Mamy już inną młodzież - ambitną i energiczną. Reforma jej zaszkodzi?

Alicja Kucharska
Alicja Kucharska
Stanowczo optują za zmianą klasy, szkoły i otoczenia. - W gimnazjum panuje większy spokój, dzięki czemu więcej można się nauczyć - mówią gimnazjalistki. Czy twórcy reformy to słyszą?

Przypomnijmy, że najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego systemu sześciu lat szkoły podstawowej, trzech lat gimnazjum i trzech lat szkoły ponadgimnazjalnej strukturą 8-letniej podstawówki i 4-letniego liceum. W technikum uczniowie spędzą 5 lat. Zmiany mają obowiązywać od roku szkolnego 2017/2018. Od przyszłego roku nie będą prowadzone rekrutacje do gimnazjów, co skutkować ma ich stopniowym wygaszaniem. Jak podkreślają dyrektorzy i nauczyciele, najgorsze jest to, że do tej pory oprócz haseł ogólnych nie ma żadnej podstawy prawnej.

- Nauczyciele są pełni obaw jeśli chodzi o ich przyszłość zawodową. Zaniepokojeni są także pracownicy administracji i obsługi. Warto zaznaczyć, że reforma obciąży samorządy, bo to one będą musiały ponieść koszta związane m. in. z dostosowaniem budynków, sal lekcyjnych i całej infrastruktury do potrzeb reformy - mówi Bogumiła Ligocka, prezes świebodzińskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. Z największą niezgodą spotyka się fakt, że tak szybka reforma wprowadzi chaos, a zmiany odbiją się na nauczycielach, dzieciach i rodzicach. - To zaprzepaszczenie najważniejszych idei edukacyjnych wypracowanych po 1989 roku - dodaje B. Ligocka.

W minionym tygodniu kierownik gminnej oświaty spotkał się z dyrektorami świebodzińskich szkół podstawowych i gimnazjów. - Wszyscy wiedzą, że zmiany nastąpią, ale nie znamy żadnego harmonogramu i przyszłych przepisów prawnych. Znaków zapytania jest wiele, a czas upływa, dlatego należy rozpocząć rozmowy na ten temat - zaczął spotkanie Ryszard Graczyk. Jak zaznaczał, w związku z wygaszaniem gimnazjów, stworzono wstępne obwody, które miałyby być podstawą przyszłej rejonizacji w naborach do szkół podstawowych. - Zależy nam, by wszystkie placówki nadal funkcjonowały, dlatego tworzymy wielowariantowe symulacje. To tylko wstępne projekty, które w jakimś stopniu pozwolą nam przygotować się do zapowiadanych zmian. Chcemy zrobić wszystko, by uniknąć zwolnień, bo w naszych dwóch gimnazjach pracuje blisko stu nauczycieli. Najgorsza jest jednak niewiadoma - dodał Graczyk.

Niewiadoma jest o tyle trudna, że 17-letnie doświadczenie w pracy z gimnazjalistami zaowocowało wieloma sukcesami i dobrymi wynikami. - Wielu osób patrzy na proponowaną reformę przez pryzmat starych 8-letnich podstawówek, a mamy już inną młodzież - ambitną i energiczną. Rola szkoły również się zmieniła, bo nie tylko uczy, ale i przystosowuje do życia. Najgorsze jest to, że w tym całym zamieszaniu nikt nie mówi o dziecku - mówi Sylwester Wierzbicki, dyrektor PG 1.

Dyrektorzy gimnazjów obawiają się, że przekształcając gimnazjum w podstawówkę, rodzice nie będą chcieli zapisać do niej dzieci, bo w ich świadomości szkoła nadal będzie placówką gimnazjalną.

Co z gimnazjami na terenach wiejskich? Przykładowo, na terenie gminy Skąpe, w Radoszynie znajduje się dobrze prosperujące gimnazjum, ale w gminie działają jeszcze trzy podstawówki: w Niekarzynie, Ołoboku i Międzylesiu. W szkole w Niekarzynie uczy się około 60 uczniów. Najliczniejsza klasa ma około 16 dzieci, najmniejsza grupa liczy około 7 osób. - Trudno jest mi się odnieść do reformy oświaty, bo brakuje jakichkolwiek konkretów. Gimnazja krytykowano od lat, nie mam żalu, że je zlikwidują, gdyż myślę, że wtedy być może poprawi się jakość nauki - mówi Wanda Pacak, dyrektor szkoły w Niekarzynie. Odmiennego zdania są nauczyciele gimnazjum w Radoszynie. - To nie jest trafny pomysł. Przez 17 lat pracowaliśmy nad pewnym systemem nauczania i w naszej ocenie nie powinno wprowadzać się nowej reformy, a dokończyć tę, którą wprowadzono 17 lat temu - mówią dyrektor Małgorzata Puchacz oraz były dyrektor Andrzej Walach, który stał na czele gimnazjum od początku jego powstawania.

O kosztach, jakie musiałyby ponieść gminy, mówi się mniej. Wymagane zmiany nie dotyczą wyłącznie budynków gimnazjów. - W podstawówkach nie mamy sal przedmiotowych, nie mamy sprzętu dydaktycznego, więc to też dodatkowy problem - mówi Marian Wieczorek, dyrektor PSP 2.

Co o likwidacji gimnazjów mówią sami zainteresowani? - Myślę, że to bardzo zły pomysł - mówi Julia Czeszejko ze świebodzińskiego gimnazjum. - Jeśli w szkole podstawowej miałoby być osiem klas, to oznaczałoby, że dzieci 7-letnie będą w tym samym budynku co 14 i 15-latkowie. To nie jest dobre rozwiązanie. Uczniowie powinni być podzieleni na grupy wiekowe. Tak, jak obecnie - dodaje. - Ale z drugiej strony trzeba spojrzeć na tę reformę pod kątem nauczania - zaznacza Katarzyna Karpowska z klasy III B. Jak wyjaśnia, w pierwszej klasie gimnazjum powtarza się materiał z podstawówki. - To ma wyrównać poziom, ale też bardziej ambitni uczniowie nie uczą się niczego nowego. Jedno jest pewne, osiem klas w jednym budynku to nie jest dobry pomysł. Młodzież w wieku gimnazjalnym powinna być w jednej szkole - mówi. - Będę bardzo dobrze wspominać czas gimnazjum - zaczyna Natalia Aptacy z klasy III. - Nauczyciele nas motywują do nauki, zajęć pozalekcyjnych także nie brakuje. Z podstawówki nie mam zbyt dobrych wrażeń. W gimnazjum panuje większy spokój, dzięki czemu więcej można się nauczyć. Zmiany są dobre. A zmiana klasy, szkoły i otoczenia moim zdaniem są potrzebne - podsumowują gimnazjalistki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie