MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Manipulacja?

JANCZO TODOROW
Józef Słowikowski, prezes PKS SA uważa, że wójt łamie prawo i działa na szkodę jego firmy oraz mieszkańców. Jan Dżyga nazywa te zarzuty bzdurnymi.

W środowej ,,GL’’ ukazał się tekst pt. Przewoźnik zza miedzy. Pisaliśmy w nim o problemach komunikacyjnych na terenie gminy, wynikających z zawieszenia przez PKS 15 nierentownych kursów autobusowych. - Wójt Dżyga podaje nieprawdziwe informacje, celowo wprowadzając w błąd czytelników - mówi J. Słowikowski odnosząc się do publikacji.

Manipulacja?

- Nie jest prawdą, że gmina dopłaca do przewozów szkolnych ponad 300 tys. zł. Gmina ogłosiła przetarg na dowożenie dzieci do szkół, a nasza firma przedstawiła najkorzystniejszą ofertę - tłumaczy J. Słowikowski. - Gmina płaci za zamówioną i wykonaną usługę, a nie dopłaca do przewozów. Moim zdaniem wójt celowo manipuluje słowami.
Zdaniem prezesa PKS SA, wójt pomija milczeniem fakt, że część kursów szkolnych spółka wkomponowała w urzędowy rozkład jazdy i gmina nie płaci za przejazdy do szkół w Mirostowicach Dolnych i Bieniowie oraz to, że z spółka zatrudnia ponad 70 osób z terenu gminy. Ponadto dzieci z terenu gminy, które wcześniej kończą lekcje albo zostają na zajęcia pozalekcyjne korzystają z bezpłatnego przejazdu autobusami liniowymi na podstawie specjalnych kart przejazdowych.

Ostrzegaliśmy

- Pomimo, że wielokrotnie rozmawialiśmy z wójtem, on w dalszym ciągu działa na szkodę naszej firmy oraz mieszkańców gminy - twierdzi J. Słowikowski. - Chodzi o to, że wójt niezgodnie z ustawą skoordynował rozkłady jazdy np. do Złotnika, Mirostowic oraz do innych miejscowości, a powinien to zrobić urząd marszałkowski. Wielokrotnie ostrzegałem wójta, że spółka wycofa się z nierentownych kursów, ponieważ ten w porozumieniu z urzędem marszałkowskim wpuszcza konkurencyjnego przewoźnika w godzinach szczytu.
Prezes dodaje, że nie było porozumienia także w sprawie kursu do Górnego Bieniowa, bo wójt domagał się budowy pętli na przystanku końcowym. - Doszło do absurdu, ponieważ dowozimy dzieci do szkoły w Bieniowie i wystarczyło, aby linię wydłużyć o 2 km - tłumaczy. - Tymczasem wójt wprowadził autobus MZK pod pretekstem, że dowozi się nim dzieci do szkoły. W rzeczywistości chodzi o wprowadzenie nieuczciwej konkurencji. W tej sytuacji nie mamy wyjścia i musimy przyjąć narzucone reguły gry. Utrudnienia dla mieszkańców nie powstały z naszej winy.

Bzdurne zarzuty

- Nie widzę różnicy w sformułowaniu ,,dopłacamy’’ i ,,płacimy’’, ponieważ kwota, o której mówiłem i tak wpływa na konto PKS-u - mówi wójt Dżyga. - Nie koordynowałem żadnych kursów autobusowych - ani MZK, ani PKS. My nie możemy tego robić, wydajemy jedynie opinię. Zarzuty pana Słowikowskiego o manipulację i działanie na szkodę spółki oraz mieszkańców są bezpodstawne i bzdurne.
Wójt jest zdziwiony, że PKS ponosi straty z jego powodu. Dodaje, że dla gminy najważniejsze jest, aby mieszkańcy mogli korzystać z jak największej liczby kursów, a kto będzie wykonywał przewozy jest mu obojętne.
- Od nowego roku nie obowiązuje koordynacja, a jedynie tzw. analiza sytuacji rynkowej - mówi Stanisława Kirmel, kierowniczka oddziału ekonomicznego i transportu urzędu marszałkowskiego. - Teraz wszelkie zmiany w rozkładach jazdy na liniach gminnych należy uzgadniać z wójtem, do którego przewoźnik składa wniosek. Jeżeli linia biegnie przez dwie gminy, to wówczas zmiany reguluje starosta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska