Mieszkania będą jeszcze drożeć - rozmowa z Arturem Popko, prezesem spółki Budimex

Materiał informacyjny Budimex
Udostępnij:

- Mamy dość niezwykły czas, jeżeli popatrzymy na budownictwo zarówno przemysłowe, jak i mieszkaniowe. Pamięta pan taką hossę kiedykolwiek wcześniej?

- Tak pamiętam. To ostatnia perspektywa unijna i okres przygotowań do Euro 2012. Wtedy była podobna sytuacja. Hossę przeżywała przede wszystkim branża infrastrukturalna. Niestety, tamten czas dla części firm skończył się tragicznie. W gonitwie za ciekawymi projektami zaczęliśmy zjadać swój własny ogon. Wiele firm, głównie podwykonawczych, uzależnionych od dużych graczy, straciło dorobek nie tylko firm, ale swój własny.

- Czy teraz rynek budowlany w Polsce jest w lepszej kondycji? Jest to bardziej dojrzały rynek?

- Tak. Branża budowlana wyciągnęła stosowne wnioski po 2012 roku. Dla przykładu - firmy zainwestowały w sprzęt budowlany. Budimex co roku na ten cel przeznacza kilkadziesiąt mln zł. Gdy popatrzymy na Europę Wschodnią, mamy w tej chwili najnowocześniejszy sprzęt do realizacji kontraktów kolejowych. Uważam, że mamy potencjał, by realizować wyzwania, które stawiają przed nami zamawiający.

- Skoro pan prezes mówi o tak potężnych inwestycjach w sprzęt, to znaczy, że wasza ocena rynku nadal jest optymistyczna?

- Rynek budowlany w najbliższych latach będzie w tak dobrym stanie jak teraz. Patrzymy z bardzo dużym optymizmem. Z budżetu Unii Europejskiej, z funduszu spójności otrzymamy ponad 72 miliardy euro. To jest zaledwie 12% mniej niż poprzedni fundusz unijny. A więc perspektywa daje duże szanse, aby rozwijać naszą gospodarkę.

Widzimy zapowiedzi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz PKP PLK. Plany samej Generalnej Dyrekcji zakładają zakończenie budowy dróg szybkiego ruchu do 2030 roku. To jest ogromny postęp i wielki kamień milowy, który stoi przed nami. Bardzo duże są oczekiwania związane z budową CPK.

- Przypomnijmy, CPK to nie tylko projekt lotniskowy, lotnisko jest tylko jednym elementem. Planowane są gigantyczne inwestycje kolejowe, tysiące kilometrów torów do odnowienia, ale także budowa zupełnie nowych połączeń. Chociażby Warszawa, CPK, Łódź i Wrocław to ma być zupełna rewolucja na polskich torach. Państwo tę ofensywę kolejową w budownictwie także postrzegacie jako ten teren, gdzie Budimex będzie bardzo aktywny?

- Tak, to jest dywizja numer jeden w naszej organizacji. To jest nasze młode pięcioletnie „dziecko”, które rozwijamy. Dziś jesteśmy największą firmą budowlaną na rynku kolejowym. Bardzo dużo zainwestowaliśmy właśnie w sprzęt do realizacji projektów kolejowych. Ostatnie nasze zakupy to ponad 130 milionów złotych wydane na sprzęt kolejowy. Z wielkim zainteresowaniem patrzymy na to, co się dzieje w związku z projektem CPK. Wierzymy w tę inwestycję, przygotowujemy się do jej realizacji. Inwestycje w kolej są bardzo ważne. Zmniejszamy emisję energii, podróżując pociągami. Dzisiaj, jadąc z Warszawy do Gdańska, wiemy, że pociąg jest wygodniejszy, bo pociągiem jesteśmy w stanie dojechać w 2,5 godziny, dwukrotnie szybciej niż samochodem. To samo dotyczy Krakowa czy Katowic. Jako mieszkaniec Szczecina, liczę, że do tego miasta z Warszawy za chwilę dojadę w 3-4 godziny. I myślę, że każdy z nas bardzo mocno trzyma kciuki za to, żeby te inwestycje zostały zrealizowane.

- Polacy przekonają się do tego nowoczesnego transportu kolejowego, skoro przez lata zamykano stacje, likwidowano połączenia? Może być taka obawa, a co będzie w przyszłości?

- Już dzisiaj nie budzi to wątpliwości, że Polacy chcą podróżować koleją. Próbowałem tydzień temu pojechać do Gdańska. Nie mogłem kupić biletu, więc już teraz Polacy przekonali się, że transport kolejowy jest naprawdę zdecydowanie szybszy i tak naprawdę podróżujemy w bardzo dobrym komforcie. Ten tabor kolejowy jest nowoczesny, daje możliwość pracy podczas jazdy. Więc ja nie mam takich obaw.

- A z punktu widzenia Budimeksu jako korporacji budowlanej - czy te prace na torach są tak samo rentowne, tak samo opłacalne?

- Branża budowlana jest w ogóle sektorem nisko marżowym, zarówno w przedsięwzięciach kubaturowych czy drogowych i kolejowych, mamy tę samą marżę. Ta marża jest na niskim poziomie, między 1 a 3% i to dotyczy całej branży. Ale my się cieszymy z tych inwestycji, bo są to okazje na przerób bardzo dużej wartości, a więc pokrywają nasze koszty. A jeżeli chodzi o branżę kolejową, to oczywiście bardzo zachęcamy do tego, żeby rząd zwiększył ten fundusz na przebudowę i modernizację linii kolejowych. Jak popatrzymy na poprzednią perspektywę, pierwotnie zakładano w krajowym planie kolejowym wydatki wynoszące 67 miliardów złotych. Wszyscy mówili, że kolej nie wykorzysta tych środków. A tymczasem kolej wykorzystała te środki, jeszcze zabrakło. Aktualnie zaplanowany w programie inwestycyjnym budżet na projekty drogowe to jest 164 miliardy, kolejowy 77 miliardów, a wiemy, jak dużo jeszcze jest do zmodernizowania linii kolejowych.

- Czy te kompetencje, które zyskujecie tutaj na rynku krajowym, pozwolą w najbliższej przyszłości Budimeksowi na szeroki eksport usług, tak żeby można było powiedzieć, że budownictwo kolejowe staje się polską specjalizacją?
- Oczywiście, że tak. Już w tym roku złożyliśmy ofertę na rynku czeskim. Zajęliśmy tam trzecie miejsce na 8 firm. W tej chwili z bardzo dużym optymizmem patrzymy również na rynek niemiecki w zakresie prac utrzymaniowych i robót energetycznych utrzymania trakcji. Myślę, że dzisiaj polscy inżynierowie już nabyli tak ogromnej wiedzy, że my nie mamy się czego wstydzić. Jak patrzymy na rynek europejski, niemiecki, hiszpański, czy też właśnie południowej Europy, będziemy liderem. Tak buduje się siłę, buduje kompetencje całej branży budowlanej, ale też polskiej kadry. Widzę, że polska kadra w tej chwili ma za cel górować w całej Europie. Jeżeli popatrzymy na Europę, to w Polsce dzieje się najwięcej.

- Jak patrzymy na to, co się dzieje z cenami mieszkań, to mamy tak naprawdę rajd cen do góry. Ale te mieszkania, mimo że drożejące, cały czas się sprzedają. Jak Pan sądzi, jakie są perspektywy, jak długo ta hossa mieszkaniowa może jeszcze w naszym kraju potrwać?

- W naszym kraju brakuje jeszcze 1,5 miliona mieszkań. Rocznie oddajemy pomiędzy ok. 200 tysięcy mieszkań. Przed rokiem było to 222 tys. mieszkań. Brakuje nam 7 lat, żeby sprostać oczekiwaniom mieszkaniowym na terenie Polski. Ale też musimy uwzględnić, że 1% mieszkań ulega totalnej destrukcji, zatem kalkulujemy, że 1% mieszkań trzeba będzie budować od nowa, z uwagi na ich wiek. To jest kolejne 150 tys. mieszkań, a więc ten boom budowlany będzie trwać i liczę, że przez najbliższe 7 lat. Może ceny nie będą rosły tak znacznie jak teraz. Dziś spowodowane są one wzrostem cen materiałów i brakiem ludzi do pracy.

- Z punktu widzenia branży budowlanej, co jest najważniejsze, żeby ta hossa trwała jak najdłużej?

- Fundusze i realny plan inwestycyjny. To jest najważniejsze. Niech zamawiający przekażą do realizacji ważne i duże inwestycje w Polsce, np. takie jak z grupy Orlen w projekt Olefin III. To jest prawie 15 miliardów złotych, a projekt Polimery Police to ok 7 miliardów złotych. Mamy naprawdę wysoko wykwalifikowaną kadrę, która potrafi w szybkim tempie i przy zachowaniu wysokiej jakości oddać w ręce państwa i naszych obywateli inwestycje, które pozostaną z nami na lata. Realizacje, takie jak np. CPK, to koło zamachowe polskiej gospodarki. Wielowymiarowy rozwój w zakresie produkcji materiałów, transportu, importu, eksportu, tysięcy miejsc pracy czy rozwoju turystyki.

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkania będą jeszcze drożeć - rozmowa z Arturem Popko, prezesem spółki Budimex - Polska Times

Dodaj ogłoszenie