Międzyrzecz: Zrobili nowy dom dla boćków!

Dariusz Brożek 95 742 16 83 [email protected]
- Nowe gniazdo będzie służyć boćkom przez wiele lat - zapewniają Ewa Gandurska, Paweł Tomaszewski i Marek Maluśkiewicz.
- Nowe gniazdo będzie służyć boćkom przez wiele lat - zapewniają Ewa Gandurska, Paweł Tomaszewski i Marek Maluśkiewicz. Dariusz Brożek
Udostępnij:
Mieszkańców Bukowca pod Międzyrzeczem zintegrowało jedyne we wsi gniazdo bocianów. Rozsypywało się ze starości, dlatego postanowili je naprawić. Z pomocą pośpieszyli im urzędnicy ze starostwa i ekolodzy aż z Wielkopolski.

Komin w gospodarstwie Wiesława Kusza z Bukowca zdobi gniazdo bocianów. Ponad 30 lat temu jego ojciec zamontował tam drewniane koło, na którym ptaki wybudowały swój domek. Dym im nie przeszkadza, gdyż właściciel wykuł w kominie boczne otwory.

- To jedyne bocianie gniazdo w naszej wsi. Ostatnio zaczęło się jednak rozpadać. Sami nie chcieliśmy go remontować, bo się na tym nie znamy. Dlatego zwróciliśmy się o pomoc do wojewody i starosty. To był dobry pomysł, bo urzędnicy wysupłali pieniądze na wzmocnienie gniazda i w dodatku znaleźli fachowców, którzy się tym zajęli - opowiada emerytowana nauczycielka Ewa Gandurska.

Nowe gniazdo uwili z brzozowych gałęzi Marek Maluśkiewicz i Paweł Tomaszewski, którzy przyjechali specjalnie z Trzcianki w woj. wielkopolskim. To była najprostsza część operacji. Wpierw zdemontowali stare. Mieli z tym sporo roboty, bo ważyło kilkaset kilogramów. Potem zamocowali na kominie drewnianą platformę. Na koniec położyli na niej wypleciony przez siebie wieniec. - Po powrocie z ciepłych krajów boćki wzmocnią gniazdo słomą i patykami - zapewniali.

Ekologom pomagał m.in. Szczepan Gandurski, który przyniósł im stertę wyciętych przez siebie witek. Jego sąsiad Jan Pazgan podstawił przyczepę i wywiózł resztki starego gniazda. Trwającą kilka godzin akcję bacznie obserwowali mieszkańcy pobliskich gospodarstw.

- Mamy nieformalne koło przyjaciół bocianów. Prowadzimy nawet kronikę tego gniazda i każdego roku wypatrujemy, ile młodych przyszło w nim na świat. Wyliczyliśmy, że od założenia w połowie lat siedemdziesiątych minionego wieku wychowało się w nim 31 boćków. W tym roku były aż cztery. W ogóle nie bały się ludzi. W biały dzień spacerowały po przystanku autobusowym - opowiada E. Gandurska.

W Bukowcu zgodnie zaznaczają, że boćki przynoszą szczęście ich wsi. Przekonywał nas o tym m.in. Krzysztof Toczek. - Mam troje dzieci. To chyba wystarczający dowód - mówi.

Ptaki nie robią szkód we wsi. Nie podkradają gospodyniom suszącej się bielizny, ani nie straszą domowego ptactwa. Wręcz odwrotnie. Latem podrzuciły pod dom K. Toczka węgorza, którego prawdopodobnie upolowały w pobliskim jeziorze Bukowiecko-Wyszanowskim. Jego dzieci były przekonane, że to zaskroniec i wrzuciły go do śmieci. - Mocno główkowałem, skąd ryba wzięła się w moim gospodarstwie. Dopiero na widok kroczącego w tym miejscu boćka uświadomiłem sobie, że to jego sprawka - opowiada.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie