MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ma trzy programy!

TATIANA MIKUŁKO (68) 324 88 54 [email protected]
Sebastian, Teresa i Ryszard zgodnie mówią, że tego dnia, w którym w ich domu zapaliła się żarówka, nie zapomną do końca życia
Sebastian, Teresa i Ryszard zgodnie mówią, że tego dnia, w którym w ich domu zapaliła się żarówka, nie zapomną do końca życia Tomasz Gawałkiewicz
Gdy Teresa włącza światło, przechodzą ją dreszcze. Jej syn Sebastian mruży oczy. Po ośmiu latach spędzonych przy świecy, Wolaninowie jeszcze się nie przyzwyczaili, że w domu mają jasno.

Dom pod lasem w Klikowie (gm. Iłowa) już nie jest taki, jaki był przed kilkoma tygodniami. W oknach śnieżnobiałe firanki, kuchnia pomalowana na żółto, wypucowana. Z sufitu zwisa nowa lampa. W pokoju ściany jasnoróżowe, żółte zasłony, błyszczący segment. Gra radio, telewizor.

Ma trzy programy!

- Jakby w nas nowy duch wstąpił - mówi Teresa. - Gdy tylko nam podłączyli światło, od razu za robotę się wzięliś-my. Z moimi chłopakami ściany pomalowałam. Syn zabiera się teraz za swój pokój. Skończy, to zrobimy łazienkę, żebyśmy wodę ciepłą mieli. To zupełnie nowe życie!
- I dwa razy więcej pracy w lesie, żeby na wszystko starczyło - dodaje Ryszard. - Nie chcemy podłączać starych sprzętów, bo prądu szkoda. Kupimy jeszcze jeden telewizor, lodówkę, automat, wideo. Wszystko energooszczędne.

Dzień przed telewizorem

Prąd Wolaninom podłączyli w Wielki Piątek. Dzień wcześ-niej Teresa przeżyła koszmar.
- Przyjechali, podłączyli licznik, postawili agregat i sprawdzili, czy wszystko działa - wspomina. - Przez godzinkę miałam światło w domu! A potem odłączyli i pojechali. Byłam rozżalono i zła. Jak mogli mnie znowu przy świecy zostawić?
Następnego dnia światło zabłysło u Wolaninów o 11.00 i już zostało. Cały dzień świecili, żeby się nacieszyć. Ryszard nie mógł ukryć łez. Do dziś, gdy o tym opowiada, łezka kręci mu się w oku. Szczęście zmąciła tylko choroba dziewczyny Sebastiana.
- Trzeba było karetkę wzywać, o prądzie zapomnieć - mówi Sebastian. - Ale na drugi dzień Wioleta była już w domu. Od rana do wieczora przy telewizorze siedzieliśmy. Ja filmy wciągałem. Wszystkie oprócz melodramatów.
- Ja telenowele - dodaje Wioleta.
- A ja ich musiałam do pracy gonić, bo by na ten prąd nie zarobili - śmieje się Teresa. - Mąż to do zakończenia programu telewizję ogląda.

Na świeczkach nie zarobi

Przypomnijmy, że Wolaninowie osiem lat żyli bez prądu. Starali się o przyłączenie, ale energetyka im odmawiała, bo nie są właścicielami domu. Po naszej interwencji, pracownicy Grupy Energetycznej Enea znaleźli wyjście. Państwo Wolanionowie kupują sobie tyle prądu, ile im potrzeba.
- Za podłączenie płaciliś-my 165 zł - informuje Ryszard. - Prądu wykupiliśmy za 200 zł. To było 570 kW. Poszło dopiero 30.
Teresa, największy niedowiarek w rodzinie, jeszcze teraz łapie się na tym, że chodzi licznik sprawdzać, czy wszystko działa i czy prąd na pewno jest. Obiecała, że gdy będzie miała w domu światło, całą noc przetańczy.
- Zatańczę, gdy mieszkanie odnowię - deklaruje. - Wtedy znajomych pospraszam. Przyjaciele z Bogatyni satelitę nam przywiozą. Może córka z Włoch przyjedzie. Ludzie już wiedzą, że my prąd mamy. Cieszą się z nami. Jedna tylko sklepowa we wsi powiedziała, że szkoda, bo na świeczkach już przez nas nie zarobi.
Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział Wolaninom, że wkrótce światło w domu będą mieli, nie uwierzyliby. Dziś dumnie mówią, że do Unii z prądem wchodzą.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska