Marian Murek dłutem opowiada Adama Mickiewicza

Artur Matyszczyk 0 68 324 88 20 amatyszczyk@gazetalubuska.pl
W specjalnych werandach, pod dachem trójwymiarowe postacie z "Pana Tadeusza” czekają na otwarcie dworu, który będzie miał tę samą nazwę, co książka.
W specjalnych werandach, pod dachem trójwymiarowe postacie z "Pana Tadeusza” czekają na otwarcie dworu, który będzie miał tę samą nazwę, co książka. fot. Krzysztof Kubasiewicz
Marian Murek, artysta z Górska, tworzy dzieło bez precedensu. Od dziesięciu lat rzeźbi sceny z Pana Tadeusza. Już ma 27 z zaplanowanych 36.

Gdy skończy, powstanie całość wielka na sto metrów!

Marian Murek cofa się dwa kroki w swoim warsztacie. Lekko przechyla głowę. Mruży oczy, jakby jeszcze baczniej chciał się przyjrzeć swojej pracy. Za chwilę rusza do przodu.

Z impetem kilka razy uderza w drewno dłutem skierowanym ku górze. Właśnie w tej chwili spod jego rąk wychodzi 27. już płaskorzeźba przedstawiająca wybraną scenę z "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. W sumie płaskorzeźb ma być 36. Po trzy na każdą z ksiąg. Kiedy Murek osiągnie cel, powstanie dzieło, jakiego nie ma w Europie.

Monumentalna całość

- W sumie sto metrów bieżących. Powstanie monumentalna płaskorzeźba. Bo każdy element ma dwa metry szerokości i ponad półtora wysokości - Murek znacząco kiwa głową.

Pracę nad wyjątkowym dziełem rozpoczął dokładnie dziesięć lat temu. Skąd wziął się pomysł? Dziś, kiedy od pierwszego uderzenia w drewnianą tablicę minęło sporo czasu, mężczyzna dłuższą chwilę szuka w pamięci źródeł i przyczyn natchnienia. - To chyba z patriotyzmu się wzięło - Murek mimochodem łapie się za serce.

Wychowali go dziadkowie. W Starkowie, małej wsi nieopodal Górska. Tak się złożyło, że cztery, może pięć kilometrów od ich domu przebiegała zachodnia granica państwa. "Pamiętaj, tu jest Polska!" - powtarzał mu zawsze Dziadek, wskazując na ziemię pod nogami. I tak od dzieciństwa młody Marian zapałał miłością do kraju. Ale także dzięki dziadkowi, świetnemu rysownikowi i rzeźbiarzowi, pokochał sztukę.

- Pamiętam go głównie ze znakomitych rysunków. Ale czy gorzej rzeźbił? Pewnie nie. Bo do rzeźbienia potrzebna jest świetna kreska - wspomina dziś Murek.

Kreska, której nie brakuje i jemu. O czym łatwo się przekonałem, spoglądając na 27. płaskorzeźbę. Jeszcze nie jest skończona. Ale zauważyłem, że dłuto raz za razem mknie po wyznaczonej ołówkiem trasie. Murek jednak rysownikiem nie został. Zwyciężyło zamiłowanie do drewna.

- Te dwie miłości sprawiły, że podjąłem się wyrzeźbienia "Pana Tadeusza". Bo czyż jest jeszcze bardziej patriotyczna opowieść? - pyta retorycznie.

Postacie już czekają

Gdy ostatnia, 36. scena wyjedzie z małego, przydomowego warsztatu, dołączy do pozostałych.

Razem stworzą bezprecedensowe dzieło, które ozdobi dwór pt. "Pan Tadeusz". To będzie przedsięwzięcie rodzinne. Bo podobnie jak kiedyś jemu dziadek, tak teraz Murek synowi przekazuje ducha patriotyzmu. - Przymierzamy się do otwarcia w najbliższych miesiącach. Dlatego po wakacyjnym rozprężeniu solidnie biorę się do roboty - rzeźbiarz zaciera ręce.

Spacerując wokół posesji Murków, łatwo zauważyć, że dwór ozdobią nie tylko płaskorzeźby. W specjalnych, drewnianych werandach pod dachem czekają - niczym pasażerowie na przystanku autobusowym - trójwymiarowe postacie z lektury naszego wieszcza. Łącznie stoi ich już ponad 70.

- Nie wszystkie jednak są mojego autorstwa - zaznacza rzeźbiarz z Górska. - Co roku organizuję plener, na który zjeżdżają się artyści z całej Polski. Wspólnie pracujemy nad tymi postaciami.

Chciałoby się, ale nie idzie

Efekt zapiera dech w piersiach. Bo rzeźby - uśmiechnięte, w wymachu, przygarbione czy ze złowrogim wyrazem twarzy - są wyjątkowo przekonujące. Ale Murek spogląda na nie jakby z mniejszą czułością. Większą sympatią darzy płaskorzeźby.

- Można zaryzykować stwierdzenie, że w płaskorzeźbie się specjalizuję. Trójwymiarowe postacie zajmują mi więcej czasu niż innym - uśmiecha się skromnie.

To dzieło jego życia. Chociaż rzeźbiarz sam, bez wstydu przyznaje, że niewiele czasem brakuje, aby go przerosło. Ale w trudnych chwilach zapomina o zmęczeniu dłoni. Łapie za dłuto. I pracuje. Zdarza się, że pięć, a nawet sześć godzin dziennie. Przy takim wysiłku nietrudno o chwile słabości. - Czasem bywa, że jeszcze by się chciało, ale już nie idzie.

To mozolna praca - wyznaje szczerze. I dodaje, że właśnie dlatego już żadnych wielkich dzieł zaczynał nie będzie. A o czym marzy? Teraz tylko o jednym: żeby skończyć historię, którą Mickiewicz napisał piórem a on ją opowiada... dłutem.

Nie tylko Pan Tadeusz

Marian Murek, oprócz postaci i historii z "Pana Tadeusza" rzeźbi ptaki. Nieopodal domu stworzył fascynujący skrzydlaty raj. Stylizowane na fragment lasu pomieszczenie już od 18 lat wypełnia drewnianymi okazami. Tworzy je w skali jeden do jednego. Zawsze parkę z młodymi. - Dlatego, że młode mają inne ubarwienie - tłumaczy.

W tej chwili w dwupiętrowym ptasim raju, który jest otwarty dla turystów, znajduje się ponad 300 egzemplarzy, reprezentujących ponad 40 gatunków. - Ale to tylko niewielka część tego, co chcę zrobić. Zamierzam wyrzeźbić wszystkie gatunki, żyjące w naszych lasach - zdradza Murek, który z zamiłowania interesuje się też ornitologią.

Czeka go sporo pracy. Według specjalistów, w miejscowym parku krajobrazowym żyje ponad 180 gatunków. - Wszystko przede mną - z przekorą dodaje Murek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie