MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Mieszkańcy niezadowoleni

(kris)
Zielonogórzan z ul. Władysława IV nie zadowalają wyjaśnienia urzędników dotyczące wycinki drzew na terenie Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Lubuskiej.

W grudniu wycięto tam kilkadziesiąt drzew. Kierownik wydziału produkcji wody ZWiK Jan Markowski i architekt miejski Halina Łowejko wyjaśniali, że to pielęgnacja i drzewa odrosną. Prace uzasadniali ekspansywnymi systemami korzeni, które stanowiły zagrożenie dla zbiorników wody pitnej.

Mieszkańcy niezadowoleni

"Kto zawinił i jaką karę poniósł za popełnienie tego przestępstwa? Kto wydał polecenie wycięcia tych drzew i dlaczego do tej pory nie został ukarany, komu sprzedano drewno z przeprowadzonej wycinki, dlaczego te pieniądze nie trafiły do kasy miasta?" - pytają w liście mieszkańcy. - "Działania pani architekt Łowejko są bardzo oporne, ta pani wręcz liczy na wyczerpanie się naszej cierpliwości i sądzi, że wszystko ucichnie. Wbrew pozorom nie czujemy się zniechęceni ani zniecierpliwieni tym wszystkim." Sugerują też, że właścicielka firmy wynajętej przez ZWiK do wycinki jest koleżanką pani prezydent Bożeny Ronowicz i dlatego "chce się ukręcić łeb sprawie".

Tłumaczą się

- Przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych zlecono specjalistycznej, z wieloletnim doświadczeniem, firmie Hortus Agaty Kuśnierewicz i była to suwerenna decyzja Zakładu Wodociągów i Kanalizacji - wyjaśnia rzecznik prezydent miasta Marta Sawicka. - Na usuwanie drzew i krzewów do pięciu lat oraz na przeprowadzenie zabiegów formowania, redukcji czy skracania koron drzew i zabiegów pielęgnacyjnych władający nieruchomością nie musi mieć zezwolenia, a jedynie powinien zlecić takie prace specjalistycznej firmie. ZWiK zrobił to, stąd nie ma żadnych wskazań do podważania kompetencji firmy, jak i przestrzegania przez nią przepisów prawa.
A. Kuśnierewicz też nie widzi związku między znajomością z prezydent i pracami przy Lubuskiej. - Rozmawiałam tylko z Zakładem Wodociągów i Kanalizacji - zaznacza. - Rzeczywiście z daleka mogło to wyglądać jak mały park, ale w większości były to odrosty przypniowe, nawet dość grube. Ich cięcia były konieczne. Cięliśmy tylko topole, cenniejsze drzewa pozostały. Obniżyliśmy też część pni. Topola znosi mocne cięcia, ale już pod koniec lata zacznie odrastać.
J. Markowski informuje, że gałęzie pojechały na kompostownię wysypiska odpadów. - Drewno wzięli pracownicy moi i pani Kuśnierewicz - mówi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska