Matka udusiła 10-letniego Filipa. Ojciec: Odebrała nam nasze jedyne dziecko!

UWAGA! TVN

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Ciało 10-letniego Filipa odnaleziono w hostelu w centrum Lublina. Chłopiec został uduszony kołdrą. Do zabójstwa przyznała się jego matka, Monika S.

Ciało 10-letniego Filipa w jednym z lubelskich hosteli odkryła sprzątaczka. Dziecko zostało uduszone.

- Chłopiec został przykryty kołdrą i przygnieciony ciałem mamy, przez to doszło do uduszenia. Swoim działaniem kobieta doprowadziła do szeregu krwawych wybroczeń i rozedmy płuc, która doprowadziła do zgonu dziecka – relacjonuje Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Uśmierciła nasze dziecko, jedyne dziecko

Na wniosek śledczych sąd aresztował Monikę S. na trzy miesiące. Kobiecie grozi dożywocie.

- Charakter czynu jest wyjątkowy ze względu na szczególne okrucieństwo i fakt, że ofiara była dzieckiem tej kobiety. Wszyscy jesteśmy poruszeni tą sprawą – dodaje Kępka.

- Uśmierciła nasze dziecko, jedyne dziecko. Od piątku jestem na mocnych lekach, nie śpię. Jak zamykam oczy, widzę to, co pisali. Widzę jak Filip był duszony i macha nóżkami. Jak można zrobić coś takiemu własnemu dziecku? – zastanawia się pan Hubert, ojciec Filipa.

Czytaj także

Monika S. wyszła z domu we wtorek w południe. Mężowi powiedziała, że idzie odebrać dziecko ze szkoły. Po kilku godzinach stało się jasne, że kobieta zniknęła razem z Filipem.

Umówiliśmy się, że jak wróci, to obejrzymy razem film, ale już nie wrócił.

- Nigdy bym się nie spodziewał, że ona może się do czegoś takiego posunąć. Nie stosowała wobec syna przemocy, przynajmniej tak mi się wydaje – mówi pan Hubert.

Rodzina zaczęła szukać Filipa i jego matki. Wieczorem Monika S. napisała do męża wiadomość, że nie ma zamiaru wracać i że prawdopodobnie będzie chciała rozwodu. Następnego dnia panu Hubertowi udało się dodzwonić do żony, wtedy poprosił o rozmowę z synem.

- Rozmawiałem z synem w czwartek. To była normalna rozmowa, o samopoczuciu, zdrowiu, nic wielkiego. Mówił, że tęskni za mną. Umówiliśmy się, że jak wróci, to obejrzymy razem film, ale już nie wrócił – opowiada tata Filipa.

Pan Hubert dowiedział się o śmierci syna w piątek wieczorem. Główną podejrzaną od początku była jego żona. Według ustaleń prokuratury, kobieta po tym, jak udusiła swojego syna, wyszła z hostelu i pojechała w stronę Puław. Tam została zatrzymana następnego dnia. Przyznała się do morderstwa. Po przeprowadzeniu wizji lokalnej, usłyszała zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

- Zostałem sam. Nie wiem, jak sobie z tym poradzę. Na razie nie wiem, czy chcę widzieć się z żoną kiedykolwiek – mówi pan Hubert.

Kobieta wcześniej trafiła do aresztu

Monika S. pracowała przez lata w Lublinie, zajmowała się działalnością charytatywną, była prezesem Bractwa Miłosierdzia Świętego Brata Alberta. O kobiecie zrobiło się głośno rok temu, kiedy została zatrzymana na wniosek prokuratury za przywłaszczenie z konta bractwa ponad 200 tysięcy złotych.

- Ta sytuacja bardzo się na nas odbiła. Pani Moniki nie ma u nas już rok, a dalej ludzie mówią, że jesteśmy złodziejami – mówi Monika Zielińska z Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie.

- Ona zabrała nam środki, które przeznaczamy dla podopiecznych. W tamtym okresie była obdarzona zaufaniem, mocno się nią zawiodłem – dodaje Adam Janasz.

Pan Hubert podejrzewał, że żona nie mówi mu całej prawdy o toczącym się przeciwko niej śledztwie. Kobieta nie zgłaszała się między innymi na dozór policyjny, chociaż twierdziła inaczej.

Powiedziałem, że jest zagrożenie życia dziecka, bo jego i żony nie ma. Ale dodałem, że mam z synem kontakt, więc to zbagatelizowali.

- Żona załamała się po wyjściu z aresztu, ale staraliśmy się normalnie żyć. Nie zauważyłem niczego niepokojącego w jej zachowaniu – mówi.

We wrześniu tego roku, Monika S. wyjechała bez słowa z domu, zabierając ze sobą syna. Jednak jeszcze tego samego dnia powiedziała mężowi, gdzie jest.

Tym razem zachowanie zaniepokoiło pana Huberta na tyle, że postanowił zgłosić zaginięcie żony i syna na komisariacie policji. Mimo iż na komisariacie był dwukrotnie, policjanci nie wszczęli poszukiwań.

- Nie dostaliśmy formalnego zgłoszenia zaginięcia. Mężczyzna powiedział, że chłopiec nie uczęszcza do szkoły i nie wie, gdzie jest. Mogę powiedzieć, że trwają czynności. Wyjaśniamy tę sprawę. Policjanci postąpili adekwatnie, czyli sporządzili notatkę, którą przekazali dzielnicowemu a ten do sądu, który miał zająć się sprawą – mówi kom. Kamil Gołębiowski, Komenda Miejska Policji w Lublinie.

- Powiedziałem, że jest zagrożenie życia dziecka, bo jego i żony nie ma. Ale dodałem, że mam z synem kontakt, więc to zbagatelizowali. To było w czwartek. Może gdyby była wtedy ich zdecydowana reakcja, mogli ją namierzyć – zastanawia się pan Hubert.

Pan Hubert w czwartek pożegna się z synem. Pogrzeb chłopca odbędzie się w rodzinnej miejscowości. Monika S. trafiła na trzy miesiące do aresztu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

dożywocie ... a taka matka będzie miała przegibane w więzieniu !!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3