Mariusz Pastuszka z Gorzowa jedzie do Stambułu... rowerem. Przed nim około 2700 km!

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Mariusz Pastuszka objechał rowerem całą Polskę, dojechał też na Gibraltar.
Mariusz Pastuszka objechał rowerem całą Polskę, dojechał też na Gibraltar. Bartłomiej Nowosielski/Urząd Miasta w Gorzowie
Gorzowianin Mariusz Pastuszka podejmuje kolejne wyzwanie rowerowe. Tym razem na dwóch kółkach chce dojechać do Stambułu. W drogę wyrusza w sobotę 18 września skoro świt.

- Jak tylko wstanie dzień i będzie już widno, to ruszam w drogę. Ile kilometrów będę dziennie pokonywał? Ile się da! Z reguły udaje mi się przejechać od 100 do 300 km - mówił nam w piątek 17 września Mariusz Pastuszka. Właśnie szykował się do swojej kolejnej rowerowej podróży. Tym razem do Turcji, konkretnie: do Stambułu.

Nie poszedł w ślady siostry

Mariusz Pastuszka to 34-letni gorzowianin, prywatnie brat Anety - srebrnej i dwukrotnie brązowej medalistki igrzysk olimpijskich w kajakarstwie. Jego pasją stał się rower, na którym coraz częściej zwiedza świat. Dwa lata temu objechał całą Polskę, w ubiegłoroczne wakacje wybrał się na dwóch kółkach na Gibraltar. W tym roku zdążył już być na Monte Casino, a także pojechał rowerem na pola bitwy pod Grunwaldem. Teraz chce dojechać do azjatyckiej części Stambułu. Z Gorzowa będzie jechał m.in. przez Bratysławę, Budapeszt, Belgrad i Sofię.
- Zakładam, że podroż zajmie mi 17 dni, ale jak będzie, to zobaczymy - mówi Pastuszka. Przy okazji poprzednich wypraw robił „rundki” i na dwóch kółkach wracał także do domu. Tym razem ze Stambułu zamierza wrócić „czym się da, byle nie rowerem”.

- Z jednej strony nie lubię wracać tą samą trasą, którą wcześniej jechałem, a z drugiej strony nie dostałbym aż tyle wolnego w pracy - śmieje się gorzowianin.

Na życie zarabia pracując w gorzowski centrum dystrybucyjnym Jeronimo Martins.

Na "śwince" w daleki świat

W swoją podróż Pastuszka pojedzie na... „śwince”. Tak pieszczotliwie nazywa rower, który nazywa się Checker Pig, czyli Sprawdzona Świnka. Rower rzeczywiście wydaje się sprawdzony. W zeszłym roku, gdy podróż na Gibraltar zajęła gorzowianinowi miesiąc, zdarzyły się „jakieś cztery naprawy”.
- Pierwszą „gumę” złapałem, gdy byłem w Portugalii, a więc po ponad 4 tys. drogi - mówi Pastuszka. - Jak się używa dobrego sprzętu, to nie ma się co martwić - dodaje.

34-latek wyrusza w podróż na przełomie lata i jesieni, gdy dni i noce są, przynajmniej w Polsce, coraz chłodniejsze, a za kilka dni temperatura nad ranem będzie wynosić po kilka stopni.
- Ja się temperatur nie boję. Nie ma złej pogody na rower. Może być co najwyżej źle dobrane ubranie - mówi Pastuszka. Na swoje ubranie Pastuszka nie narzeka. Do Stambułu będzie jechał w koszulce z napisem „Gorzów. Stąd jestem”. Gorzowianin przez ponad dwa tygodnie będzie miał do pokonania około 2700 km. Życzymy mu więc: szerokiej drogi!

Czytaj również:
Rowerzyści w Gorzowie. W centrum czeka ich mała rewolucja

WIDEO: Rowerem po linie nad 300-metrową przepaścią. Atrakcja dla niezwykle odważnych w Chinach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie