Marcin M. oskarżony o potrójne zabójstwo w Ciosańcu i Serbach: - Miałem wspólników (zdjęcia)

Krzysztof Kołodziejczyk 068 324 88 70 [email protected]
- Oskarżony Marcin M. nie przyznał się do winy - Przebieg wydarzeń był całkiem inny - stwierdził przed sądem, ale nie chciał mówić nic więcej.
- Oskarżony Marcin M. nie przyznał się do winy - Przebieg wydarzeń był całkiem inny - stwierdził przed sądem, ale nie chciał mówić nic więcej. fot. Bartłomiej Kudowicz
Prokuratura oskarża Marcina M. o brutalne zabójstwo księdza i dwóch gospodyń. Mężczyzna, który podczas śledztwa przyznał się do przestępstw, przed sądem wszystko odwołał. Twierdzi, że krył swoich wspólników.

[galeria_glowna]
- Powinien dostać celę dwa na dwa i dożywocie, choć sprawiedliwy wyrok powinien być jeszcze wyższy - mówił dzisiaj dziennikarzom Sławomir Jeton, siostrzeniec gospodyni zamordowanej w Ciosańcu.

To instynkt kazał mu zabijać księży

Prokuratur Jolanta Balawander odczytała akt oskarżenia. Według ustaleń śledczych Marcin M. najpierw zaatakował właśnie w Ciosańcu. W trakcie przeszukiwania pustej plebani znalazł siekierę. Czuł się swobodnie, zjadł czekoladki, popił napojem. Czekał na księdza.

- Przyszedłem na plebanie by go zabić. Odezwał się we mnie taki instynkt i nie mogłem tego powstrzymać - zeznawał później w prokuraturze. Kiedy weszła gospodyni zaczął uderzać ją siekierą w głowę - Byłem przekonany, że to ksiądz - tłumaczył. Z plebani zabrał m.in. ok. 1300 zł, radiomagnetofon, aparat, latarkę i rękawiczki.

Dzień później w podgłogowskich Serbach najpierw drewnianym świecznikiem zatłukł 69-letniego księdza a później młotkiem jego gospodynię. - Kiedy zobaczyłem plebanię znowu coś się we mnie odezwało - opowiadał podczas śledztwa. Ukradł ok. 50 tys. zł i samochód księdza. Policja złapała go dwa tygodnie później w Niemczech.

Oskarżony ujawnia rzekomego wspólnika

Zdaniem prokuratury Marcin M. działał z motywacją zasługującą na szczególne potępienie - z nienawiści do kapłanów wyznania rzymsko-katolickiego i chęci zemsty. Dlaczego? Klucz do wyjaśnienia prawniczej formuły tkwi w kilku fragmentach wyjaśnień, które M. złożył zaraz po ujęciu. Szczegółowo tłumaczył wtedy powody zbrodni.

- Mam uraz do księży, jeden chciał mnie wykorzystać seksualnie. Prokuratura umorzyła śledztwo, ale ja nie mogłem się z tym pogodzić. - mówił mężczyzna - Chciałem ze sobą skończyć, bo ksiądz się do mnie dobierał, ale nie zrobiłem tego, bo głos w głowie powiedział, że jak wyjdę (M. jakiś czas temu siedział w więzieniu) to się zemszczę - dodawał oskarżony. W ciągu ostatniego roku miał kilka przesłuchań, za każdym razem przyznawał się do winy.

Wczoraj wszystko odwołał i stwierdził, że poprzednio krył dwóch wspólników. Nie chciał odpowiedzieć jak się nazywają. Sąd przeczytał za to pismo, jakie M. niedawno wysłał do prokuratury. Podaje w nim imię i nazwisko rzekomego wspólnika. To nastolatek ze Słubic, który jest zgłoszony jako zaginiony a ostatnio miał przebywać w Niemczech.

Prokuratura nie wierzy w nową wersje zdarzeń. - Mamy dowody, które wskazują na działanie tylko jednej osoby - mówi Balawander.

Sąd przedłużył oskarżonemu areszt o trzy miesiące. W kwietniu następne rozprawy, na których będą przesłuchiwani świadkowie.

Marcin M. był badany przez biegłych psychiatrów i może być sądzony. Grozi mu nawet dożywocie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie