Małomice: Jest pierwsza książka opisująca dawne dzieje miasta i gminy

Marzena Wróbel, Radio ZachódZaktualizowano 
- Monografia Małomice na rubieży Borów Dolnośląskich to dopiero dobry początek publikacji o gminie - zapowiada burmistrz Małgorzata Sendecka.
Z okazji czterdziestolecia nadania praw miejskich, w Małomicach wydano monografię.

Znajdziemy w niej nie tylko charakterystykę geograficzną i przyrodniczą miasta, ale także informacje przydatne dla turystów, czy ciekawostki historyczne.

- Od najmłodszych lat interesuję się historią regionu - mówi autor monografii Maciej Boryna. - Pomimo tego, że jestem szprotawianinem, Małomice są bliskie mojemu sercu. Lubię tę małą mieścinę.

Zbieranie materiałów trwało wiele lat. Praca była tym bardziej ciężka, że wcześniej nie powstało żadne większe wydawnictwo, które w szczegółowy sposób opisywałoby dzieje Małomic. - Zwłaszcza chodzi o czasy powojenne. Były w jakiś albumach, czy folderach raptem po 2, 3 strony - wspomina M. Boryna.

Był tu Otton II

I tak na 40. rocznicę nadania Małomicom praw miejskich postanowiono wydać książkę. - Myślę, że jest ona niezbędna, żeby nasi mieszkańcy czy osoby które się z nami kontaktują, przyjeżdżają tu mogły dowiedzieć się czegoś na temat historii gminy - przekonuje burmistrz Małomic Małgorzata Sendecka.

Po miesiącach poszukiwań dokumentów, opracowań i tekstów źródłowych okazało się, że historia Małomic jest tak samo dobrze udokumentowana jak niedalekiej Szprotawy. - Mogłoby się zdawać, że przeszłość ubogo doświadczyła ten teren. Nic bardziej mylnego - zapewnia Boryna.

Wiele osób wie o spotkaniu i powitaniu cesarza niemieckiego Ottona II w przyszprotawskiej Iławie w 1000 roku. Dzisiaj tylko Szprotawa szczyci się tym wydarzeniem. Przez wszystkie lata zapomniano jednak, że Iława należała do majątków małomickich.

Część materiałów, które znajdują się w monografii została wydrukowana po raz pierwszy. Przykładem jest historia życia Georga Stellera. - Każde miasto ma swoje wielkie postacie - opowiada M.Boryna. - Niestety nie potrafiłem nikogo takiego odnaleźć w Małomicach. Dlatego uważam, że odkryłem Georga Stellera.

Zaginął z dokumentami

Steller urodził się 14 maja 1906 roku w Janowcu w gminie Małomice, syn rolnika Adolfa Stellera i Idy z domu Werner. W swoim dorosłym życiu na poważnie zajął się studiowaniem matematyki, fizyki i geografii.

- Niewiele osób wie, że to bardzo zasłużony dla ziem małomickich historyk i regionalista - przekonuje Boryna. - Dzięki jego opracowaniom możemy bliżej poznać historię Bobrzan, Chich, czy Janowca.

Pasjonatów historii zainteresuje na pewno także osoba Friedricha Gielczewsky'ego pochodzącego ze Szprotawy. To niezwykła i bardzo tajemnicza postać w dziejach Dolnego Śląska. Jak się okazuje być może to właśnie Gielczewsky pierwszy wynalazł urządzenie do sterowania balonu powietrznego.

Do dziś jednak nie wiadomo co dokładnie wynalazł Gielczewsky, bo jak czytamy w monografii Małomic: “(...) zaginął on bowiem po 27 sierpnia 1829 roku. (...)zaginęły też wszelkie plany i rysunki modeli."

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Małomice: Jest pierwsza książka opisująca dawne dzieje miasta i gminy - Gazeta Lubuska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
p
powiatowy

Panowie, Wy też jesteście jednymi z nich: Krytykantów wszelkiej maści u nas dostatek

zgłoś
m
moje "m"
W dniu 03.12.2008 o 17:06, malaklipsa napisał:

Panowie skoro tak dobrze znacie historię to dlaczego ujawniacie to tylko na forum? Proszę opisać dzieje Małomic i wydać. Chętnie kupię. Dlaczego krytykujecie Borynę? Boryna jest od kilku lat znany w okolicy z zamiłowań do historii. Może trezba było ruszyć tyłek i zaproponować mu współpracę. Skoro tak wszystko wiecie to pewnie by nie odmówił. Więcej działania! Krytykantów wszelkiej maści u nas dostatek.

zgłoś
m
malaklipsa
W dniu 02.12.2008 o 21:39, też znający troche histori napisał:

Piękne to i prawdziwe, szkoda tylko że historie piszą młodzi, a nie Ci co ją tworzyli.


Panowie skoro tak dobrze znacie historię to dlaczego ujawniacie to tylko na forum? Proszę opisać dzieje Małomic i wydać. Chętnie kupię. Dlaczego krytykujecie Borynę? Boryna jest od kilku lat znany w okolicy z zamiłowań do historii. Może trezba było ruszyć tyłek i zaproponować mu współpracę. Skoro tak wszystko wiecie to pewnie by nie odmówił.
Więcej działania!
Krytykantów wszelkiej maści u nas dostatek.
zgłoś
t
też znający troche histori
W dniu 02.12.2008 o 20:56, zmalomic napisał:

Przeczytałem tę książkę. Przeczytałem i jestem zawiedziony jej zawartością. No bo cóż można powiedzieć o 92 stronicowej książce, która jest poświęcona Małomicom, a tak naprawdę to polskim Małomicom poświęca aż 1 stronę. Polskie Małomice mają już 63 lata, a to już jest historia, szczególnie dla młodszych jej mieszkańców, chociaż i starszym mieszkańcom wiele zdarzeń zostało już zapomnianych. Wiem, że musimy pamiętać o tych, co niegdyś mieszkali na terenie Małomic (Mallmitz) i swym życiem tworzyli historię, ale musimy też pamiętać w szczególności o pionierach polskiego zasiedlenia Małomic i ich roli, jaką odegrali w organizacji życia na tym terenie. O tym niestety nie napisano prawie nic.Zbyt uboga jest też część opisująca niemieckie Mallmitz, chociaż autor powołuje się na materiały źródłowe, tak bogate w ciekawe informacje o nich jak chociażby „ Mallmitz Chronik” Otto Phillera , czy też „Wie’s daheim einst war – Bildband von Mallmitz”.Mógł też autor „ Małomic na rubieży Borów Dolnośląskich” skorzystać z pracy zbiorowej byłych mieszkańców Mallmitz „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz ” (praca ta zawiera ogromną ilość wspomnień o życiu mieszkańców Mallmitz z różnych okresów XIX i XX wieku).Nadmiernie, moim zdaniem zbędnie, w stosunku do treści właściwej, została rozbudowana część wstępna, opisująca geografię i przyrodę, a także niemieckie historie niektórych wiosek gminy. Nie będę tu wspominał już o wiosce Koberbrunn i różnych legendach.Książka zawiera też sporo niedopracowań informacyjnych. Takim typowym przykładem jest stwierdzenie, że Dominik Zauritz jest założycielem „dzisiejszej fabryki wyrobów blaszanych” (nota bene „fabryki wyrobów blaszanych” nie ma już od 6 lat!).Dominikus Zauritz urodzony 7 stycznia 1858 r w miejscowości Franzdorf był zatrudniony w hucie „Maria” jako hydraulik. W tejże hucie uległ w roku 1883 wypadkowi, w wyniku którego stracił 3 palce w prawej dłoni. Za wypłacone odszkodowanie kupił budynek i parcelę przy skrzyżowaniu dzisiejszej ulicy Małynicza i Jana Pawła II, na której w późniejszych czasach ( począwszy od 1884r.) wybudował sporej wielkości fabrykę uwidocznioną na rysunku w jednym z wydawnictw wspomnieniowych byłych mieszkańców Mallmitz. W fabryce tej produkował początkowo lampy karbidowe, w późniejszych czasach podjął się produkcji rozmaitych wyrobów blaszanych, ocynkowywanych we własnej cynkowni. W latach poprzedzających II wojnę światową oraz w czasie jej trwania produkowano w tej fabryce kanistry na benzynę oraz skrzynie metalowe na amunicję oraz na granaty. Do dzisiejszych czasów z fabryki tej pozostał budynek z żółtej klinkierowej cegły przy ulicy Małynicza oraz willa będąca aktualnie własnością Państwa B. Dominikus Zauritz , w swej działalności, nie miał nic wspólnego z „ dzisiejszą fabryką wyrobów blaszanych”.Mitem tajemniczości stara się autor okryć powojenną historię pałaców zu Dohnów. Prawda o nich jest jednak zupełnie inna.Po przejściu wojsk I Frontu Ukraińskiego przez Małomice, na terenie miasta zostały ulokowane oddziały gospodarcze tego frontu. Żołnierze zostali ulokowani w kilku małomickich hotelach (było ich 8!) oraz w głównej mierze w dużym i małym pałacu zu Dohnów. W 1945r. podczas hucznych obchodów święta rewolucji październikowej, zostało podpalone północno-zachodnie skrzydło pałacu. Podczas tego pożaru spłonęła większa część dachu tego skrzydła. Pozostała część pałacu była w zasadzie nie uszkodzona. W 1947r jako nastolatek, wraz z kolegami buszowaliśmy po pokojach i piwnicach, podziwialiśmy cieknącą wodę z kranów w pomieszczeniach gospodarczych pałacu , a także „woziliśmy” się ręczną windą z pomieszczeń kuchennych na piętro pałacu. Należy zatem odłożyć między bajki baśń o pałacu zu Dohnów z ukrytymi w piwnicach i jeszcze gdzie indziej skarbami.Niezrozumiałym sensem dla czytających jest umieszczenie „Dawnych nazw lokalnych” w tej wersji jaka została umieszczona w książce. Część ta zawiera słownikowe tłumaczenie nazw niemieckich, która zmusza czytającego, znającego Małomice i okolice do tłumaczenia „ z naszego na swoje”. Takim przykładem niechaj będzie chociażby Graniczny Spokój (Grenzruhe). To miejsce wszystkim małomiczanom znane jest jako Wysoki brzeg. I drugi przykład: Wysoka Studnia (Turmbrunnen). Małomiczanie znają ją jako Studnia artezyjska. Itp.Kalendarium dla czytającego zawiera część faktów, o większym znaczeniu dla Mallmitz, o zbyt ubogim opisie. Jednym z przykładów niechaj będzie wpis:” 1897 Wielka powódź”. Brakuje tutaj dodanie przez autora chociażby kilka słów jej opisu. A wystarczyło tylko dodać: „ Stan wody na Bobrze podniósł się na wysokość 7 metrów, a woda podchodziła aż pod dzisiejszy budynek Urzędu Gminy” (vide „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz”) . Itp.I jeszcze parę uzupełnień do książki .W czasie ostatniej wojny w Mallmitz znajdowały się 2 obozy pracy przymusowej. Pierwszy obóz ulokowany był po obu stronach drogi do Silber (po wojnie Srebrnik, dzisiaj Żelisław), na wysokości dzisiejszej oczyszczalni ścieków i zajmował obszar około 2 ha. W barakach tych ulokowane były kobiety (Wohnlager VI). Obóz nie był ogrodzony drutem kolczastym.Drugi obóz ulokowany był przy lewej stronie drogi na stadion miejski na obszarze około 1 ha. Zakwaterowani byli tu mężczyźni. Obóz ten również nie był ogrodzony drutem kolczastym. Po obu obozach pozostały do dnia dzisiejszego ślady w postaci resztek fundamentów po fundamentach baraków.Zakwaterowani w tych obozach więźniowie dochodzili do pracy w Dynamit-Nobel AG (była Marienhütte), Georg Sindermann- Werke oraz Dominikus Zauritz – Werke.Produkcją zbrojeniową zajmowała się w głównej mierze fabryka Dynamit-Nobel AG. Odlewano tu korpusy do bomb, granatów moździerzowych oraz granatów ręcznych. Korpusy te następnie zalewano trotylem. Do lat 90 ubiegłego wieku w północnej części pozostałości po tych zakładach zachowało się kilkanaście betonowych, jednostanowiskowych pomieszczeń przeznaczonych do tych czynności. Amunicję tę magazynowano w magazynach ulokowanych przy nasypie kolejowej bocznicy. Po tych magazynach (drewnianych) pozostały do dzisiejszych czasów betonowe płyty podłogowe ulokowane na wysokich betonowych słupach (magazyny te znajdowały się na terenach zalewowych przez Bóbr). W Dynamit Nobel AG produkowano również elementy wyposażenia do samolotów (w tym również drewniane śmigła). O wysokości produkcji w tych zakładach zamieszczona jest informacja w książce Barbary Hopmann „Von der Montan zur Industrie-verwaltung-gesellschafft (IVG) 1916-1951” str. 103. Do zasłużonych nazwisk pochodzących z Mallmitz należałoby też dopisać architekta Herberta Rimpla (1902-1978).To tylko częściowe uwagi o części poświęconej niemieckim Mallmitz.A co do części opisujące polskie Małomice? Tu nazbierałoby się znacznie więcej uwag. Ta jedna strona im poświęcona to już stanowczo zbyt mało. Nie napisano, że Małomice przez prawie rok po roku 1945 nie nosiły swej dzisiejszej nazwy. Nie napisano nic o organizacji administracji, o przemianach w administracji gminy (gromadzka rada, osiedlowa rada, gminna rada, nie wspomniano nic o ich działalności). Nie wspomniano o sołtysach, naczelnikach i burmistrzach małomickich. Nie wspomniano nic o tym, że w budynku ratusza, w pierwszych latach powojennych, znajdował się posterunek MO, a w piwnicach jego znajdowały się cele, w których przetrzymywani byli aresztanci ( w niektórych celach jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku na ścianach znajdowały się napisy aresztantów o bardzo ciekawych treściach). Nie wspomniano nic o organizacjach społecznych, politycznych, o GS SCH, Gminnym Ośrodku Maszynowym. Nie wspomniano nic o małomickim kinie Arena i o tym, że tuż po wojnie z kina tego zabrano wszystkie fotele, by ulokować je w szprotawskim kinie AS, a Małomiczanie oglądali filmy siedząc na drewnianych, kanciastych ławkach. Nie wspomniano nic o tym, że ostatni żołnierze sowieccy opuścili Małomice w 1949r. Nie wspomniano nic o tym, że w pozostałościach po Dynamit-Nobel AG stacjonowała (w latach 1949-1956) polska jednostka wojskowa. Nie wspomniano nic o tym, że w Małomicach istniała Zasadnicza Szkoła Ogrodnicza oraz Zasadnicza Szkoła Odlewnicza. Nie wspomniano nic o radiofonizacji przewodowej Małomic i roli, jaką miała spełniać. Nie wspomniano nic o budowie sieci wodociągowej, gazyfikacji i telefonizacji w Małomicach . Nie wspomniano nic o ... itd., itd.To są tylko niektóre fakty z historii Małomic. Któryż to historyk może opuścić takie fakty?Cenię sobie ogromnie Panią Burmistrz Małomic za Jej dokonania dla naszego miasta i gminy.Żaden z dotychczasowych małomickich włodarzy nie uczynił tak wiele dla nas.Przypuszczam, że jedynie Jej młody wiek, a co za tym idzie brak stosownej wiedzy historycznej o Małomicach (nie każdy przecież jest historykiem), spowodował niedopatrzenie tak wielu braków w tej książce i zezwolił na jej druk.I na koniec mój apel do Pani Burmistrz.Mijają lata, odchodzą ludzie i odchodzi w niepamięć, w zapomnienie historia Małomic. Za lat kilka, jeśli nie będzie ona spisana, będzie już ona stracona na zawsze.Dobrze by było, gdyby ze strony Pani Burmistrz, bo Pani jest tu naszym lokalnym autorytetem, wyszła inicjatywa spisania wspomnień małomiczan tych dawnych, minionych czasów. Coś może w formie konkursu, być może nawet z symbolicznymi nagrodami. Wtedy można by było stworzyć takie „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz” w polskim wydaniu.



Piękne to i prawdziwe, szkoda tylko że historie piszą młodzi, a nie Ci co ją tworzyli.
zgłoś
z
zmalomic

Przeczytałem tę książkę. Przeczytałem i jestem zawiedziony jej zawartością. No bo cóż można powiedzieć o 92 stronicowej książce, która jest poświęcona Małomicom, a tak naprawdę to polskim Małomicom poświęca aż 1 stronę. Polskie Małomice mają już 63 lata, a to już jest historia, szczególnie dla młodszych jej mieszkańców, chociaż i starszym mieszkańcom wiele zdarzeń zostało już zapomnianych. Wiem, że musimy pamiętać o tych, co niegdyś mieszkali na terenie Małomic (Mallmitz) i swym życiem tworzyli historię, ale musimy też pamiętać w szczególności o pionierach polskiego zasiedlenia Małomic i ich roli, jaką odegrali w organizacji życia na tym terenie. O tym niestety nie napisano prawie nic.
Zbyt uboga jest też część opisująca niemieckie Mallmitz, chociaż autor powołuje się na materiały źródłowe, tak bogate w ciekawe informacje o nich jak chociażby „ Mallmitz Chronik” Otto Phillera , czy też „Wie’s daheim einst war – Bildband von Mallmitz”.
Mógł też autor „ Małomic na rubieży Borów Dolnośląskich” skorzystać z pracy zbiorowej byłych mieszkańców Mallmitz „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz ” (praca ta zawiera ogromną ilość wspomnień o życiu mieszkańców Mallmitz z różnych okresów XIX i XX wieku).
Nadmiernie, moim zdaniem zbędnie, w stosunku do treści właściwej, została rozbudowana część wstępna, opisująca geografię i przyrodę, a także niemieckie historie niektórych wiosek gminy. Nie będę tu wspominał już o wiosce Koberbrunn i różnych legendach.
Książka zawiera też sporo niedopracowań informacyjnych. Takim typowym przykładem jest stwierdzenie, że Dominik Zauritz jest założycielem „dzisiejszej fabryki wyrobów blaszanych” (nota bene „fabryki wyrobów blaszanych” nie ma już od 6 lat!).
Dominikus Zauritz urodzony 7 stycznia 1858 r w miejscowości Franzdorf był zatrudniony w hucie „Maria” jako hydraulik. W tejże hucie uległ w roku 1883 wypadkowi, w wyniku którego stracił 3 palce w prawej dłoni. Za wypłacone odszkodowanie kupił budynek i parcelę przy skrzyżowaniu dzisiejszej ulicy Małynicza i Jana Pawła II, na której w późniejszych czasach ( począwszy od 1884r.) wybudował sporej wielkości fabrykę uwidocznioną na rysunku w jednym z wydawnictw wspomnieniowych byłych mieszkańców Mallmitz. W fabryce tej produkował początkowo lampy karbidowe, w późniejszych czasach podjął się produkcji rozmaitych wyrobów blaszanych, ocynkowywanych we własnej cynkowni. W latach poprzedzających II wojnę światową oraz w czasie jej trwania produkowano w tej fabryce kanistry na benzynę oraz skrzynie metalowe na amunicję oraz na granaty. Do dzisiejszych czasów z fabryki tej pozostał budynek z żółtej klinkierowej cegły przy ulicy Małynicza oraz willa będąca aktualnie własnością Państwa B.
Dominikus Zauritz , w swej działalności, nie miał nic wspólnego z „ dzisiejszą fabryką wyrobów blaszanych”.
Mitem tajemniczości stara się autor okryć powojenną historię pałaców zu Dohnów. Prawda o nich jest jednak zupełnie inna.
Po przejściu wojsk I Frontu Ukraińskiego przez Małomice, na terenie miasta zostały ulokowane oddziały gospodarcze tego frontu. Żołnierze zostali ulokowani w kilku małomickich hotelach (było ich 8!) oraz w głównej mierze w dużym i małym pałacu zu Dohnów. W 1945r. podczas hucznych obchodów święta rewolucji październikowej, zostało podpalone północno-zachodnie skrzydło pałacu. Podczas tego pożaru spłonęła większa część dachu tego skrzydła. Pozostała część pałacu była w zasadzie nie uszkodzona. W 1947r jako nastolatek, wraz z kolegami buszowaliśmy po pokojach i piwnicach, podziwialiśmy cieknącą wodę z kranów w pomieszczeniach gospodarczych pałacu , a także „woziliśmy” się ręczną windą z pomieszczeń kuchennych na piętro pałacu. Należy zatem odłożyć między bajki baśń o pałacu zu Dohnów z ukrytymi w piwnicach i jeszcze gdzie indziej skarbami.
Niezrozumiałym sensem dla czytających jest umieszczenie „Dawnych nazw lokalnych” w tej wersji jaka została umieszczona w książce. Część ta zawiera słownikowe tłumaczenie nazw niemieckich, która zmusza czytającego, znającego Małomice i okolice do tłumaczenia „ z naszego na swoje”. Takim przykładem niechaj będzie chociażby Graniczny Spokój (Grenzruhe). To miejsce wszystkim małomiczanom znane jest jako Wysoki brzeg. I drugi przykład: Wysoka Studnia (Turmbrunnen). Małomiczanie znają ją jako Studnia artezyjska. Itp.
Kalendarium dla czytającego zawiera część faktów, o większym znaczeniu dla Mallmitz, o zbyt ubogim opisie. Jednym z przykładów niechaj będzie wpis:” 1897 Wielka powódź”. Brakuje tutaj dodanie przez autora chociażby kilka słów jej opisu. A wystarczyło tylko dodać: „ Stan wody na Bobrze podniósł się na wysokość 7 metrów, a woda podchodziła aż pod dzisiejszy budynek Urzędu Gminy” (vide „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz”) . Itp.
I jeszcze parę uzupełnień do książki .
W czasie ostatniej wojny w Mallmitz znajdowały się 2 obozy pracy przymusowej. Pierwszy obóz ulokowany był po obu stronach drogi do Silber (po wojnie Srebrnik, dzisiaj Żelisław), na wysokości dzisiejszej oczyszczalni ścieków i zajmował obszar około 2 ha. W barakach tych ulokowane były kobiety (Wohnlager VI). Obóz nie był ogrodzony drutem kolczastym.
Drugi obóz ulokowany był przy lewej stronie drogi na stadion miejski na obszarze około 1 ha. Zakwaterowani byli tu mężczyźni. Obóz ten również nie był ogrodzony drutem kolczastym.
Po obu obozach pozostały do dnia dzisiejszego ślady w postaci resztek fundamentów po fundamentach baraków.
Zakwaterowani w tych obozach więźniowie dochodzili do pracy w Dynamit-Nobel AG (była Marienhütte), Georg Sindermann- Werke oraz Dominikus Zauritz – Werke.
Produkcją zbrojeniową zajmowała się w głównej mierze fabryka Dynamit-Nobel AG. Odlewano tu korpusy do bomb, granatów moździerzowych oraz granatów ręcznych. Korpusy te następnie zalewano trotylem. Do lat 90 ubiegłego wieku w północnej części pozostałości po tych zakładach zachowało się kilkanaście betonowych, jednostanowiskowych pomieszczeń przeznaczonych do tych czynności. Amunicję tę magazynowano w magazynach ulokowanych przy nasypie kolejowej bocznicy. Po tych magazynach (drewnianych) pozostały do dzisiejszych czasów betonowe płyty podłogowe ulokowane na wysokich betonowych słupach (magazyny te znajdowały się na terenach zalewowych przez Bóbr). W Dynamit Nobel AG produkowano również elementy wyposażenia do samolotów (w tym również drewniane śmigła). O wysokości produkcji w tych zakładach zamieszczona jest informacja w książce Barbary Hopmann „Von der Montan zur Industrie-verwaltung-gesellschafft (IVG) 1916-1951” str. 103.
Do zasłużonych nazwisk pochodzących z Mallmitz należałoby też dopisać architekta Herberta Rimpla (1902-1978).
To tylko częściowe uwagi o części poświęconej niemieckim Mallmitz.
A co do części opisujące polskie Małomice? Tu nazbierałoby się znacznie więcej uwag. Ta jedna strona im poświęcona to już stanowczo zbyt mało. Nie napisano, że Małomice przez prawie rok po roku 1945 nie nosiły swej dzisiejszej nazwy. Nie napisano nic o organizacji administracji, o przemianach w administracji gminy (gromadzka rada, osiedlowa rada, gminna rada, nie wspomniano nic o ich działalności). Nie wspomniano o sołtysach, naczelnikach i burmistrzach małomickich. Nie wspomniano nic o tym, że w budynku ratusza, w pierwszych latach powojennych, znajdował się posterunek MO, a w piwnicach jego znajdowały się cele, w których przetrzymywani byli aresztanci ( w niektórych celach jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku na ścianach znajdowały się napisy aresztantów o bardzo ciekawych treściach). Nie wspomniano nic o organizacjach społecznych, politycznych, o GS SCH, Gminnym Ośrodku Maszynowym. Nie wspomniano nic o małomickim kinie Arena i o tym, że tuż po wojnie z kina tego zabrano wszystkie fotele, by ulokować je w szprotawskim kinie AS, a Małomiczanie oglądali filmy siedząc na drewnianych, kanciastych ławkach. Nie wspomniano nic o tym, że ostatni żołnierze sowieccy opuścili Małomice w 1949r. Nie wspomniano nic o tym, że w pozostałościach po Dynamit-Nobel AG stacjonowała (w latach 1949-1956) polska jednostka wojskowa. Nie wspomniano nic o tym, że w Małomicach istniała Zasadnicza Szkoła Ogrodnicza oraz Zasadnicza Szkoła Odlewnicza. Nie wspomniano nic o radiofonizacji przewodowej Małomic i roli, jaką miała spełniać. Nie wspomniano nic o budowie sieci wodociągowej, gazyfikacji i telefonizacji w Małomicach . Nie wspomniano nic o ... itd., itd.
To są tylko niektóre fakty z historii Małomic.
Któryż to historyk może opuścić takie fakty?
Cenię sobie ogromnie Panią Burmistrz Małomic za Jej dokonania dla naszego miasta i gminy.
Żaden z dotychczasowych małomickich włodarzy nie uczynił tak wiele dla nas.
Przypuszczam, że jedynie Jej młody wiek, a co za tym idzie brak stosownej wiedzy historycznej o Małomicach (nie każdy przecież jest historykiem), spowodował niedopatrzenie tak wielu braków w tej książce i zezwolił na jej druk.
I na koniec mój apel do Pani Burmistrz.
Mijają lata, odchodzą ludzie i odchodzi w niepamięć, w zapomnienie historia Małomic. Za lat kilka, jeśli nie będzie ona spisana, będzie już ona stracona na zawsze.
Dobrze by było, gdyby ze strony Pani Burmistrz, bo Pani jest tu naszym lokalnym autorytetem, wyszła inicjatywa spisania wspomnień małomiczan tych dawnych, minionych czasów. Coś może w formie konkursu, być może nawet z symbolicznymi nagrodami. Wtedy można by było stworzyć takie „Von Daheeme Erinnerungen an Mallmitz” w polskim wydaniu.

zgłoś
h
historyk
W dniu 29.10.2008 o 15:44, małomiczanka napisał:

Uważam, że książka pana Boryny o Małomicach jest napisana profesjonalnie. Zawiera niezbędne przypisy, prezentacje źródeł oraz zdjęcia. Nie wiem, w jakim wątku mogłaby mieć charakter baśni (ci co uważają inaczej, niech podadzą dowód), chyba tylko w tym, że bardzo przyjemnie ją się czyta. Niech pseudo krytycy (którzy nie zadali sobie trudu przeczytania książki) wiedzą, że książkę we wstępie pozytywnie ocenił prof. Hieronim Szczegóła, którego te komentarze pochodzące od "wielkich znawców bez własnego dzieła" także pomawiają. To prawda, że tylko pan Boryna podjął się zebrania materiałów historycznych o gminie Małomice, mało kto bowiem chciałby się zająć monografią tak małej gminy. Boryna odkrył nie tylko Stellera, ale odkrył dla nas wszystkich Małomice, które wreszcie będzie można należycie poznać. Nieprzychylne niegrzeczne komentarze nie podają żadnego przykładu, uważam więc, że napisała je osoba, która panu Borynie z zawiści zazdrości, iż zadał sobie trud, który zaowocował pięknie wydaną książką. Obrzydliwe komentarze mogła też napisać osoba, której przeszkadza, że za kadencji pani burmistrz Sendeckiej tylko w przeciągu 2 lat Małomice dokonały niewyobrażalnego skoku. Panie Macieju, powodzenia! W Polsce tak to już jest, że jak się robi coś dobrego, to zawistnicy pierwsi skoczą do oczu. Rób pan po prostu dalej swoje.


Tak trzymać.
zgłoś
m
małomiczanka

Uważam, że książka pana Boryny o Małomicach jest napisana profesjonalnie. Zawiera niezbędne przypisy, prezentacje źródeł oraz zdjęcia. Nie wiem, w jakim wątku mogłaby mieć charakter baśni (ci co uważają inaczej, niech podadzą dowód), chyba tylko w tym, że bardzo przyjemnie ją się czyta. Niech pseudo krytycy (którzy nie zadali sobie trudu przeczytania książki) wiedzą, że książkę we wstępie pozytywnie ocenił prof. Hieronim Szczegóła, którego te komentarze pochodzące od "wielkich znawców bez własnego dzieła" także pomawiają. To prawda, że tylko pan Boryna podjął się zebrania materiałów historycznych o gminie Małomice, mało kto bowiem chciałby się zająć monografią tak małej gminy. Boryna odkrył nie tylko Stellera, ale odkrył dla nas wszystkich Małomice, które wreszcie będzie można należycie poznać. Nieprzychylne niegrzeczne komentarze nie podają żadnego przykładu, uważam więc, że napisała je osoba, która panu Borynie z zawiści zazdrości, iż zadał sobie trud, który zaowocował pięknie wydaną książką. Obrzydliwe komentarze mogła też napisać osoba, której przeszkadza, że za kadencji pani burmistrz Sendeckiej tylko w przeciągu 2 lat Małomice dokonały niewyobrażalnego skoku. Panie Macieju, powodzenia! W Polsce tak to już jest, że jak się robi coś dobrego, to zawistnicy pierwsi skoczą do oczu. Rób pan po prostu dalej swoje.

zgłoś
s
student

Prace magisterskie studentów, w których wykorzystano materiaały źródłowe M.Boryny przypominają książki Braci Grimm.

zgłoś
G
Gość

Panie Boryna. Pan to dopiero mieszkasz w metropolii Wielki Historyk sie znalazl

zgłoś
m
małomiczanka

Jestem ciekawa jaką Pan amator - historyk Boryna, tym raze wymyśli bajeczkę na gruncie Małomickim.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3