Międzychód bez wielkopolskich korzeni?

DARIUSZ BROŻEK 095 742 16 83 [email protected]
- Rogale świętomarcińskie wypiekamy od 1979 roku. To także międzychodzka tradycja - zaznacza Janina Gursz, właścicielka największej w powiecie cukierni.
- Rogale świętomarcińskie wypiekamy od 1979 roku. To także międzychodzka tradycja - zaznacza Janina Gursz, właścicielka największej w powiecie cukierni. fot. Dariusz Brożek
Podczas sobotniego kiermaszu sprzedano prawie tonę rogali. Być może ostatni raz, gdyż już od przyszłego tygodnia miejscowi cukiernicy nie będą mogli wypiekać tych przysmaków!

Od rana padał deszcz, ale w południe przy kilku stoiskach na rynku ustawiły się długie kolejki. Magnesem były rogale nadziewane makiem i bakaliami. Miejscowi cukiernicy wypiekają je 11 listopada, czyli w dniu Św. Marcina. Podczas sobotniego kiermaszu w niespełna dwie godziny sprzedali prawie tonę tych przysmaków, ale miny mieli nietęgie. Dlaczego?

Komisja Europejska uznała słodkie rogaliki za tzw. produkt regionalny i już 19 listopada wejdą w życie unijne przepisy, zgodnie z którymi będzie można je produkować i sprzedawać wyłącznie w Wielkopolsce. Prawa do wypieku odmówiono jednak cukiernikom z pięciu wielkopolskich powiatów - m.in. z Międzychodu i okolic, o czym pisaliśmy już w piątkowym wydaniu ,,GL''. Eksperci z Brukseli uznali bowiem, że w mieście nad Wartą nie ma takich tradycji. Mieszkańcy nie kryją oburzenia.
- To skandal. Jesteśmy Wielkopolanami i kultywujemy regionalne tradycje. Także kulinarne - przekonywali uczestnicy kiermaszu.

Międzychodzkie były tańsze
Od blisko 30 lat rogale świętomarcińskie wypieka m.in. znany międzychodzki cukiernik Wacław Gursz. - Nauczyłem się tego w latach 60. od nieżyjącego już Stanisława Śmigielskiego. Mam też certyfikat uprawniający do produkcji rogali, który przyznała mi trzy lata temu izba rzemieślnicza w Poznaniu - zaznacza.

Zakaz to policzek wymierzony międzychodzkim samorządowcom, którzy dziesięć lat temu walczyli o utworzenie powiatu i przyłączenie go do Wielkopolski. - A teraz Poznań pokazał nam figę - komentował w sobotę jeden z naszych rozmówców.

Zdaniem W. Gursza, jego rogale mogą śmiało konkurować z wypiekami poznaniaków. I na pewno są od nich tańsze. W sobotę sprzedawał je po 16,9 zł za kilogram, podczas gdy mieszkańcy grodu Przemysława płacili nawet po 30 zł. - Bo nie chodzi tutaj o ochronę tradycji, lecz o kasę. I o monopol, który ograniczy konkurencję oraz będzie gwarantem wysokich cen i zysków - tłumaczy międzychodzianin.

Namieszali w Brukseli?

O uznanie rogali za produkt regionalny i ich ochronę prawną wystąpił Cech Piekarzy i Cukierników z Poznania. Dlaczego zakwestionowano wielkopolską tożsamość międzychodzian? - My wystąpiliśmy z wnioskiem na całą Wielkopolskę, ale unijni eksperci uznali, że w pięciu powiatach nie ma takich tradycji - tłumaczył ,,GL'' Stanisław Butka, przewodniczący grupy producenckiej, który ubiegał się o unijny certyfikat dla rogali.

Jak zaznacza S. Butka, decyzja nie jest ostateczna. Międzychodzianie mogą wystąpić z wnioskiem o rozszerzenie pozwolenia na ich powiat. - I tak nie wszyscy cukiernicy z Poznania i okolic będą mogli piec rogale. Trzeba być członkiem grupy producenckiej i przejść nasz audyt - zaznacza.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie