Międzyrzecz w szoku po tragicznym pożarze przy ul. Piastowskiej. "Jęzory ognia biły z balkonu aż po czwarte piętro"

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Płomienie w mieszkaniu sięgały nawet 4 piętra.
Płomienie w mieszkaniu sięgały nawet 4 piętra. Czytelnicy/OSP Bukowiec/Dariusz Dutkiewicz
Udostępnij:
Przechodzący obok bloku, gdzie doszło do tragedii, międzyrzeczanie z niepokojem patrzą w puste, osmolone okna na pierwszym piętrze. Mieszkała tam para starszych ludzi. Kobietę jeszcze dzień przed tragedią widziano w mieście. Małżeństwo było bardzo lubiane w okolicy. Kiedy w środowy wieczór, domownicy budynku przy ulicy Piastowskiej kładli się spać, nic nie zapowiadało dramatu, który miał się tu wydarzyć za kilka godzin...

Ogień zaskoczył mieszkańców

Pożar zaskoczył mieszkańców ulicy Piastowskiej w nocy, 7 października. – To był koszmarny widok, kiedy jęzory ognia i kłęby dymu biły z balkonu w górę, aż po czwarte piętro – mówiły w czwartek rano mieszkanki sąsiedniego bloku. W lokalu na pierwszym piętrze, gdzie pojawił się pożar znajdowały się wówczas dwie osoby. To wspomniane przez nas starsze małżeństwo. Jak wyjaśniał nam mł. brygadier Jerzy Ratkiewicz, dowódca Jednostki Ratowniczo Gaśniczej w Międzyrzeczu, tylko mężczyźnie udało się wydostać z budynku. Jego 67-letnia żona zginęła.

Tak wygląda wnętrze mieszkania, w którym doszło do pożaru:

Płomienie w mieszkaniu sięgały nawet 4 piętra.

Międzyrzecz w szoku po tragicznym pożarze przy ul. Piastowsk...

Wyglądało na to, że do ostatniej chwili walczyła o życie. Znaleziono ją w pobliżu drzwi. Próbowała się ratować.

W jednym z pomieszczeń znaleziono ciało

Strażacy dostali zgłoszenie o godzinie 1.45. Gdy dotarli na miejsce, płomienie buchały drzwiami balkonowymi mieszkania na pierwszym piętrze. Jak podkreślają druhowie, istniało duże zagrożenie, że pożar przeniesie się na wyższe kondygnacje. Kiedy biorący udział w akcji zawodowcy i ochotnicy opanowali zagrożenie, w jednym z pomieszczeń mieszkania, gdzie doszło do wybuchu pożaru, znaleziono ciało 67-letniej kobiety. Wyglądało na to, że do ostatniej chwili walczyła o życie. Znaleziono ją w pobliżu drzwi. Próbowała się ratować. Jak informują strażacy, wystarczy czasami haust dymu, aby stracić przytomność w zadymionym pomieszczeniu. Z budynku zdołał się wydostać jedynie mąż ofiary.

Tymczasem na czwartym piętrze budynku równolegle rozgrywał się inny dramat. W jednym z mieszkań na tamtejszej kondygnacji znajdowała się rodzina wraz z owczarkiem niemieckim. Jak informował nas dowódca akcji, kiedy strażacy dotarli do lokalu zastali leżącą na łóżku nieprzytomną kobietę i stojącego przy oknie młodego mężczyznę. Prawdopodobnie ratował się, próbując zaczerpnąć powietrza. Cała akcja zakończyła się około godziny 4.00 nad ranem. Nieprzytomną kobietę z mieszkania na czwartym piętrze przetransportowano do szpitala. Mieszkający wraz z rodziną pies na skutek zadymienia zasłabł. Właściciel na własnych rękach wyniósł czworonoga z budynku. Niestety nie udało się go uratować.

Czytaj również:

Mieszkanie doszczętnie zniszczone

Widzieliśmy na zdjęciach wnętrze mieszkania, w którym doszło do pożaru. Zostało doszczętnie zniszczone. Przybyły na miejsce Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził, że z użyteczności mają być wyłączone: mieszkanie na pierwszym piętrze oraz wszystkie balkony w tym pionie. - Dzwoniłem do rodziny tych państwa, których mieszkanie spłonęło, czy potrzebny będzie lokal zastępczy, ale tym panem zajmą się najbliżsi - poinformował Remigiusz Lorenz, burmistrz Międzyrzecza.

Na miejsce tragedii przybyły również przedstawicielki Ośrodka Pomocy Społecznej. Jak podkreśla burmistrz, dla mieszkańca lokalu na pierwszym piętrze, na remont przyznano najwyższy w takich przypadkach zasiłek w wysokości 6 tysięcy złotych.

Co z pozostałymi poszkodowanymi w pożarze na ul. Piastowskiej? – W szpitalu znalazły się cztery osoby, wszystkie zostały przyjęte na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – mówi dyrektor ds. medycznych szpitala w Międzyrzeczu Jarosław Marcela. Jeszcze tego samego dnia, czyli w czwartek, 8 października, zostały wypisane.

Przeczytaj i zobacz:

Przyczyna pożaru nie jest znana

Co było przyczyną pożaru? Śledztwo mające to ustalić prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. – Na miejscu był biegły z dziedziny pożarnictwa, ale na ekspertyzę trzeba będzie poczekać – mówi Mateusz Maksimczyk, rzecznik prasowy międzyrzeckiej policji.

Zobacz wideo: Gdzie zamontować czujnik czadu i gazu:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie