Międzyrzecz: Biały personel martwi się o pracę

Dariusz Brożek
- Nasza praca jest bardzo specyficzna. Upośledzeni mieszkańcy domów pomocy wymagają stałej opieki pielęgniarskiej. Przez okrągła dobę - twierdzi Tomasz Matuszewski, pielęgniarz z DPS w Międzyrzeczu.
- Nasza praca jest bardzo specyficzna. Upośledzeni mieszkańcy domów pomocy wymagają stałej opieki pielęgniarskiej. Przez okrągła dobę - twierdzi Tomasz Matuszewski, pielęgniarz z DPS w Międzyrzeczu. fot. Dariusz Brożek
Mieszkańcy Domów Pomocy Społecznej mogą zostać pozbawieni całodobowej opieki pielęgniarskiej.

Pielęgniarki pracujące w DPS-ach zarabiają o kilkaset złotych mniej niż ich koleżanki ze szpitali i prywatnych spółek. Ich pensje to zaledwie 1 tys. zł na rękę. - I teraz się dowiadujemy, że możemy stracić te głodowe zarobki - żalą się siostry.

Muszą stanąć do konkursu

Placówki opiekuńcze są finansowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Minister Jolanta Fedak twierdzi, że za opiekę pielęgniarską w DPS-ach powinien płacić Narodowy Fundusz Zdrowia - Ich mieszkańcy są przecież ubezpieczeni - zaznacza.
Co na to fundusz? Rzeczniczka lubuskiego oddziału NFZ Sylwia Malcher-Nowak tłumaczy, że już w tej chwili mieszkańcy DPS-ów w naszym regionie mają zapewniony dostęp do wszystkich świadczeń zdrowotnych. - Opiekują się nimi np. lekarze rodzinni i pielęgniarki środowiskowe, które mają umowę z funduszem. Rozważamy kontraktowanie usług z pielęgniarkami z tych placówek. Muszą jednak przejść na własną działalność gospodarczą i mieć odpowiednie kwalifikacje. Jeśli chcą być pielęgniarkami opieki długoterminowej, czyli opiekować się obłożni chorymi, muszą także przystąpić do konkursu - dodaje.

Będą wzywać karetki

Kontrakty na obsługę DPS-ów przez prywatne spółki mogą oznaczać likwidację całodobowych dyżurów pielęgniarskich. Siostry będą tam przyjeżdżać tylko po to, żeby podać pacjentom leki czy zrobić im badania. A odpowiedzialność za ich zdrowie i życie spadnie na barki opiekunów. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nawet najlepszy terapeuta nie zastąpi pielęgniarki - mówi dyrektor DPS w Skwierzynie Mieczysław Nowicki.
Wątpliwości nie kryją też pielęgniarki. Zaznaczają, że opiekują się osobami z obniżoną sprawnością psychiczną i fizyczną. I tylko one mogą podawać im leki psychotropowe oraz zdecydować o zastosowaniu wobec nich tzw. środków przymusu bezpośredniego. A niektórzy mieszkańcy bywają agresywni i łatwo tracą resztki samokontroli. - Jak dadzą nam wypowiedzenia, ich opiekunowie w takich sytuacjach będą musieli wzywać karetkę - mówi Grażyna Brzozowska, pielęgniarka z DPS w Międzyrzeczu.
W DPS koło sanktuarium w Rokitnie mieszka 100 chłopców. Wszyscy są upośledzeni umysłowo. Opiekuje się nimi sześć sióstr i oddziałowa. Zdaniem dyrektora placówki Lecha Kopyścia, to niezbędne minimum, bo - jak twierdzi - mieszkańcy muszą mieć całodobową opiekę.

Dom to nie szpital

Dlaczego fundusz nie chce podpisać kontraktów z DPS-ami? Tak przecież jest w szpitalach, gdzie dyrektorzy część wynegocjowanych pieniędzy przeznaczają na pensje pielęgniarek.
- To niemożliwe, bo według obecnych przepisów, domy pomocy nie są zakładami opieki zdrowotnej - wyjaśnia S. Malcher-Nowak.
Pielęgniarki wyliczyły, że likwidacja ich etatów i całodobowej opieki nie przyniesie żadnych oszczędności. Wręcz odwrotnie. - Dyrektorzy i tak będą musieli zatrudnić opiekunów zamiast nas, a fundusz będzie nam dodatkowo płacić za świadczenia na rzecz pacjentów - mówią nam pracownice jednego z DPS w powiecie międzyrzeckim.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
teresa

Współczuję pracownikom DPS-ów. Cięzka praca za marne wynagrodzenie.

L
Lisa

Od dawna w DPS-ach jest ciężko. Z pewnością jedną z przyczyn jest złe zarządzanie, brak pomysłów oraz chęci na poprawę tej sytuacji. Jednym z DPS od wielu lat kieruje Bogdan Macina. Jeżeli od wielu lat istnieją tam problemy finansowe, płacowe, etc. , wnioski same cisną się na usta. Czy ta funkcja jest funkcją dożywotnią, może czas dac szansę innym, bardziej ambitnym i kreatywnym osobom. Chodzi tu o dobro mieszkańców oraz pracowników DPS , chyba że jak zwykle to nikogo nie obchodzi. Smutne. Innym elementem jest to czy w powiecie Międzyrzeckim jest potrzeba istnienia aż 5 DPS-ów, skoro w innych powiatach w Polsce jest ich mniej? Trudne pytanie, lecz w przypadku braku pieniędzy na ich utrzymanie, jak najbardziej zasadne.

Dodaj ogłoszenie