Marek Kondrat - jeden z najpopularniejszych naszych aktorów, znawca wina

Tomasz Rusek, 95 722 57 72, trusek@gazetalubuska.pl
MAREK KONDRATMa 60 lat. Jeden z najpopularniejszych aktorów w Polsce. Zaczynał jako dziecko w ,,Historii żółtej ciżemki''. Potem miał szczęście do ważnych, dobrych albo kasowych produkcji. Jego nazwisko pojawia się w niemal wszystkich polskich dużych tytułach. Przed tygodniem spotkał się podczas Przystanku Woodstock z młodymi ludźmi z całej Polski. To spotkanie wielu uznało za najlepsze w dziejach festiwalu.
MAREK KONDRATMa 60 lat. Jeden z najpopularniejszych aktorów w Polsce. Zaczynał jako dziecko w ,,Historii żółtej ciżemki''. Potem miał szczęście do ważnych, dobrych albo kasowych produkcji. Jego nazwisko pojawia się w niemal wszystkich polskich dużych tytułach. Przed tygodniem spotkał się podczas Przystanku Woodstock z młodymi ludźmi z całej Polski. To spotkanie wielu uznało za najlepsze w dziejach festiwalu. fot. Dariusz Brożek
- Piłem wino spod Zielonej Góry. I nie jest źle. Ale jeszcze nam daleko do wyprodukowania wina konkurencyjnego do tych, które są dziś w sklepach - mówi aktor i znawca wina Marek Kondrat.

- Lubuskie ma ambicje być regionem znanym z wina. Właśnie przekazano ponad 30 ha ziemi pod winnice. To dobry pomysł? W Polsce można zrobić dobre wino?
- Na pewno można produkować wino pijalne. Jednak daleko nam do wyprodukowania wina konkurencyjnego dla tych importowanych, które dziś można kupić w sklepach. Ale to w żaden sposób nie umniejsza trudu ludzi i wspaniałego imperatywu, który strasznie poważam: przynależności do cywilizacji. Bo wino to cywilizacja. I każda chce mieć swoje. Nawet Norwegowie robili wino - co prawda w połowie XIX w. i pod szkłem, ale robili. A Anglicy toczyli o nie kilka wojen.

U nas wino nie zawsze było traktowane jako szlachetny trunek.
U nas się przyjęło, że to alkohol, środek do zmącenia głowy. A to przecież wspaniały trunek, który jest z nami od tysięcy lat i świetnie kiedyś sprawdzał się w podróżach. Na statkach lepiej niż woda, która często się psuła. Kiedyś o dobrą wodę było znacznie trudniej niż o wino.

- Czy można zmienić te nawyki?
- Staram się. Jednak Polacy bardzo rozmiłowani są w naszej siwusze, a po niej najpierw śpiewają, później płaczą, by wreszcie rzucić się sobie do gardeł.

- Jednak powinniśmy być do wina przyzwyczajeni. Na przykład wino w Kościele...
- I tutaj wychodzi cały brak demokracji. Jeden pije wino, a pozostali muszą śpiewać i to bez dostępu do trunku.

- Miał pan już przyjemność pić lubuskie wino?
- Tak. Próbowałem trunku od państwa Krojcigów spod Zielonej Góry. Ale próbowałem też wina z opolskiego, z butelek z okolic Krosna i Krakowa.

- I?
- Nie jest źle. Na pewno brakuje naturalnego cukru, bo mamy za mało słońca. W krośnieńskim, które dziś jest stolicą winiarstwa polskiego, bo lubuskie ma jednak inne tradycje, jest tylko 185 - 186 słonecznych dni w roku. To za mało, żeby owoc otrzymał należytą ilość cukru do przetworzenia. Ale przy zwiększeniu środków... Technika może temu służyć. Druga fermentacja może sprawić, że wina nie będą miały tak dużej kwasowości.

- Kiedy w pańskiej winiarium będzie można skosztować lubuskich trunków?
- Obecnie oferuję około 500 gatunków win, ale są to tylko produkty importowane. Ale jesienią tego roku powinny pojawić się także nasze krajowe, w tym z Zielonej Góry...

- Spotkał się pan z młodymi ludźmi podczas Przystanku Woodstock. Pięknie tłumaczył pan dlaczego odpuścił sobie granie, wyjaśniając, że chciał pan wziąć życie we własne ręce, zapanować nad czasem, a wino to nic innego jak spokój i czas pod kontrolą.
- Tak...

- Ale pytań o wino było jednak mniej, niż o film. Za to wielu chciało wiedzieć, czemu przestał pan grać. Nie męczą pana te pytania o zmianę pasji?
- Nie. Nic mnie nie męczy. Ludzie się przyzwyczajają. I traktują mnie bardziej, jak człowieka interesującego się winem. Za to niektórzy, którzy prowadzą wielkie biznesy, pytają mnie, jak to możliwe, by w ciągu jednego dnia podjąć taką decyzję, która im chodzi po głowie od lat, ale odkładają ją na później... Ale to bardzo indywidualne decyzje

- Dziękuję.

(część wypowiedzi pochodzi z rozmowy podczas otwarcia winiarnium w Prusimiu)

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na szczescie starzec sie to nie grzech,ale walnelam

M
Maria

Witam Pana!
Gratuluje nowego zajecia.Bardzo ciekawe.Maze aby wreszcie skonczyc z uczeszczaniem do szkolki,jaka jest teatr.
stazec sie intymnie,spokojnie,a nie publicznie-rozkosz.
Jak dlugo ma robic wino i co pozniej.Moje stoi juz 3 tyg.Czerwone.
serdecznie pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie