świadomość, iż podczas starcia nie ma uderzeń pokazowych, mijających twarzoczaszkę oraz kończyny, tylko prowadzicie walkę full contact. Chodzą słuchy i są podejrzenia, że bliżej nieokreślony okres czasu temu miałaś nieco poturbowany środkowy obszar twarzy''

Tak lepiej?
Szkoda słów, Niektózy czytelnicy dawno zeszli na psy.
Słoneczne pany!
t
tq
Panu Tomaszowi, autorowi tego wywiadu dziękujemy:
- Mówisz o tym z uśmiechem, a wiem, że podczas walk nie ma pozorowanych uderzeń, tylko pierzecie się na ostro. Podobno sama niedawno miałaś solidnie obity nos...

Szkoda słów.... GL dawno zeszła na psy.
~Tomek~
Olka, no, no. Gwiazda nam rośnie.
A
Autochton
to raczej, fotografie, w całej krasie trzeba ją pokazać. Ot, niestaranny....
Ps: takie dziewczyny powinny być wzorem a nie LALKI BARBIE, tłuste, fizycznie słabe, puste i głupiutkie.
k
koneser
Gorzów - miasto sportu i pięknych kobiet.
k
kropka
z tego co mi wiadomo II LO mieści się przy ul.Przemysłowej a nie Podmiejskiej.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie