Międzychód: Suszarki zamiast masztów

Dariusz Brożek 095 742 16 83 dbrozek@gazetalubuska.pl
W Kamionnie wielu rodziców odprowadza dzieci do szkoły. Sylwia Gromadecka (z lewej) narzeka, że niekiedy ruch na drodze nr 24 jest tak duży, że nie można przejść na drugą stronę.
W Kamionnie wielu rodziców odprowadza dzieci do szkoły. Sylwia Gromadecka (z lewej) narzeka, że niekiedy ruch na drodze nr 24 jest tak duży, że nie można przejść na drugą stronę. fot. Dariusz Brożek
Szkoła i przedszkole w Kamionnie sąsiadują z drogą nr 24. Mieszkańcy domagają się fotoradaru, który poskromi rajdowe ambicje kierowców.

Zespół szkolno-przedszkolny znajduje się na wschodnich rogatkach wsi. Tuż na trasie nr 24 z Poznania do zachodniej granicy.

Przez okrągłą dobę w obu kierunkach jadą kolumny ciężarówek i samochodów osobowych. Droga jest prosta, zatem wielu kierowców testuje tam moc silników swych akt. Rzadko który zwalnia widząc białe tablice i znaki ograniczające prędkość.

- Wielu kierowców wjeżdża do wsi z prędkością stu kilometrów. Przy szkole pędzą jak do pożaru. Hamują dopiero przed zakrętem w centrum. Ale i tak nie zatrzymują się przed pasami choć widzą, że przed przejściem stoją dzieci. Dlatego odprowadzam z córkę do szkoły i później wracam z nią do domu - mówi Sylwia Gromadecka.

Dojeżdżają nowym gimbusem

Młodszą siostrę Marysię odprowadza do domu licealistka Kasia Stecko. - Zachodzę do szkoły, bo tutaj zatrzymuje się autobus, którym dojeżdżam z Międzychodu. We dwie nam raźniej i na pewno bezpieczniej - mówi.

W Kamionnie uczą się również dzieci z sąsiednich wsi, które dojeżdżają autokarami. - Teraz jeździmy nowym gimbusem. Jest znacznie wygodniejszy i ładniejszy. Parkuje na placu przy szkole, więc możemy bezpiecznie do niego wsiadać i wysiadać. I jeździ z nami opiekun - mówi Dominika Napierała z Mniszek.

Wypadków jednak nie było
Miejscowe dzieci idą do szkoły ścieżką. Na pierwszym odcinku od drogi oddziela ją pas drzew, ale później chodnik przylega już do jezdni. - Pracuje tutaj od 10 lat. W tym czasie nie było żadnego wypadku. Ale dzieci byłyby bardziej bezpieczne, gdyby na rogatkach ustawiono maszt z fotoradarem - postuluje nauczycielka Dorota Pakuła.

O potrzebie ustawienia tam masztu mówi dyrektorka placówki Jolanta Klawe. Co na to policjanci? - Nie my o tym decydujemy, lecz drogowcy. Wiele razy zgłaszaliśmy taki postulat, ale wtedy służby drogowe pytają, ile tam było rannych i ofiar śmiertelnych. A w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie było tam żadnego wypadku. - mówi zastępca komendanta powiatowego policji mł. insp. Robert Kotwica.

Przysłowiowym batem na piratów drogowych są patrole drogówki, które często można spotkać na rogatkach wsi. Policjanci twierdzą, że ich ręczne radary - określane przez kierowców jako suszarki - są równie skuteczne, jak budki z fotoradarami.

Walczymy o bezpieczne drogi

Wszyscy wiemy, jak jeździ się po naszym regionie. Spróbujmy więc razem poprawić bezpieczeństwo na drogach. Dość już tragedii! Jeżeli znasz miejsce, w którym trzeba ograniczyć prędkość, postawić znak ostrzegawczy albo fotoradar, zawiadom o tym "Gazetę Lubuską". Zgłoś też informację o niebezpiecznych przejściach dla pieszych pod szkołami. Wasze uwagi przekażemy policji i drogowcom. Nasze drogi muszą być bezpieczniejsze.

Piszcie na e-mail: bezpiecznadroga@gazetalubuska.pl, dzwońcie do dziennikarzy:

  • Piotra Drozdowskiego, tel. 0 68 347 40 72
  • Dariusza Brożka, tel. 0 95 742 16 83
  • Najnowsze oferty na Black Friday

    Materiały promocyjne partnera

    Wideo

    Komentarze

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.