Mały bociek wypadł z gniazda. Stał wystraszony w pełnym słońcu. Na szczęście burmistrz i mieszkańcy w porę zareagowali

Aleksandra Sierżant
Aleksandra Sierżant
Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i burmistrza Słubic, bociek trafił do ośrodka dla zwierząt i czuje się coraz lepiej!
Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i burmistrza Słubic, bociek trafił do ośrodka dla zwierząt i czuje się coraz lepiej! Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt w Nowej Soli
Udostępnij:
Wystraszonego boćka pod gniazdem znaleźli mieszkańcy. - Maluch nie potrafił jeszcze latać, stał tak w pełnym słońcu. Szukaliśmy pomocy, ale nikt nie chciał nam jej udzielić - wspomina Ilona Rasińska z Nowego Lubusza.

Mieszkańcy Nowego Lubusza od lat są mocno związani z tutejszymi bocianami, które co roku odwiedzają ich wieś i zakładają tu rodzinę. Nie inaczej było i tym razem. Dorosłe bociany przyleciały i w jednym z gniazd wykluły się małe. Niestety, jeden z nich wypadł z gniazda...

Bociek wypadł z gniazda

- Była godzina 10. Mój syn, Rafał, poszedł zobaczyć bocianie gniazdo. Jednak takiego widoku się nie spodziewał... Na dole zobaczył małego boćka. Miał jeszcze czarny dziób, wiedzieliśmy, że nie umie latać i że samodzielnie nie wróci na górę. Stał tam taki wystraszony. Natychmiast zaczęliśmy działać! - wspomina Ilona Rasińska.

Niestety, ze względu na położenie Nowego Lubusza (tuż przy samej granicy), pani Ilona nie mogła dodzwonić się na żaden numer alarmowy, ponieważ łączyło ją jedynie z niemiecką siecią. Pomocy postanowiła więc szukać u sołtysa. Ten zadzwonił do gminy, jednak tam nikt nie zareagował, dlatego kobieta poprosiła męża, by osobiście udał się do urzędu.

– Strażnicy miejscy nie wykazali chęci pomocy. Mąż usłyszał, że może by zadzwonił do OSP do Starościna, bo tam jest ośrodek dla dzikich ptaków. Dobitnie zaznaczono również, że straż miejska pracuje tylko do godziny 15.00. Byłam bardzo zdenerwowana tym, że nikt nie chce nam pomóc i postanowiłam nagłośnić sprawę przez Facebooka - opowiada Ilona Rasińska.

Interwencja włodarza Słubic

Jeden z internautów poradził jej, by zgłosiła sprawę do burmistrza Mariusza Olejniczaka. Włodarz zadziałał zadziałał ekspresowo.

- W 30 minut wszystko było zorganizowane. Przyjechała straż pożarna i pogotowie elektryczne, w razie gdyby trzeba było odłączyć prąd. Przyjechał również weterynarz, który zawiózł boćka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Nowej Soli - wspomina pani Ilona.

Burmistrz Mariusz Olejniczak zorganizował wszystko w pół godziny - Ilona Rasińska z Nowego Lubusza

Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i burmistrza, wszystko dobrze się skończyło.

Postawa godna podziwu!

Jak to zdarzenie wspomina prezes ośrodka dla zwierząt?

- Odebraliśmy zgłoszenie, że młody bocian wypadł z gniazda. Poinstruowaliśmy mieszkańców co zrobić, czyli najpierw poinformować straż miejską, policję lub urząd gminy w Słubicach. I wtedy podjąć decyzje, żeby go do nas przetransportować. I tak to zostało zrobione - tłumaczy Marcin Walasek z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Nowej Soli.

Jak przekazał nam M. Walasek, bociek obecnie wraca do zdrowia, nic złego mu się nie stało. Pisklę było jednak bardzo odwodnione i niedożywione. - To był bardzo gorący dzień. Gdyby dłużej tam leżał, mógłby nie przeżyć. Teraz bociek zjada posiłki, jest karmiony, mamy dobre rokowania - przyznaje prezes Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt i dodaje, że postawa mieszkańców Nowego Lubusza zasługuje na oklaski.

- Dzięki nim udało się mu pomóc! Właśnie tak należy się zachować w takich sytuacjach. Warto również zrobić zdjęcie i wysłać, żeby fachowiec ocenił, że ten ptak rzeczywiście wymaga pomocy. Natomiast nie jest wskazane, żeby samemu zabierać ptaki lub inne młode zwierzęta z ich naturalnego otoczenia, bo tym możemy zrobić więcej szkody niż pomocy.

Bociek wróci do swojego środowiska

Marcin Walasek przyznaje, że lato to bardzo pracowity okres dla ośrodka. - Teraz dużo takich zwierząt trafia do nas.

Jesteśmy jedynym ośrodkiem w województwie, który przyjmuje zwierzęta ze wszystkich gmin. Próbujemy pomoc każdemu - Marcin Walasek, Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt w Nowej Soli

Mimo, że bociek nie wychowa się w swoim naturalnym środowisku, ma duże szanse na samodzielne życie. - Wczoraj wypuściliśmy pustułki, które trafiły do nas z terenów miejskich. Były u nas od pisklęcia. Teraz same polują, dbają o swoje wyżywienie. Tak samo dzieje się z innymi ptakami - zapewnia prezes ośrodka.

Kto wie, może kiedyś bociek wróci do Nowego Lubusza, by podziękować mieszkańcom za okazaną pomoc? Miał wiele szczęścia, że trafił na takich dobrych ludzi!

WIDEO: Górzykowo. Podglądamy życie bocianiej rodziny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie